Jeszcze nie tak dawno temu superauta miały przede wszystkim łamać bariery: osiągów – za pomocą zaawansowanych rozwiązań technicznych – oraz stylistyki,

a czasem nawet dobrego smaku. Trudno było jednak o supersamochód, który oprócz bycia szybkim byłby także nieuciążliwy na co dzień i co więcej – na którym można by polegać. Szczególnie auta marzeń z Półwyspu Apenińskiego potrafiły niemile rozczarować. G

dyby chodziło tylko o tandetne wykonanie wnętrza czy brak komfortu... Niestety, wiele z nich kończyło w pożarach. Dziewięć lat temu do grona producentów superaut wkroczyło Audi – firma, która dotychczas robiła limuzyny z pieczołowicie wykonanym wnętrzem, wygodnymi fotelami i ciekawą techniką.

A do tego wygrywała seryjnie 24-godzinny wyścig Le Mans. Audi wzięło swój najlepszy silnik V8 i umieściło go centralnie w ponadczasowym nadwoziu. Kilku cennych rad udzielili też koledzy z Lamborghini – włoska firma przeszła w ręce Audi w 1998 r. Nagle okazało się, że można robić solidne i wygodne supersamochody do jazdy na co dzień.

Więcej zdjęć oraz pełny tekst naszego testu Audi R8 znajdziecie w „Auto Świecie” Nr. 2, które ukaże się w poniedziałek 11 stycznia.