Cztery lata po debiucie Mercedes klasy E przeżywa drugą młodość. Świeżości jednego z najbardziej statecznych modeli tej marki nie sposób przeoczyć. Zarówno przednie, jak i tylne światła wysmuklają kształty limuzyny, a zderzak i grill są teraz mocniej zróżnicowane w zależności od wersji stylistycznej. Linia Avantgarde została mianowana seryjną, popularna na polskim rynku AMG Line nabrała więcej charakteru dzięki zwężającemu się ku górze diamentowemu grillowi, natomiast wytworna Exclusive pozwala wciąż mieć gwiazdę nad atrapą chłodnicy, a nie na niej. I choć fotograf upodobał sobie akurat sportowo wyglądający egzemplarz AMG Line, który widzicie na zdjęciach, ja w rzeczywistości miałem przyjemność zasiąść na arcywygodnym fotelu wielokonturowym z aktywnym podparciem bocznym i podziwiać kątem oka klasyczny „celownik” na masce. Stęskniłem się za tym detalem.

Silnik uruchamia się gładko i bez najmniejszej zwłoki po naciśnięciu przycisku startera, jakby z ćwierćobrotu – to E 350. Nazwa sugeruje 6 cylindrów, ale przypominam, że mamy 2020 rok: pod maską pracują 4 cylindry wspierane turbosprężarką, elektrokompresorem oraz rozrusznikiem-generatorem EQ Boost. Mamy tu zatem układ miękkiej hybrydy. Potrafi on odzyskiwać energię kinetyczną, zamienić ją w prąd, doładować akumulator 48 V i dzięki temu na chwilę odłącza silnik spalinowy podczas jazdy lub daje mu zastrzyk 20 koni i 180 Nm przy niskich obrotach.

Mercedes E 350 – ładnie „idzie”

Jestem pod wrażeniem zrywu E 350. Kiedy trzeba wyprzedzić ciężarówkę albo szybko włączyć się do ruchu, 9-stopniowy „automat” gładko zbija bieg, a na tylnej osi ląduje solidna dawka „pary”, pozwalająca sprawnie i bez nerwowości wykonać manewr. Wówczas przez nawet 30 s aktywuje się tryb overboost, zwiększając moc o 41 KM. Gdy przytrzyma się mocniej gaz, słychać ten nieco plebejski ton 4 cylindrów. Drobiazg, bo w większości sytuacji wysokie kręcenie silnika nie jest konieczne, a jego obroty słyszalne. Tych sytuacji polski klient i tak nie zazna, bo (jak się dowiedziałem mimochodem już po jeździe) E 350 nie trafi na nasz rynek. Pozostałe wersje odnowionej klasy E (w tym wiele hybryd plug-in, zarówno z silnikami benzynowymi jak i dieslami, z napędem na tył lub obie osie) lada dzień wjadą do salonów.

Tymczasem rozkoszuję się tym, jak gładko start-stop aktywuje silnik po zatrzymaniu na skrzyżowaniu. Delektuję się znakomitym tłumieniem pneumatycznego zawieszenia oraz pracą mocno wspomaganego, ale „czystego” układu kierowniczego. Taki powinien być w prowadzeniu podręcznikowy Mercedes. On płynie, ty się odprężasz... A „celownik” nad tym dobrostanem czuwa, niczym dobry duch.

Mercedes E 350 – nowi asystenci

No dobra, tak naprawdę to czuwają asystenci, których klasa E miała już przed liftingiem cały sztab. Więc wspomnę tylko o tych nowych sztuczkach: czujnik martwego pola ostrzeże przy wysiadaniu przed nadjeżdżającym autem, motocykle lub rowerem. Automat parkujący poradzi sobie teraz też z zaparkowaniem zgodnie z markowaniami, a nie tylko między samochodami czy przeszkodami (równolegle jak i prostopadle). System unikania kolizji zareaguje w sytuacji, gdy skręcając na skrzyżowaniu przeoczycie auto nadjeżdżające z przeciwka. Adaptacyjny tempomat automatycznie i z wyprzedzeniem dostosuje prędkość jazdy do ograniczeń na danym odcinku drogi. W Polsce jednak lepiej za bardzo nie ufać tej funkcji, ale tu winny jest też bałagan w infrastrukturze drogowej. Podobnie na naszych drogach nie skorzystamy z funkcji automatycznego tworzenia korytarza życia w korku na autostradzie.

Kierownice mają zmodernizowany wygląd, zależny od linii stylistycznej. Ta w AMG Line na przykład wyróżnia się podwójnymi ramionami poprzecznymi. Wszystkie warianty kierownic otrzymały nowe dotykowe guziki, do których podczas tej krótkiej przejażdżki nie mogłem się przekonać. Czujniki pojemnościowe znalazły się również w samym wieńcu, dzięki czemu podczas jazdy z aktywną asystą elektronika sprawniej wykrywa obecność rąk na kierownicy.

Mercedes E 350 – tylko wirtualne zegary

Analogowe zegary zniknęły z klasy E (wiadomo, 2020 rok). Seryjne są dwa ekrany o przekątnej 10,25 cala. Opcjonalny „widescreen” (2 x 12,3 cala) eliminuje nieco plastikowego „passe-partout” obudowy i zakrywa wyświetlacze jedną taflą szkła. Nadal można nimi sterować bez odrywania rąk od kierownicy, a tym prawym – także dotykowo, touchpadem bądź głosowo. Multum możliwości, ale też (za) wiele rozpraszaczy uwagi...

Jakie to szczęście, że przynajmniej przełączniki klimatyzacji zachowały swój dawny wygląd. Ale jeśli Ci wygodniej możesz oczywiście też sobie pogadać: „Hey Mercedes, jest mi zimno”. System poradzi sobie też z poleceniem „Prowadź do kościoła w Łyszkowicach” (naprawdę tam byliśmy podczas jazd) i generalnie jest dobry w wyręczaniu z ręcznego wpisywania celów nawigacji. Kłopot się robi kiedy chcecie na przykład delikatnie przestawić podparcie odcinka lędźwiowego fotela – inżynierowie zapomnieli bowiem umieścić przycisku regulującego ten element, trzeba się przekopywać przez menu.

Mercedes E 350 – w punkt

To jest super: Harmonia pracy miękkiej hybrydy.

To nie wyszło: Dotykowe guziki na kierownicy – ciekawie wyglądają, ale obsługi nie ułatwiają.

Efekt WOW: Komfort pneumatycznego zawieszenia.

Kto to kupi? Klasę E wybiera 10 proc. klientów Mercedesa nad Wisłą. Ale „350-ki” niestety nie kupią bo jej u nas wyjątkowo nie będzie.

Mercedes E 350 – nasza opinia

Mówiąc kolokwialnie: E 350 „idzie dobrze”, ale... rynkowo u nas „nie pójdzie”. Płynność rozwoju mocy i zryw przy niskich obrotach są świetne, ten silnik dobrze pasuje do charakteru klasy E. Najwyraźniej jednak polscy klienci nie tego szukają.

Mercedes E 350 – dane techniczne

Silnik benz. R4, turbo, mild hybrid
Pojemność 1999 cm3
Moc 272 KM przy 5500 obr./min + 20 KM (EQ Boost)
Moment obrotowy 400 Nm przy 1650 obr./min + 180 Nm (EQ Boost)
Napęd tylny
Skrzynia biegów aut. 9b
Długość/szerokość/wysokość 4935/1852/1460 mm
Masa własna 1700 kg
Bagażnik 540 l
Vmaks 250 km/h
0-100 km/h bd.
Średnie spalanie wg WLTP 7,0 l/100 km
Średnia emisja CO2 159 g/km
Cena nieustalona