• Nowa cyfrowa deska rozdzielcza BMW Live Cockpit została uhonorowana nagrodą w plebiscycie Tech Awards. BMW zajęło drugie miejsce
  • W BMW X5 świetnie działa obsługa gestami. Można zmieniać głośność czy odtwarzane nagrania
  • Dwa ekrany o przekątnej 12,3” to świetne produkty. BMW X5 wypada pod tym względem lepiej od Audi Q7 czy Mercedesa GLE (W166)

Test nowego BMW X5 zaczął się od… rozczarowania. Po podłączeniu i sparowaniu telefonu okazało się, że w najnowszym modelu BMW wciąż nie ma CarPlay (nie wspominając o Android Auto) – jak widać dla niektórych to spory problem. W X5 poczułem się niemal jak w średniowieczu, gdyż wcześniej niemal przez 2 miesiące każde testowane auto było wyposażone w odpowiednie rozwiązania od Apple i Google. A do obu zadziwiająco łatwo się przyzwyczaić.

BMW Live Cockpit w akcji – niewypał czy sukces?

Przedstawiciele BMW uspokajali jednak, że egzemplarz pochodził jeszcze z wcześniejszego etapu produkcji, do którego jeszcze nie dodano odpowiedniego trybu samochodowego. Tego problemu nie będą zaś mieli klienci odbierający nowe X5 z salonów. Wystarczy jedna aktualizacja, by mieć już CarPlay na pokładzie. Innymi słowy kwestia czasu.

Testowe X5 to jedna z najnowszych konstrukcji BMW (G05). A to zaś oznacza, że na pokładzie mamy już przede wszystkim najświeższe osiągnięcie inżynierów i programistów bawarskiej marki: słynną już cyfrową deskę rozdzielczą Live Cockpit, która w plebiscycie Tech Awards w kategorii „technologie w motoryzacji” zajęła drugie miejsce tuż za Audi e-Tron. Marketing BMW chwali się w materiałach prasowych, że nowy Live Cockpit jest nie tylko cyfrowy, ale do tego „inteligentny i perfekcyjnie dopasowany do klienta”. Cóż, papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko z uwzględnieniem wszelkich najpiękniejszych słów, które nie zawsze pasują do rzeczywistości.

Trzeba przyznać, że pierwsze wrażenie z Live Cockpit jest dość słabe. Na dodatek łatwo nawet o rozczarowanie, szczególnie gdy pamięta się zabawę z wirtualnym kokpitem z Audi czy Volkswagena. To jednak tylko pierwsze wrażenie. Im więcej czasu poświęcimy na zabawę tym bardziej docenimy dzieło BMW. Jednocześnie jednak wzrosną także nasze oczekiwania.

Bajeczne widoki za kierownicą? To nie w BMW

BMW, w przeciwieństwie do grupy Volkswagena, oszczędziło kierowcy bajecznych widoków tuż za kierownicą. Zegary są równie skromne jak możliwości zmiany tego, co można zobaczyć. Jako dodatki ekstra można traktować niedużą mapę, wskazówki nawigacyjne, czy też menu odtwarzacza lub radia. Więcej za to dzieje się w konsoli, gdzie króluje panoramiczny wyświetlacz o przekątnej 12,3”. Trzeba przyznać, że pod względem jakości grafiki, rozdzielczości czy jakości wyświetlania X5 bije na głowę kończącego żywot Mercedesa GLE (W166) czy Audi Q7. W przeciwieństwie do rywali, BMW zapewnia także więcej zabawy w dostosowaniu tego, co można zobaczyć na ekranie w konsoli. Widok menu można bowiem zmieniać niemal tak samo jak tzw. widżety na pulpicie w smartfonie.

Pod względem szybkości i płynności działania BMW wręcz imponuje. W porównaniu ze starszymi systemami to postęp porównywalny z tym, jaki osiągnął Mercedes zamieniając Comand na MBUX. Co ważne, buszowanie po menu i opanowanie sterowania zajmuje nawet mniej czasu, niż we wczesnych generacjach BMW iDrive. Niemniej i tak trzeba poświęcić trochę czasu na postoju, by wszystko „przeklikać” i opanować obsługę (szczególnie polecam zabawę gestami). Zresztą część funkcji najlepiej opanować wyłącznie na postoju – choćby taką jak Screen Mirroring.

Auto Świat TV na wyświetlaczu BMW

Dzięki Screen Mirroring można wyświetlić właściwie wszystko, co widzimy na smartfonie z systemem Android. Bez względu na to, czy jest to nawigacja, video, YouTube z kanałem Auto Świat TV, menu ustawień naszego smartfona czy też aplikacja z supermarketu to każda może się pojawić na ekranie w konsoli środkowej. Co więcej – oprócz obrazu usłyszymy także dźwięk. Wszystko jednak pod jednym warunkiem: że korzystamy z funkcji podczas postoju. W trakcie jazdy klonowanie obrazu jest bowiem blokowane, a pozostaje jedynie dźwięk.

Oczywiście można sobie zadać pytanie, na co komu Screen Mirroring. Mam wrażenie, że opracował go zespół tych inżynierów, którym niezbyt podobają się funkcje dostępu do internetu w ramach pakietu Connected Drive. Niemniej o ile prognozę pogody BMW można potraktować jako przyjemny gadżet, to serwis informacji drogowych online jest już jak najbardziej przydatny. A na niego trudno narzekać, gdyż z roku na roku staje się coraz lepszy. Bardzo podoba mi się całkiem precyzyjne wskazywanie korków (na mapie zobaczymy nawet, po której stronie drogi znajduje się zator) na dość przejrzystej mapie. Tego konkurencja może pozazdrościć (szczególnie Lexus i reszta).

Gest, przycisk czy zwykła gałka?

Część rywali może także pozazdrościć obsługi gestami. Trzeba przyznać, że po opanowaniu podstawowych chwytów łatwo zmieniać nagrania czy głośność. Trzeba jednak przywyknąć do jednego – dość specyficznej zmiany poziomu głośności. Nietrudno o wrażenie, że jeden gest palcem wywołuje wyraźny wzrost lub spadek natężenia dźwięku. Gdy to samo spróbujemy zrobić przyciskiem na kierownicy lub pokrętłem na konsoli, to wówczas zmiana jest dość niewielka. Trzeba zatem choćby dłużej kręcić, by uzyskać satysfakcjonującą zmianę.

Na koniec krótko o samej aplikacji BMW Connected Drive. Wciąż jest dość prosta w obsłudze i przyda się do zdalnej kontroli samochodu. Sprawdzimy m.in. czy zamki w drzwiach są zablokowane, ile zostało paliwa oraz kiedy udać się na przegląd. Możemy również zerknąć na mapę, by upewnić się, gdzie pozostawiliśmy nasze X5. W trakcie testu funkcja lokalizacji czasem działała z wyraźnym opóźnieniem, co znaczy tyle, że pozycja wskazywana na mapie nie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Trudno jednak wytłumaczyć, dlaczego tak się działo.

Naszym zdaniem

BMW nie pozostawia złudzeń. Live Cockpit nie jest próbą naśladowania rywali. Firma podąża swoją drogą co można lubić lub nie. Jedno przy tym nie ulega wątpliwości. BMW zaczyna powoli przyzwyczajać swoich klientów do tego, że wzorem smartfonów warto będzie oczekiwać na kolejne aktualizacje. Wraz z nimi może się bowiem pojawić coś zupełnie nowego. Otwartą kwestią pozostaje ile trzeba będzie zapłacić za kolejne dodatki.