SLS AMG robi piorunujące wrażenie nie tylko na przechodniach, ale także na kierowcy za sprawą: monstrualnej maski, znajdującego się pod nią stada 571 koni mechanicznych, megaluksusowego wnętrza i perfekcyjnego wręcz prowadzenia. Drogi Czytelniku, jeśli zasobność portfela Ci na to pozwala, gorąco zachęcam do zasmakowania świata AMG.

To świat wyrafinowanej techniki, ekskluzywności i dynamiki jazdy najwyższego kalibru, gdzie głównym źródłem inspiracji pracowników firmy od ponad 40 lat jest zaangażowanie w motosporcie. AMG to najbardziej utytułowana marka w historii serii DTM, a model SLS AMG GT3 był w 2011 roku najlepszym debiutantem (zdobył 26 zwycięstw i puchar europejskich mistrzostw FIA GT3). Od 17 lat AMG jest oficjalnym partnerem Formuły 1 – dostarcza samochody bezpieczeństwa na tor, a w barwach zespołu Mercedes AMG Petronas w 2012 roku startują utalentowani kierowcy Nico Rosberg i Michael Schumacher.

Osiągi jak z auta wyczynowego

Z toru wyścigowego pochodzi także technika, jaką można znaleźć pod maską SLS-a AMG. To wolnossący 6,3-litrowy silnik benzynowy V8 osiągający moc 571 KM (w wersji GT – 591 KM), który potrafi rozpędzić roadstera od 0 do 100 km/h w niespełna 4 s, by po kolejnych 7,5 s osiągnąć 200 km/h. SLS AMG przez to, że jest pozbawiony elektronicznych ograniczników prędkości, rozpędza się do prawie 320 km/h.

W teście nie mogliśmy tego sprawdzić – żaden tor w Polsce nie pozwala osiągnąć takiej prędkości. Wielokrotnie za to wykorzystywaliśmy pełną moc silnika podczas rozpędzania. Ostremu przyspieszaniu towarzyszy nie tylko (co oczywiste przy tej mocy) mocne wciskanie w fotel, ale także powodujący gwałtowny przyrost adrenaliny gang silnika i wydechu, przypominający odgłosy burzy z piorunami (słyszalny w mniejszym stopniu także podczas uruchamiania motoru).

Dwa oblicza roadstera

Po 571-konnym aucie zbudowanym przez AMG spodziewaliśmy się brutalnego zachowania, tymczasem pierwsze kilometry pokazały jego wyjątkowo łagodną naturę. Bez trudu dało się nim spokojnie poruszać po mieście (nawet w korkach), zmiana biegów odbywała się łagodnie i bez szarpnięć, a manewrowanie autem z 2-metrową maską nie stanowiło problemu. Także w trasie komfort jazdy był wysoki, hałas nie dokuczał, a prowadzenie w koleinach nie wymagało kurczowego trzymania kierownicy.

Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie, gdy wyłączyliśmy ESP oraz zmieniliśmy ustawienia skrzyni biegów DCT SpeedShift i układu jezdnego AMG Ride Control na pozycję Sport+. SLS z łagodnego dotychczas kabrioletu przeobraził się w nieznoszący kompromisów samochód sportowy. Układ kierowniczy stał się bardziej bezpośredni, zawieszenie usztywniło się, a skrzynia biegów krócej i brutalniej zaczęła zmieniać przełożenia. Wówczas wyraźnie można było odczuć, że jazda samochodem AMG to inny, niepowtarzalny świat...