• Land Rover Discovery z 3-litrowym, mocnym silnikiem to zaprzeczenie obecnych trendów: pali dużo, jest ogromny i ma stały napęd 4x4
  • Kabina jest niesamowicie przestronna, a każde z siedmiu miejsc to naprawdę wygodne fotele, nawet na długą podróż
  • Silnik o mocy 340 KM sprawia, że wielkie i ciężkie Discovery jeździ niczym rączy, kompaktowy hatchback

Niektórzy twierdzą, że średniej wielkości SUV Land Rover Discovery Sport pojawił się po to, by jego sylwetka opatrzyła się, aby fani marki mieli szansę przyzwyczaić się do niej. Po co? Chodziło o to, by entuzjaści dużego Discovery przeżyli nieco mniejszy szok, gdy zobaczą swój ulubiony model we współczesnym wcieleniu. Czy rzeczywiście tak było? Nie mam pojęcia. Fakt jest jednak taki, że śmiała sylwetka nowego Discovery zadziwiła fanów brytyjskiej marki, wzbudziła kontrowersje, lecz nie spowodowała szoku i odpływu klientów. A z naszym testowym egzemplarzem? Nie jest typowy, bo oczywiście na topie nadal są wersje z coraz mniej modnymi silnikami Diesla, ale – jeśli zużycie paliwa dla kogoś nie ma wielkiego znaczenia – warto postawić na auto z mocną jednostką benzynową.

Land Rover Discovery 3.0 Si – jeden z ostatnich

W tym Land Roverze Discovery wszystko jest na opak. Gdy wszyscy mówią o oszczędzaniu paliwa, tu mamy silnik o mocy 340 KM, który przy szybkiej jeździe bezwstydnie połyka 20 litrów benzyny na 100 km. Mamy też ogromne gabaryty i sporą masę – w czasach, gdy ludzie zwracają uwagę na to, by nie wozić powietrza i optymalnie korzystać z auta. W końcu, mamy też świetny stały napęd na cztery koła i reduktor. Wszystko to w samochodzie, który w wielu krajach nie opuszcza miejskich ulic, chyba że przemieszczając się z jednej metropolii do drugiej. Czy takie auto jest jeszcze komuś potrzebne?

Najwyraźniej tak, bo Land Rover nie narzeka na brak klientów. Doceniają oni wiele cech tego samochodu, które w Discovery są oczywiste od dziesięcioleci. Potężne, 5-metrowe nadwozie to problem? Niekoniecznie, bo przecież na parkingu pomogą czujniki i kamery, duże nadwozie oznacza zaś przestronną kabinę. Discovery należy do najbardziej pakownych aut w swojej klasie, wygrywając pod tym względem z Volvo XC90, czy też Audi Q7, które również są 7-osobowymi SUV-ami. Czas na garść statystyk. Przy siedmiu podróżnych w Discovery zostaje nam 258 litrów bagażnika, ale przy piątce – kosmiczne 1137 litrów, a zostawiając dwa miejsca mamy do dyspozycji niezłego dostawczaka z ładownią o objętości 2406 litrów. To już wiadomo skąd te gabaryty.

Land Rover Discovery 3.0 Si – prawdziwie uniwersalny

Nawet wielkie, współczesne terenówki powoli stają się wersjami „light” hardkorowych pojazdów znanych sprzed kilkunastu lat. Gdzieś giną reduktory, w tajemniczych okolicznościach znikają centymetry prześwitu. Discovery też nie jest bez grzechu. Przykładowo, czwarta generacja miała prześwit równy 31 cm, a obecna ma tylko 28,3 cm, czyli nie więcej niż poczciwy Mercedes GLE w najbardziej terenowym wariancie i mniej niż zwykły GLS. Ale za to tylko Discovery może brodzić w wodzie o głębokości do 90 cm. I tylko Discovery ma naprawdę dobrze działający system Terrain Response drugiej generacji, który m.in. za pomocą kamer skanuje otoczenie samochodu i do swoich odkryć dostosowuje tryb jazdy: na piasek, śnieg, kamienie... W odwodzie jest oczywiście reduktor, który pomaga w naprawdę trudnym terenie.

Ciekawe tylko, czy ktoś ze szczęśliwych nabywców Discovery będzie często zapuszczać się w trudny teren? Trochę żal to robić, bo wnętrze tego auta zupełnie nie pasuje do jego dawnego wizerunku samochodu dla brytyjskich arystokratów – przeznaczonego do poruszania się po ich wiejskich posiadłościach. Jasna skóra i jasne elementy kokpitu na pewno nie sprzyjają utrzymaniu czystości, a wnętrza tej generacji Discovery, napakowanego elektroniką, na pewno nie da się umyć za pomocą wiadra, gąbki i szlauchu. O ile Land Rover naprawdę dużo potrafi w terenie, to jednak na pewno lepiej sprawdzi się w mieście. Wysoka pozycja za kierownicą to dobra widoczność, cenna w tłoku, a w razie czego pomogą przecież kamery.

Land Rover Discovery 3.0 Si – rodzinna limuzyna

Poza tym, tą niemal 5-metrową terenówką podróżuje się bardzo przyjemnie i to bez względu na miejsce, które zajmujemy. Fotele kierowcy są w porządku – tylko siedzisko mogłoby być nieco dłuższe – ale przestrzeni w drugim rzędzie mamy tyle, co w luksusowych limuzynach albo i więcej. Co ciekawe, także z tyłu siedzi się całkiem dobrze i to nawet wysokim osobom. Kłopot jest tylko z wsiadaniem na tylne miejsca – należy ręcznie odchylić oparcie fotela drugiego rzędu i jakoś się na tył przecisnąć. Aż dziwne, że nie fotela nie odchyla jakiś mądrze zaprojektowany siłownik, bo z poziomu systemu multimedialnego (albo nawet za pomocą aplikacji) można np. zdalnie składać i rozkładać każde z siedzeń drugiego i trzeciego rzędu. Świetna zabawa!

W kabinie, jak przystało na SUV-a, jest też mnóstwo schowków, półeczek, wnęk. Drobiazgi będzie gdzie rozmieścić, gorzej z ich odnalezieniem. Są też złącza do ładowania urządzeń USB i standardowe gniazda 12V. Pomyślano o wszystkim.

Land Rover Discovery 3.0 Si – nie jest zbyt zwinny

Land Roverem także kieruje się przyjemnie, ale tu muszę coś podkreślić: przyjemnie, lecz nie ekscytująco. Jeśli poszukujemy SUV-a, którym można się pobawić na krętej drodze, sięgnijmy raczej po Volvo XC90 albo – jeszcze lepiej – po Audi Q7. Oba modele są o wiele lepsze na zakrętach. Discovery jest za to wygodniejsze. Także dlatego, że w standardzie ma pneumatyczne zawieszenie, które jeszcze poprawia komfort. Jak przystało na wóz arystokracji, Discovery porusza się spokojnie, elegancko, nawet z fasonem. Zarówno na autostradach, jak i na lokalnych drogach. Dobrze radzi sobie też z dziurami, ale cóż – inaczej nie może być w przypadku porządnego samochodu terenowego.

Jest tylko jedna sprawa: nie bardzo rozumiem, jaki jest sens wyposażenia rasowej terenówki w 21-calowe koła z oponami o kilkucentymetrowym profilu? Nie jestem w stanie tego pojąć. Byle kamień ukryty w błocie (lub mniejsze drobiazgi) może narobić szkód, które teoretycznie będą szły w grube tysiące złotych. O wiele lepiej byłoby zostać przy 19-tkach. Może wyglądają mniej spektakularnie, ale nie są aż tak stresujące dla posiadacza dużego Land Rovera. Przy okazji, dobrze wpływają też na komfort.

Land Rover Discovery 3.0 Si – silnik, który lubi paliwo

Na koniec zostaje silnik, który – nie da się ukryć – jest świetny, ale niestety to 3-litrowa jednostka na benzynę wspomagana kompresorem. Jej 340 koni należy więc odpowiednio dokarmiać. W mieście może to być nawet ponad 20 l/100 km, ale czemu się dziwić: stały napęd 4x4, pudełkowate kształty (tylko trochę opływowe) i masa grubo ponad dwie tony. Nie ma cudów – potrzeba sporo energii, by taki wóz ruszyć. I nie pomaga nawet „ekologiczny”, 8-biegowy automat, który stara się delikatnie zmieniać przełożenia tak, by minimalizować zużycie paliwa. Na trasie jest oczywiście lepiej: da się nawet zejść do 10 l/100 km, ale na drodze lokalnej i jadąc z małą prędkością. Jazda autostradą to około 15 l/100 km. Sporo, ale i na szczęście mamy do dyspozycji niemal 80-litrowy zbiornik.

Sam silnik jest zresztą bardzo dobry: ładnie brzmi, szybko reaguje na gaz, daje też dużo momentu obrotowego. Konkretnie jest to 450 Nm dostępnych od około 2500 obr./min. Całkiem przyzwoity wynik jak na benzyniaka, który nie jest przesadnie wysilony. Te osiągi pozwalają ponad 2-tonowe auto rozpędzić do setki w 7,1 s, czyli na poziomie sportowych hatchbacków sprzed kilku lat. Zresztą, w Discovery osiągi liczą się mniej, bo bardziej zwrócimy uwagę na spokój, z jakim 3-litrowe V6 potrafi oddawać moc.

Land Rover Discovery 3.0 Si – czy warto go kupić?

Pozornie to samochód bez większego potencjału, bo kto niby potrzebuje wielkiego SUV-a, który faktycznie potrafi coś zdziałać w terenie, na dodatek z siedmioma osobami na pokładzie. Prawie nikt. Jeśli jednak Discovery potraktować jako samochód dla menedżera, to już co innego. Przecież wielu ludzi z pieniędzmi lub spełniać swoje marzenia, a takie samochody jak Discovery często są zwykle na szczycie listy. Czy to jest właśnie powód, dla którego Land Rover odnosi sukcesy?

Land Rover Discovery 3.0 Si6 – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2995 cm3, V6, benz. z kompr.
Moc 340 KM przy 6500 obr./min
Moment obrotowy 450 Nm przy 3500-5000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 215 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,1 s
Średnie zużycie paliwa 10,9 l/100 km (producent)
Masa własna 2223 kg
Cena od 315,4 tys. zł