BMW 320 Ci: po prostu coupé

Nadwozie/wnętrze

Jak cały typoszereg aut coupé BMW, ten podstawowy model sześciocylindrowy ma wspaniale rasowe kształty. Karoseria jest nieco szersza i dłuższa od limuzyny, za to prawie o pięć centymetrów niższa, a przede wszystkim o wiele piękniejsza.

Wspaniale prezentują się solidne, pałąkowate klamki, pięknie wpasowane w boki błotników dodatkowe kierunkowskazy. Maska jest dłuższa, przednia szyba ustawiona bardziej płasko, tylna zaś - pociągnięta wyżej na dach. Drzwi są wręcz ogromne, dzięki czemu wsiadanie do auta jest bardzo wygodne.

A wewnątrz?

Tu pozostało dość miejsca nawet dla całej rodziny. Na przednich fotelach siedzi się po królewsku, tyle że absolutnie nie do pomyślenia jest zakładanie korony, jako że dach przebiega naprawdę niżej - szczególnie w wersji z elektrycznie sterowanym szyberdachem.

Tylna kanapa za to z powodów anatomiczno-ortopedycznych zalecana jest wyłącznie dla dzieci i bagażu. Inna sprawa, że oparcie się składa, a pomiędzy nim a siedziskiem znajdziemy dyskretnie ukryte znormalizowane mocowanie dla fotelika dziecięcego Isofix.

Silnik/skrzynia biegów

Jednostka napędowa jest zdecydowanie silnikiem bardziej podróżnym niż wyścigowym. 150 KM szumi cichuteńko, ale temperamentem nawiązuje raczej do cruisingu. Dwa litry pojemności nie dostarczają nadwyżki mocy, by móc poszaleć ciężkim, 1450-kilogramowym autem.

Widać to także po wysokości spalania - 10,1 l/100 km wyraźnie wskazuje na ciężkość pracy, jaką narzucono małemu acz cudownie miękko pracującemu motorowi. Niczego nie można natomiast zarzucić fantastycznej skrzyni biegów, która po prostu jest beemwowska.

Układ jezdny/bezpieczeństwo

Wzorowe: bardzo dobre hamulce, sześć airbagów, elektroniczna kontrola trakcji i znakomite własności jezdne - dzięki temu wszystkiemu to napędzane na tylną oś auto jeździ równie dynamicznie, jak wygląda.

Komfort

Świetnie dopracowany sportowy układ jezdny nie "odsącza" tylko krótkich nierówności. Zarówno fotele, jak i wyposażenie właściwie nie pozostawiają już nic do życzenia. Oczywiście, koneserzy cruisingu mogą sobie wybrać zawieszenie normalne. Nic to nie kosztuje, za to podnosi i samochód (o 18 mm), i komfort jazdy.

Koszty

Utrzymanie jeszcze da się znieść, ale cena z miejsca plasuje ten samochód w klasie "tylko dla upartych fanów". Model 320 Ci kosztuje ponad 130 tys. zł, a więc dobre 5 tys. więcej od i tak drogiej limuzyny.

Podsumowanie

Kto chce być piękny, musi pocierpieć - tak twierdzą kosmetyczki i chirurdzy plastyczni. Mądrość ta przenosi się także na samochody, choć tu cierpienie sprowadza się do portfela i codziennego pilnowania wozu, na który, niestety, chrapkę mają także fani stosujący mniej konwencjonalne sposoby nabywania auta. A jest o czym marzyć, bo to i przepiękny samochód, i wspaniałe wyposażenie, i świetny, choć nieco słabawy, silnik.

Ocena: 5