Choć w BMW 230i mamy pod maską tylko cztery cylindry, to w tym niedużym aucie 2-litrowy silnik nieźle się sprawdza

Nie można traktować "dwójki" w wersji kabrio jako samochodu dla czterech osób, z tyłu jest bardzo ciasno

Mimo że to kabriolet, małe BMW prowadzi się bardzo dobrze, jak zwykłe auto

Przyznam, że nie będę tu całkiem obiektywny, bo nie przepadam za kabrioletami. W mieście, moim zdaniem, są bez sensu. Kto by chciał stać w warszawskich korkach ze złożonym dachem i wciągać przez nos spaliny, które wylatują z rur wydechowych aut z dieslami, za to bez DPF-ów. To nic przyjemnego, a dodać trzeba też zdezelowane ciężarówki i stare busy prywatnych przewoźników. A na trasie? Cóż, to też niezbyt przyjemne, bo jazda 140 km/h bez dachu po 10 minutach staje się uciążliwa. Co więc zostaje? Cóż, chyba tylko Sopot. Tyle że po kilku dniach jazdy odmłodzoną w 2017 roku serią 2 w wersji Cabriolet stwierdzam, że to jednak wóz całkiem uniwersalny.

BMW 230i Cabrio – konkurentów nie ma zbyt wielu

Kiedyś małych kabrioletów było więcej, także od popularnych marek, ale teraz to rynkowa nisza, w której jaką-taką rolę odgrywają tylko marki premium. Niedawno mieliśmy tu Opla Cascadę, ale za chwilę zniknie. Szkoda, by był z Polski. Co więc możemy wybrać? Przykładowo to Mercedes SLC – o ciekawej, sportowej stylizacji. Ale BMW serii 2 jest nieco inne. To nie jest roadster o sportowym charakterze, lecz stonowany kabriolet o sylwetce rodzinnego auta. Trudno powiedzieć, że seria 2 jest efektowna, a w szarym kolorze z czarnym dachem – jak samochód testowy – wręcz nie rzuca się w oczy.

Jak dla mnie to dobrze, bo na drodze lubię być anonimowy, ale jeśli ktoś kupuje kabriolet, by się wyróżnić, to pewnie sięgnie po inne modele. BMW ma jednak wiele zalet. Przykładowo, po zmianach wprowadzonych w 2017 roku jego kokpit jest przyjazny kierowcy, z centralną konsolą, z czego kiedyś słynęły BMW, skierowaną w lewą stronę. Wiadomo, kto jest najważniejszy na pokładzie. Poza tym, mamy tu całkiem dobry system multimedialny nowej generacji – z 8,8-calowym ekranem dotykowym i dodatkowo z pokrętłem iDrive’u. Wszystkim steruje się łatwo i intuicyjnie. To już czas by zapomnieć o niefortunnym BMW serii 7 Krzysztofa Bangle’a. Teraz pokładowe multimedia w BMW to wzór dla innych producentów.

BMW 230i Cabrio – na co dzień i do zabawy

Przywykłem, że kabriolety zwykle prowadzi się nieco gorzej niż odpowiadające im coupe. Powodem jest oczywiście sztywność nadwozia, a konkretniej – jej brak w kabrioletach. Muszę zrewidować swoje poglądy. Nowoczesne materiały i precyzyjnie obliczone konstrukcje (dzięki lepszym programom komputerowym) sprawiają, że kabriolety nie tylko nie są już dużo cięższe niż samochody z zamkniętym nadwoziem, lecz również zachowują bardzo dobrą sztywność. W konsekwencji, BMW serii 2 Cabrio z zamkniętym dachem jeździ jak coupe. Nie widzę różnicy. Nierówności amortyzuje znakomicie i w ciszy, na pofałdowanym asfalcie w środku nic nie drży ani nie stuka. A przynajmniej nie bardziej, niżw  coupe.

A gdy otworzymy dach? To prosta czynność, która wymaga wciśnięcia stosownego przycisku i odczekania 20 sekund. Można to robić jadąc maksymalnie 50 km/h. Co to zmienia? O dziwo, niewiele. Owszem, przednia szyba na kiepskiej drodze lekko zadrży, ale poza tym BMW jeździ nadal doskonale: dając niezły komfort i to mimo, że testowy wariant wyposażono w zawieszenie firmowane przez sekcję „M” bawarskiej marki. Ma zatem sportowe zabarwienie.

BMW 230i Cabrio – trochę wieje, ale nie musi

Bez dachu w kabinie też trochę wieje. Jeśli chcemy jechać we czwórkę to trzeba się z tym pogodzić, ale przecież nie po to kupuje się kabriolet, żeby potem jeździć w ciszy i bez wiatru we włosach. Powiedzmy sobie też szczerze: kabriolety rzadko kiedy pełnią funkcje samochodów rodzinnych dla czworga. Od razu warto więc wyposażyć aut w „wiatrołap”, który instalujemy w miejscu tylnej kanapy. Tracimy dwa miejsca, ale zyskujemy przestrzeń na pakunki. Z „wind-deflectorem” można też śmiało jechać nawet 140 km/h autostradą, i to w kapeluszu. Na pewno go nam nie zwieje.

Poza tym nawet bez dachu w kabinie BMW jest cicho, na ile oczywiście można liczyć na ciszę w kabriolecie. To jednak potwierdza, że specjaliści bawarskiej marki świetnie znają się na aerodynamice i dokładnie wiedzą, jak poprowadzić strumienie powietrza, by kierowca i pasażer mieli wygodnie, cicho i przyjemnie, a jedocześnie mogli czerpać frajdę z jazdy bez dachu.

BMW 230i Cabrio – świetny silnik

Na koniec, jeśli już ma o frajdzie, warto wspomnieć o silniku. Oznaczenie 230i sugeruje 6-cylindrówkę, ale czasy zgodności oznaczenia z towarem to już niestety tylko nie ekologiczna przeszłość. Szkoda. Z tego jednak powodu pod maską mamy tylko 4-cylindrowego benzyniaka z turbo. Ma dwa litry pojemności skokowej i 252 KM, czyli sporo. Tyle, że wystarcza do rozpędzenia się do setki w mniej niż 6 sekund. To dobry wynik. To jednak za mało, by bez problemów wprowadzać „beemkę” w kontrolowane poślizgi. Przynajmniej, gdy jest sucho.

A czy warto sięgnąć po serię 2 Cabrio? Moim zdaniem tak, choć to zależy od potrzeb. Jeśli kabriolet ma się rzucać w oczy, lepiej sięgnąć po roadstery, jak wspomniany Mercedes SLC albo Mazda MX-5. Jeżeli jednak potrzebny jest samochód bardziej uniwersalny, to BMW jest jak najbardziej na miejscu.

BMW 230i Convertible – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1998 cm3, R4, turbo benz.
Moc 252 KM przy 5200 obr./min
Moment obrotowy 350 Nm przy 1450-4800 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat, napęd na tył
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 5,9 s
Średnie zużycie paliwa 6,2 l/100 km (producent)
Masa własna 1650 kg
Cena od 195,9 tys. zł