Logo

Lamborghini Aventador J: kaprys nie musi mieć dachu

Błażej Buliński
Błażej Buliński
Dodaj w Google
Stylista Lamborghini, Filippo Perini w wywiadzie dla „Top Gear” wspomina: „To był 14 stycznia. Prezes Winkelmann zjawił się w naszym biurze i dał początek temu szalonemu projektowi”. Szóstego marca finalny efekt został pokazany światu w Genewie. Choć pomiędzy wycieraczką a szybą nie było karteczki z napisem „sprzedany”, nietrudno było się domyślić, że przed nami stoi (droga) realizacja czyichś marzeń.
Zresztą, gdzie miano umieścić informację o tym, że auto już znalazło nabywcę? Aventador J nie ma ani szyby, ani wycieraczek. OK, są owiewki, ale generalnie do jazdy zaleca się zakładać kask. Szalone Lamborghini to jednak coś więcej niż tylko Aventador bez dachu. To przede wszystkim konstrukcja teoretycznie pozbawiona klasycznych, ważnych elementów usztywniających nadwozie. Dlatego zastosowano tu nowy, specjalny monokok, który – jak twierdzi Lamborghini – powstał na potrzeby tego modelu.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Wiemy jednak, że na pewno nie jest to ostatni otwarty Aventador. Od zwykłego modelu różni go też wiele innych cech, m.in. ma spartańskie wnętrze, pozbawione wszystkiego, co mogłoby odwracać uwagę kierowcy od prowadzenia. A jest się na czym skupić: tuż za jego plecami pracuje 6,5-litrowa „V12-ka”, rozpędzająca auto do ponad 300 km/h. Nie mogło więc zabraknąć odpowiedniego ospoilerowania, które w tym aucie naprawdę nie jest na pokaz.
Autor Błażej Buliński
Błażej Buliński

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!