Już w założeniu miała to być nietypowa próba, gdyż jak najdłużej chcieliśmy korzystać z dobrodziejstwa zamontowanego na pokładzie tempomatu. Z warszawskiego Mokotowa wyruszyliśmy w piątkowe popołudnie, a więc w okresie znacznego nasilenia ruchu drogowego. Dojazd do trasy S8 zajął nam prawie godzinę, gdy dla porównania przy małym nasileniu ruchu trasę tę można pokonać w kwadrans.
Po zjeździe na trasę S8 włączyliśmy tempomat i ustawiliśmy stałą prędkość 120 km/h. Komputer pokładowy pokazywał nam systematycznie zmniejszające się średnie zużycie paliwa. Po pokonaniu dystansu 150 kilometrów osiągnęliśmy 6,2 l/100 km.
Jednak cel podróży był dość daleko, bo ponad 700 kilometrów oddalony od Warszawy. Z tego względu tempomat ustawiliśmy na 140 km/h i staraliśmy się taką prędkość utrzymywać na prawie całym dystansie naszego testu. Jednak po przekroczeniu granicy we Frankfurcie nad Odrą podnieśliśmy granicę prędkości do 150 km/h.
Po przyjeździe do celu podróży, którym było niemieckie miasto Magdeburg komputer pokładowy wskazywał średnie zużycie paliwa 6,8 l/100 km. Potwierdziło to także przeliczenie ilości paliwa wlanego na stacji. Dane z obu pomiarów różniły się tylko o 0,1 l/100 km, a więc można przyjąć, iż komputer pokładowy może być dla kierowcy wiarygodny. Jak się okazuje SEAT Leon 1.4 TSI o mocy 140 KM może być oszczędny.
Przyznać trzeba, iż nowy Leon prezentuje się atrakcyjnie i z całą pewnością robi znacznie lepsze wrażenie od poprzedniej generacji. Zarówno elementy nadwozia, jak i wnętrze sprawiają wrażenie dobrze do siebie dopasowanych. Na pochwałę zasługuje także wykonanie, które może zapowiadać dla hiszpańskiej marki powrót do starych dobrych czasów i wyjście z kryzysu. Nowy SEAT Leon jest samochodem, który już obecnie zdobywa popularność na najważniejszych rynkach europejskich.
Producent pomyślał o komforcie kierowcy. Wygodne fotele, czytelne zegary oraz długa lista wyposażenia, które nie tylko umila czas podczas jazdy. Do wyboru mamy kilka wariantów systemu multimedialnego z ekranem dotykowym oraz nawigacją satelitarną. Szkoda, że tempomat mamy dopiero standardowo montowany w wersji Style, ale można zamówić go także za dopłatą 916 zł. Także w tej wersji fabrycznie montowane jest wielofunkcyjne koło kierownicy.
Podczas naszej jazdy testowej mogliśmy przekonać się o niewątpliwych zaletach foteli. Nawet po pokonaniu w ciagu jednego dnia dystansu ponad 900 km nie czuliśmy dyskomfortu.
Po raz pierwszy w historii samochód marki SEAT otrzymał pełne światła LED. Diody emitujące światło pobierają stosunkowo mało energii i według producenta powinny być bardzo trwałe. Dla kierowcy podróżującego w nocy barwa światła wynosząca 5500 k jest zbliżona do światła dziennego, a co najważniejsze ma wpływ na mniejsze zmęczenie. Dodatkowo, auto z taką baterią światła wyróżnia się na trasie.
Chociaż wydaje nam się, że Leon jest bliski ideałowi, to jednak nie brakuje w nim wad. Trudno powiedzieć czym kierowali się konstruktorzy przy projektowaniu uchwytów służacych do zamykania pokrywy bagażnika. Z całą pewnością nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie. Brakowało nam lepszego zabezpieczenie korka paliwa, który praktycznie może otworzyć każdy.
1/8 SEAT Leon 1.4 TSI Po zjeździe na trasę S8 włączyliśmy tempomat i ustawiliśmy stałą prędkość 120 km/h. Komputer pokładowy pokazywał nam systematycznie zmniejszające się średnie zużycie paliwa. Po pokonaniu dystansu 150 kilometrów osiągnęliśmy 6,2 l/100 km.
Po zjeździe na trasę S8 włączyliśmy tempomat i ustawiliśmy stałą prędkość 120 km/h. Komputer pokładowy pokazywał nam systematycznie zmniejszające się średnie zużycie paliwa. Po pokonaniu dystansu 150 kilometrów osiągnęliśmy 6,2 l/100 km.
2/8 SEAT Leon 1.4 TSI Producent pomyślał o komforcie kierowcy. Wygodne fotele, czytelne zegary oraz długa lista wyposażenia, które nie tylko umila czas podczas jazdy. Do wyboru mamy kilka wariantów systemu multimedialnego z ekranem dotykowym oraz nawigacją satelitarną. Szkoda, że tempomat mamy dopiero standardowo montowany w wersji Style, ale można zamówić go także za dopłatą 916 zł. Także w tej wersji fabrycznie montowane jest wielofunkcyjne koło kierownicy.
Producent pomyślał o komforcie kierowcy. Wygodne fotele, czytelne zegary oraz długa lista wyposażenia, które nie tylko umila czas podczas jazdy. Do wyboru mamy kilka wariantów systemu multimedialnego z ekranem dotykowym oraz nawigacją satelitarną. Szkoda, że tempomat mamy dopiero standardowo montowany w wersji Style, ale można zamówić go także za dopłatą 916 zł. Także w tej wersji fabrycznie montowane jest wielofunkcyjne koło kierownicy.
3/8 SEAT Leon 1.4 TSI Podczas naszej jazdy testowej mogliśmy przekonać się o niewątpliwych zaletach foteli. Nawet po pokonaniu w ciągu jednego dnia dystansu ponad 900 km nie czuliśmy dyskomfortu.
Podczas naszej jazdy testowej mogliśmy przekonać się o niewątpliwych zaletach foteli. Nawet po pokonaniu w ciągu jednego dnia dystansu ponad 900 km nie czuliśmy dyskomfortu.
4/8 SEAT Leon 1.4 TSI Już w założeniu miała to być nietypowa próba, gdyż jak najdłużej chcieliśmy korzystać z dobrodziejstwa zamontowanego na pokładzie tempomatu. Z warszawskiego Mokotowa wyruszyliśmy w piątkowe popołudnie, a więc w okresie znacznego nasilenia ruchu drogowego. Dojazd do trasy S8 zajął nam prawie godzinę, gdy dla porównania przy małym nasileniu ruchu trasę tę można pokonać w kwadrans.
Już w założeniu miała to być nietypowa próba, gdyż jak najdłużej chcieliśmy korzystać z dobrodziejstwa zamontowanego na pokładzie tempomatu. Z warszawskiego Mokotowa wyruszyliśmy w piątkowe popołudnie, a więc w okresie znacznego nasilenia ruchu drogowego. Dojazd do trasy S8 zajął nam prawie godzinę, gdy dla porównania przy małym nasileniu ruchu trasę tę można pokonać w kwadrans.
5/8 SEAT Leon 1.4 TSI Po przyjeździe do celu podróży, którym było niemieckie miasto Magdeburg komputer pokładowy wskazywał średnie zużycie paliwa 6,8 l/100 km. Potwierdziło to także przeliczenie ilości paliwa wlanego na stacji. Dane z obu pomiarów różniły się tylko o 0,1 l/100 km, a więc można przyjąć, iż komputer pokładowy może być dla kierowcy wiarygodny. Jak się okazuje SEAT Leon 1.4 TSI o mocy 140 KM może być oszczędny.
Po przyjeździe do celu podróży, którym było niemieckie miasto Magdeburg komputer pokładowy wskazywał średnie zużycie paliwa 6,8 l/100 km. Potwierdziło to także przeliczenie ilości paliwa wlanego na stacji. Dane z obu pomiarów różniły się tylko o 0,1 l/100 km, a więc można przyjąć, iż komputer pokładowy może być dla kierowcy wiarygodny. Jak się okazuje SEAT Leon 1.4 TSI o mocy 140 KM może być oszczędny.
6/8 SEAT Leon 1.4 TSI Po raz pierwszy w historii samochód marki SEAT otrzymał pełne światła LED. Diody emitujące światło pobierają stosunkowo mało energii i według producenta powinny być bardzo trwałe. Dla kierowcy podróżującego w nocy barwa światła wynosząca 5500 k jest zbliżona do światła dziennego, a co najważniejsze ma wpływ na mniejsze zmęczenie. Dodatkowo, auto z taką baterią światła wyróżnia się na trasie.
Po raz pierwszy w historii samochód marki SEAT otrzymał pełne światła LED. Diody emitujące światło pobierają stosunkowo mało energii i według producenta powinny być bardzo trwałe. Dla kierowcy podróżującego w nocy barwa światła wynosząca 5500 k jest zbliżona do światła dziennego, a co najważniejsze ma wpływ na mniejsze zmęczenie. Dodatkowo, auto z taką baterią światła wyróżnia się na trasie.
7/8 SEAT Leon 1.4 TSI Chociaż wydaje nam się, że Leon jest bliski ideałowi, to jednak nie brakuje w nim wad. Trudno powiedzieć czym kierowali się konstruktorzy przy projektowaniu uchwytów służących do zamykania pokrywy bagażnika. Z całą pewnością nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie. Brakowało nam lepszego zabezpieczenie korka paliwa, który praktycznie może otworzyć każdy.
Chociaż wydaje nam się, że Leon jest bliski ideałowi, to jednak nie brakuje w nim wad. Trudno powiedzieć czym kierowali się konstruktorzy przy projektowaniu uchwytów służących do zamykania pokrywy bagażnika. Z całą pewnością nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie. Brakowało nam lepszego zabezpieczenie korka paliwa, który praktycznie może otworzyć każdy.
8/8 SEAT Leon 1.4 TSI Już w założeniu miała to być nietypowa próba, gdyż jak najdłużej chcieliśmy korzystać z dobrodziejstwa zamontowanego na pokładzie tempomatu. Z warszawskiego Mokotowa wyruszyliśmy w piątkowe popołudnie, a więc w okresie znacznego nasilenia ruchu drogowego. Dojazd do trasy S8 zajął nam prawie godzinę, gdy dla porównania przy małym nasileniu ruchu trasę tę można pokonać w kwadrans.
Już w założeniu miała to być nietypowa próba, gdyż jak najdłużej chcieliśmy korzystać z dobrodziejstwa zamontowanego na pokładzie tempomatu. Z warszawskiego Mokotowa wyruszyliśmy w piątkowe popołudnie, a więc w okresie znacznego nasilenia ruchu drogowego. Dojazd do trasy S8 zajął nam prawie godzinę, gdy dla porównania przy małym nasileniu ruchu trasę tę można pokonać w kwadrans.