Strategia się zgadza – mniejszy, lżejszy, oszczędniejszy, ale czy też tańszy? O tym przekonamy sie niebawem. Choć francuski maluch jest bardziej charakterny od koreańskiej konkurencji, to w rzeczywistości może ona najbardziej pokrzyżować mu plany. Projektantom nie udał się trik z zegarami, choć sam pomysł był niezły.

Szefowie francuskiego koncernu pokładają ogromne nadzieje w nowym maluchu – odpowiedzialność ciążąca na nim naprawdę nie jest godna pozazdroszczenia. Na razie nikt nie myśli o tym, co będzie, jeśli projekt okaże się niewypałem, czyli podzieli los swojego poprzednika. Osoby odpowiedzialne za ten segment w Peugeocie są świadome stanu rzeczy – dlatego postanowiły poszukać inspiracji na „ścianie chwały”, na której ważne miejsce zajmuje m.in. „205-ka”. Wszyscy zgodnie przyznali, że to było udane auto – małe, zgrabne, lekkie, zwinne i z charakterem.

Te cechy w szczególności przemawiają do pań, a ich opinia rządzi tym segmentem. Peugeot dotkliwie się o tym przekonał przy okazji „207-ki”, która okazała się zbyt... męska. Dlatego model 208 ma być lepiej przygotowany do kontaktów z płcią piękną i jej wymaganiami co do wzornictwa, komfortu obsługi czy prowadzenia.

Mały dżentelmen rozpoczął przygotowania od diety – w porównaniu z „207-ką” udało się zrzucić 110 kg. Taki wynik może robić wrażenie nie tylko na paniach. Ubyło też kilka centymetrów – nadwozie skrócono o 7 cm i obniżono o 1 cm. Godne pochwały: „cięcia” nie przełożyły się na zmniejszenie przestrzeni w kabinie. Tak samo jak zbędnych kilogramów pozbyto się także zbyt zuchwale rozwartej „paszczy” i ostrych linii nadwozia. Jego proporcje podkreślają wygładzony charakter i zarazem lekkość.

Ale nikt nie nazwie nowego Peugeota 208 babskim. Wnętrze, choć estetyczne, okazuje się trochę gadżeciarskie i co bardziej zaskakujące – nieergonomiczne. Francuzi postanowili pokombinować z umiejscowieniem zegarów, czyli znaleźć odpowiedź na pytanie, którego tak naprawdę nikt nie zadał. Tym razem zegary powędrowały pod szybę – w zamyśle miały znaleźć się w polu widzenia kierowcy, w praktyce są w „martwym polu” za wieńcem kierownicy (patrz grafika). W rezultacie odczyt informacji jest ograniczony.

Poza tym Peugeot nie funduje nam już eksperymentów – „208-ka” skręca, amortyzuje i prowadzi się znacznie lepiej od poprzedniczki. Cieńsze stabilizatory na tylnej osi poprawiają komfort, jednak opcjonalne, 17-calowe koła, w które wyposażono naszą „208-kę”, psują to wrażenie. Miejskie auto nie potrzebuje tak dużych felg – co najwyżej wersja GTI (zostanie pokazana na salonie w Genewie).

W sportowego ducha „208-ki” pozwala nam też wątpić niezbyt bezpośredni układ kierowniczy. Ale czy do wyznaczania kierunku podczas jazdy miejskiej potrzebna jest nam ostrzejsza przekładnia? Bardziej zaskakuje nas to, że Peugeot planuje wprowadzić nowoczesną skrzynię automatyczną dopiero w 2014 r.