• Niska masa, mocny silnik i napęd na tył: czego chcieć więcej?
  • Zanim kupicie, sprawdźcie, czy mieścicie się w środku
  • Wersja limitowana sprzedała się na pniu, ale zostały jeszcze „zwykłe” MX-piątki

Pierwszy raz Mazdą MX-5 jechałem jakieś 10 lat temu – krwistoczerwoną przedstawicielką pierwszej serii z 1989 roku. Tamten samochód, choć już wtedy właściwie klasyk, był jak nowy. Nie powinno to dziwić – MX-5 kupuje się raczej na okazjonalne przejażdżki, a w każdym razie auto to nie służy do jazdy zimą. To, co w pierwszej generacji uderza po zajęciu miejsca za kierownicą, to perspektywa, z jaką patrzysz na stosunkowo długą maskę i wysuwające się z jej przedniej części reflektory. Zza kierownicy auta wydają się one wielkie, a maska dłuuuga. Ty zaś siedzisz niemal na ziemi, całkiem jak w gokarcie. Za chwilę przekonasz się, że Mazdą jeździ się jak gokartem i komfort jest mniej więcej podobny. Frajda... o wiele większa.

Mazda MX-5 Roadster – siedzisz na ziemi

W dzisiejszej MX-5 można mieć podobne wrażenia. Wprawdzie nie ma już wysuwanych reflektorów, ale podobną rolę pełnią „napompowane” przednie błotniki – zza kierownicy wydają się ogromne. Teraz też siedzę na ziemi i z tej pozycji samochód wydaje się tak wielki, że dopóki się nie przyzwyczaję, mam wrażenie, że nie zmieszczę się w bramę garażu albo na drodze nie trafię w czarne.

Za to kokpit jest, hmm... bardzo przytulny. Malutki. Kierownica wydaje się staroświecko wielka. Nad sobą mam miękki dach bez elektryki. To i lepiej – tak naprawdę auto jest tak małe, że w parę sekund odpinam to i jednym ruchem odchylam za siebie, blokuję – i już mam niebo nad głową. Ruszam.

Mazda MX-5 Roadster – czuć prędkość

Trzeba patrzeć na prędkościomierz, tyle że w MX-5 w innym celu niż, dajmy na to, w dużej limuzynie. W limuzynie trzeba się pilnować, by nieświadomie nie pojechać dwa razy szybciej, niż pozwalają na to obowiązujące limity. W MX-5 jadę 70 km/h, a mam wrażenie, że śmigam ponad setką! To efekt siedzenia nisko, prawie na poziomie gruntu. Dźwięk silnika jest sztucznie „ulepszony”, basowy. Dźwigienka zmiany biegów zakończona okrągłą gałką sztywno przemieszcza się po krótkich torach, pracuje twardo, jak w aucie sportowym. Bo to w sumie jest auto sportowe.

No i najlepsze, co kojarzy się z MX-5: to połączenie niskiej masy (ok. 1000 kg), z całkiem sporą mocą (ponad 180 km) równomiernym rozłożeniem masy i napędem na tył. Na początku przy małej prędkości, a potem przy coraz wyższej, ćwiczę zamiatanie tyłem. Działa, i to jak łatwo! Wprawdzie ESP mityguje autko, ale że system nie umie przewidywać zamierzeń kierowcy, to i zawsze, w tym przypadku na szczęście, nieco się spóźnia. Zresztą MX-5 bardzo wyraźnie i przewidywalnie reaguje na pracę gazem. Zdjęcie nogi z gazu pojazd prawidłowo odbiera jako „boję się” i grzecznie wraca na właściwe tory jazdy. A klei się do zakrętów doskonale! Jest piekielnie responsywny. Nic dodać, nic ująć.

Mazda MX-5 Roadster – małe, ciasne, ale...

Jeśli chodzi o praktyczne korzyści z posiadania tego samochodu, to... nie spodziewajcie się za wiele. W kufrze zmieści się nieduża walizka, do dyspozycji masz jeszcze zamykany schowek za fotelami... tyle. Na szczęście złożony miękki dach nie odbiera tej skromnej przestrzeni bagażowej. Możesz zatem pojechać tym autem na weekend za miasto albo lepiej – na przejażdżkę. Ale za to z szykiem – zwłaszcza pomarańczowa wersja jubileuszowa przyprawia gapiów o skręty karków. Przy tym – inaczej niż w przypadku dajmy na to odkrytego Porsche – Mazda nie wzbudza skrajnych, złych emocji. Raczej ludzie z przyjemnością zawieszają na niej oko.

Mazda MX-5 Roadster – w sumie niedrogo

Miła cecha auta to niskie spalanie: podczas normalnej jazdy miejskiej 6-7 l/100 km w zupełności wystarczy. Im bardziej pastwicie się nad zakrętami i im ostrzej ruszacie, tym auto spali więcej, ale już 8,5 l na „setkę” to dużo jak na ten samochód.

I to wszystko w cenie niemal „studenckiej”: najtańszą MX-piątkę, za to z jedynie słusznym i jedynym dostępnym 184-konnym silnikiem, kupimy za ok. 100 tys. zł. Spieszcie się z zakupem: gdy na horyzoncie pojawi się rodzina, odechce się Wam takich zabawek. A nawet gdy sobie kupicie, nieczęsto będziecie z niej korzystać. No i nie czekajcie na przyrost masy: duże osoby raportują, że w MX-5 się nie mieszczą...

A jeśli chodzi o wersję na 30-lecie modelu, to w salonach już nie pytajcie, nie szukajcie, czekajcie na oferty z rynku wtórnego. Z 3000 egzemplarzy limitowanej edycji na polski rynek przypadło 47 i wszystkie się szybko sprzedały, teraz produkują się, za parę miesięcy dopłyną do Europy.

Mazda MX-5 Roadster - dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1998 cm3, benzyna R4
Moc 184 KM przy 7000 obr./min
Moment obrotowy 205 Nm przy 4000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa manualna, napęd na tył
Prędkość maksymalna 219 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,5 s
Średnie zużycie paliwa 6,4 l/100 km (producent), 7,7 l/100 km (w teście)
Masa własna/dmc 1030/1260 kg
Cena od 98 900 zł; wersja limitowana 30th Anniversary 132 900 zł