Range Sport w drugiej już odsłonie pojawił się na rynku w 2013 roku i jako smuklejsza, lżejsza i zwinniejsza odmiana pełnowymiarowego flagowego SUV-a marki cieszy się zasłużonym uznaniem. Oferuje nie tylko świetne wyposażenie i luksus godny prestiżowej, reprezentacyjnej limuzyny, lecz także perfekcyjne zdolności poruszania się po każdej nawierzchni. W tym roku do palety dostępnych wersji silnikowych modelu dołączyła nowa, 6-cylindrowa jednostka z rodziny Ingenium z tzw. miękkim układem hybrydowym MHEV, która może okazać się ciekawą alternatywą dla odmian wysokoprężnych czy też hybrydowej plug-in.

Range Rover Sport 3.0P I6 HST – swoboda mocy

Rzędowy silnik 3.0 zastąpił stosowaną wcześniej jednostkę V6 (występowała w wariantach 340 i 380 KM) i rozwija moc 400 KM oraz moment 550 Nm. Poza tradycyjną turbosprężarką typu twinscroll został on wyposażony w elektryczne doładowanie, zasilany z 48-woltowej instalacji elektrycznej. Kompresor potrafi „rozpędzić się” do 120 tys. obr./min w zaledwie 0,5 s, eliminując w ten sposób zjawisko turbodziury, charakterystyczne dla tradycyjnych rozwiązań. W efekcie Range Sport HST oczarowuje płynnością pracy w pełnym zakresie obrotów i błyskawicznymi reakcjami na ruchy pedału gazu.

Nieważne, czy spokojnie suniemy po mieście, nie przekraczając 1500-1800 obr./min, czy jedziemy szybciej na trasie, każde muśnięcie gazu natychmiast znajduje odzwierciedlenie w przyroście prędkości. Auto robi to zresztą w takim stylu, że czasami aż trudno uwierzyć, iż jego masa przekracza 2,4 tony. Owszem, nie towarzyszy temu jakieś szczególnie sportowe brzmienie – raczej kojarzy się z zalotnym mruczeniem 6 cylindrów – ale trzeba przyznać, że jest bardzo przyjemne i pasuje do charakteru terenowej limuzyny, która na dodatek potrafi przyspieszyć do „setki” w niespełna 6 s.

Range Rover Sport 3.0P I6 HST – totalny luksus w cenie

Co ważne, kultura pracy napędu idzie w parze z zapotrzebowaniem na paliwo – można powiedzieć, że do tego tematu Range podchodzi z manierami godnymi dżentelmena. Raczej smakuje i pije z umiarem, niż wlewa głębokimi haustami bez opamiętania. Średnia z tygodniowego testu to tylko 12,5 l/100 km. W mieście oczywiście można bez problemu osiągnąć wynik powyżej 14 l, ale za to na trasie zejście poniżej 10 l/100 km w czasie płynnej jazdy także nie jest niczym szczególnym. O komforcie oferowanym przez RR Sporta pisaliśmy już wielokrotnie i w przypadku tej wersji możemy powtórzyć, że to świetne auto. Pneumatyczne zawieszenie miękko tłumi nierówności, pokładowa elektronika błyskawicznie koryguje tor jazdy, gdy zdarzy się nadwoziu zbyt mocno wychylić na szybko pokonywanym zakręcie, a jonizator powietrza dba o odpowiedni klimat w luksusowym wnętrzu. Jazda w takich okolicznościach to czysta przyjemność.

To nam się podoba:

Kultura pracy układu napędowego, reakcje na ruchy pedału gazu, jakość wykończenia, lista wyposażenia wersji HST obejmuje kilkadziesiąt pozycji.

To nam się nie podoba:

Cena (choć porównywalne Porsche Cayenne Turbo czy BMW X5 kosztują podobnie), multimediom zdarzało się zawiesić, obsługa Apple CarPlay i Android Auto wymaga aktualizacji.

Naszym zdaniem:

Być może wersja SVR jest lepszym ucieleśnieniem sportowego SUV-a, ale przyznam, że prezentowana HST stanowi lepsze rozwiązanie na co dzień. Ma wystarczającą moc, by zawstydzić niejednego hot hatcha, a przy tym potrafi zadowolić się umiarkowanymi ilościami paliwa. Wady? W zasadzie tylko cena.

Range Rover Sport 3.0P I6 HST – dane techniczne

Silnik t. benz. R6/24
Pojemność i rodzaj silnika 2996 cm3
Maksymalna moc 400 KM przy 5500-6500 obr./min
Moment obrotowy 550 Nm przy 2000-5000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd automatyczna 8-biegowa, 4x4
Prędkość maksymalna 225 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 5,9 s
Średnie zużycie paliwa 9,3 l/100 km (cykl WLTP), testowe: 12,5 l/100 km
Masa własna 2405 kg
Dł./szer./wys., rozstaw osi 4879/2073/1803, 2923 mm
Pojemność bagażnika 780-1761 l
Cena od 126 500 zł (138 750 zł testowany)