Na rynku samochodów elektrycznych panuje zacięta rywalizacja o to, który model ma szybciej ładujący się akumulator i które auto zajedzie dalej na jednym ładowaniu. Zachwycanie się małą baterią wydaje się więc nie na miejscu. Tymczasem Mazda, realizując projekt swojego pierwszego elektryka, z pełną świadomością zainstalowała w nim nieduży akumulator o pojemności 35,5 kWh i jest z tego dumna. O co chodzi?

Mazda podchodzi do tematu elektromobilności trochę inaczej. W wyniku zleconych przez japońskiego producenta badań stwierdzono, że sumaryczna emisja gazów cieplarnianych, a więc ta powstała podczas produkcji, eksploatacji i późniejszej utylizacji auta elektrycznego, osiąga poziom nowoczesnego diesla dopiero wtedy, gdy akumulator nie jest większy niż 35,5 kWh. To znaczy jednak także, że elektryk nigdy nie jest tak naprawdę „czystszy”, a emisje zostają tylko przeniesione w inne miejsce.

Mazda MX-30 – harmonijna sylwetka i ekologiczne materiały

Inżynierowie pracujący nad MX-30 w ogóle wiele uwagi poświęcili zrównoważonemu rozwojowi. I tak, podobny do filcu materiał na drzwiach jest zrobiony z przetworzonych butelek PET. Skórę zastępują materiały skóropodobne. Schowki w konsoli środkowej są wyłożone korkiem – to rozdrobnione kawałki, które nie nadają się już do zamykania butelek.

Auto ładnie wygląda, ma płynne, typowe dla Mazdy linie, zgodne z filozofią Kodo. Odwołaniem do sportowego modelu RX-8 z silnikiem Wankla jest projekt drzwi, otwieranych w przeciwnych kierunkach (jak w szafie lub dwuskrzydłowym wejściu). To rozwiązanie ułatwiło zaprojektowanie pochylonej linii dachu w stylu coupé.

Mazda MX-30 z zasięgiem 200 km

Mazda MX-30 ma 143-konny napęd, działający elastycznie i harmonijnie. Zamiast gwałtownego zrywu moc jest rozwijana płynnie i przewidywalnie. Auto ma pięć stopni rekuperacji (odzyskiwania energii). Generator dźwięków daje subtelną informację zwrotną na temat obciążenia silnika, układ kierowniczy działa precyzyjnie, zawieszenie jest komunikatywne, ale nie nieprzyjemne. Teraz przydałoby się jeszcze trochę pracy nad zbyt miękkim wrażeniem działania hamulców, które ma również związek z rekuperacją.

Jeśli dla kogoś 200 km na jednym ładowaniu to za mało, będzie mógł w przyszłości zamówić wersję, w której o wydłużenie zasięgu zadba silnik Wankla. Najpierw jednak do sprzedaży wejdą samochody czysto elektryczne. Można już zamawiać odmianę First Edition, która kosztuje 149 900 zł. Pierwsze auta trafią do polskich klientów w drugiej połowie przyszłego roku.

Mazda MX-30 - naszym zdaniem

Mazda kolejny raz dowodzi odwagi, żeby podążać własną drogą. Nieobciążone zbędnym balastem MX-30 jeździ zwinnie i pozostaje przy tym autem przyjaznym środowisku. Ciekawa alternatywa.