Wyobraźmy sobie przez moment, że na naszej wizytówce jest napisane „prezes zarządu” i siedzimy w najważniejszym gabinecie dobrze prosperującej spółki. Tak, mamy na sobie garnitur skrojony na miarę przez renomowanego krawca, a na firmowym parkingu stoi… Mercedes klasy S? BMW serii 7? Audi A8? Jako indywidualiści gardzimy masówką, nawet tą z najwyższej półki. Auto, podobnie jak wspomniany garnitur, musi podkreślać nasz status i umiłowanie szlachetnych rzeczy. Porsche Panamera, Jaguar XJ czy egzotyczne Maserati Quattroporte to prawdopodobne opcje. Czas wziąć miarę.

XJ stracił smukłą sylwetkę swoich poprzedników. Po zajrzeniu do wnętrzaodnosimy wrażenie, że w Jaguarze dokonano rewolucji. Klasyczną dźwignię skrzyni biegów zastąpiono pokrętłem, instrumenty są prezentowane tylko wirtualnie – na ekranie (na szczęście pozostał tam, gdzie trzeba, czyli za kierownicą). Większość funkcji obsługuje się poprzez centralny wyświetlacz dotykowy. Niestety, dotarcie do niektórych z nich wiąże się z pokonaniem długiej drogi przez skomplikowane menu, a poszczególne powierzchnie przycisków wymagają spokojnej ręki.

Mimo imponującej długości (5,12 m) Jaguar nie rozpieszcza zbytnią przestronnością. O ile z przodu siedzi się całkiem przyjemnie, o tyle pasażerowie tylnej kanapy będą narzekać na niewielką ilość miejsca nad głowami. Jednak dzięki wygodnym fotelom, obitym miękką skórą, będą oni tę podróż wspominać mimo wszystko jako przyjemną. Cóż, angielskie garnitury zawsze uchodziły za nieco „sztywniejsze” od włoskich.

Maserati jest tego najlepszym dowodem. Urodę tej limuzyny można określić jako klasycznie piękną. „Włochowi” nie można odmówić elegancji i stylu. Kokpit, choć bardziej konserwatywny niż design karoserii, nie przytłacza futuryzmem tak mocno jak deski rozdzielcze Jaguara i Porsche. System obsługujący nawigację oraz radio pochodzi z innej epoki i psuje ogólne wrażenie – zwyczajnie tutaj nie pasuje. Za to skórzana tapicerka, z metką Poltrona Frau, zachwyca wrażeniami dotykowymi oraz jakością wykonania. Rośli pasażerowie tylnej kanapy szczególnie docenią miejsce na nogi, gdyż mają go znacznie więcej niż w Jaguarze.

Jeszcze wygodniej siedzi się w sportowo skrojonych fotelach Porsche. Nikt nie powinien w nim narzekać na brak miejsca nad głową. Składane oparcie tylnej kanapy to szczególny atut, którego nie ma konkurencja. Kabina tchnie elegancją, ale jest to zupełnie inny styl niż w Maserati czy Jaguarze. Dominują chłodne materiały, są też akcenty podkreślające zaawansowaną technikę. Elementem charakterystycznym jest biegnący wzdłuż osi pojazdu tunel, „oblepiony” migocącymi przyciskami.

Pod maską Porsche tkwi 400-konna jednostka V8 o pojemności 4,8 litra, sprzężona z siedmiobiegową skrzynią dwusprzęgłową PDK (dopłata 17 070 zł). Silnik lubi być „kręcony” na wysokich obrotach, odwdzięcza się ciepłym barytonem i energicznym przyspieszeniem. Takie dodatki jak adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne (9488 zł), 19-calowe obręcze kół (8680 zł) oraz pakiet Sport ChronoPlus (5324 zł) czynią z Panamery prawdziwie sportowy i wszechstronny wóz. Geniusz Porsche czuć podczas jazdy ważącą 1,9 tony limuzyną – auto prowadzi się z niezwykłą łatwością i bardzo pewnie. Jedynie krótkie nierówności poprzeczne potrafią nadszarpnąć spokój Panamery.

Z poprzecznymi niedoskonałościami nawierzchni drogi także Jaguar nie radzi sobie najlepiej. Zawieszenie jest raczej nastawione na tłumienie długich nierówności. „Kota” napędza silnik V8 o mocy 385 KM. Jego brzmienie jest pełne, a przy tym łagodne i niedrażliwe. To jednak pozory, bo Jaguar potrafi pokazać pazur. Pięciolitrowiec nigdy nie zawiedzie podczas maksymalnego wciśnięcia pedału gazu.

XJ nie prowadzi się aż tak poręcznie jak Panamera i Quattroporte. Układowi kierowniczemu nie brakuje co prawda precyzji, by móc pewnie atakować łuki, ale konkurenci ustawili poprzeczkę bardzo wysoko i „Jag” musi uznać ich przewagę. Jego domena to raczej szybka (gdy trzeba, to nawet bardzo) podróż niż dzika pogoń. Zupełnie inaczej Maserati. Gorącokrwisty widlasty silnik ośmiocylindrowy rozwija imponujące 440 KM i już przy uruchomieniu wywołuje gęsią skórkę. Jest to najbardziej dzika bestia wśród porównywanej trójki. Pojazd, który po ciężkim dniu pracy nie pozwoli na relaksującą jazdę, lecz będzie prowokował do igraszek. Jest wymagający – to zdecydowanie coś dla „zaawansowanych”. Warto chociaż spróbować!

PODSUMOWANIE - Nic, tylko zazdrościć tym, którzy mogą spośród tej trójki wybierać. Przy odpowiednim statusie finansowym nieliczni szczęśliwcy mogą dostąpić przywileju posiadania auta skrojonego na miarę. Porsche daje poczucie nieco mniejszej ekskluzywności, ale technicznie jest najbardziej wyrafinowane. Fani tego, co brytyjskie, nie będą zawiedzeni Jaguarem. Nowy styl „Jaga” jest rozpoznawalny, a wnętrze ma w sobie wiele brytyjskości, jednak wiernym marce tradycjonalistom pozostanie już chyba tylko rynek wtórny. Maserati to zdecydowanie propozycja dla miłośników włoskiej mody oraz... płoszenia ptaków odgłosem pracy silnika.