Renault Captur należy do gamy pojazdów, które można zaliczyć do miejskich crossoverów. Model jest bardzo zbliżony do Clio, stał się tylko bardziej muskularny i otrzymał podniesione zawieszenie oraz plastikowe nakładki na nadkola. Mieliśmy okazje sprawdzić model w specjalnej wersji Helly Hansen, który prezentuje się naprawdę świetnie. Samochód otrzymał nowy front, ciemnoczerwony błyszczący lakier oraz czarny, kontrastujący dach.

Renault Captur

Captur Helly Hansen zachwyca nie tylko na zewnątrz. W środku ciekawie skomponowane wnętrze łączy barwę czarną z czerwonymi elementami, które możemy dostrzec na wokół wyświetlacza, wentylatorów oraz na tapicerce o nietypowej fakturze. W tylnej części przednich foteli znajdują się również czerwone pasy, za które można wsadzić książkę lub dla bardziej nowoczesnych np. tablet.

Renault Captur może pochwalić się bardzo obfitym, czerwonym w środku schowkiem, który nie otwiera się, jak to zazwyczaj bywa, ale wysuwa niczym szuflada biurka. Zmieści się tam sporo szpargałów. Aby przedmioty nie leżały luzem, możemy włożyć też coś schowka, którego nie widać na pierwszy rzut oka – został on ukryty w górnej części deski rozdzielczej. Wystarczy lekki nacisk, a pokrywa schowka unosi się do góry.

Renault Captur

Bagażnik może nie jest super pojemny, ale duża sportowa torba wchodzi bez problemu no i jeszcze znajdziemy trochę miejsca na dodatkowy mały bagaż. Na plus zasługuje natomiast wysoko otwierana klapa oraz dodatkowy schowek w podłodze.

Wsiadając do Captura, oszczędnie ustawiamy tryb Eco. Niestety, model ma wówczas bardzo ograniczone możliwości. Wprawdzie na trasie, przy niezbyt wysokich prędkościach zachowuje się w miarę przyzwoicie, ale w wielu sytuacja może lekko drażnić. Jeśli zamierzamy szybko ruszyć na zielonym, auto jest bardzo ślamazarne. Trzeba mieć się na baczności i trzymać rękę na pulsie, a właściwie na przycisku Eco, aby szybko wyłączyć ten styl jazdy. Gdy zapomnimy o dodatkowych złotówkach, które będziemy musieli przeznaczyć na paliwo – wreszcie możemy przyznać, że auto jeździ i to całkiem przyzwoicie.

Napęd "naszego" egzemplarza pochodził od jednostki TCe generującej 120 KM mocy. Silnik współpracuje z 5-biegowym automatem, a jego średnie spalanie wynosiło 6,4 l/100 km. Za pomocą pokrętła tuż obok drążka hamulca ręcznego możemy zmienić tryb jazdy z drogowego na przeznaczony dla nieco bardziej wymagającego terenu: Loose Ground lub Expert.

Renault Captur

Pozycja za kierownicą jest tutaj dosyć wysoka, a do dyspozycji kierowcy jest dotykowy wyświetlacz, na którym pokazywane są podstawowe informacje nawigacji, stacji radiowej, czy zanieczyszczeniu powietrza wewnątrz pojazdu. Zarówno ekran, jak i wszystkie przełączniki są na wyciągnięcie ręki, tak więc zmian w ustawieniach można dokonać w bardzo szybkim tempie. Narzekać możemy jedynie na dosyć ograniczoną widoczność poprzez dosyć szeroki słupek B oraz niewielkie tylne okno, tak więc początkowo parkowanie może stwarzać problemy. Nawet pomimo obecności wspomagania parkowania tyłem.

Modelem z pewnością przyciągniemy uwagę na miejskim parkingu i praktycznie każdy, kto na niego patrzy docenia jego wygląd. Niestety zachwyt nieco blednie, gdy poznamy jego cenę. Za wersję Helly Hansen trzeba zapłacić nieco ponad 77 tys., podczas gdy za model Captur w podstawie zapłacimy nieco ponad 52 tys. zł.