Renault Clio w najnowszej odsłonie dołączyło do oferty polskich dilerów marki przed wakacjami tego 2019 roku. Auto zaprojektowane na nowej platformie CMF-B aliansu Renault-Nissan w klasie aut miejskich musi mierzyć się z takimi rywalami jak m.in. Ford Fiesta czy Volkswagen Polo, a od niedawna także z nowymi wcieleniami Peugeota 208 i Opla Corsy. Jakie są jego atuty?

Renault Clio 1.0 TCe – nadwozie i wnętrze

Stylistyka modeli Renault to jeden z ich największych atutów i nie inaczej jest w przypadku nowego Clio. Owszem, pod względem wyglądu stanowi on ewolucję względem poprzednika, ale designerzy marki zadbali, by auto już na pierwszy rzut oka nie tylko dało się łatwo odróżnić od czwartej odsłony modelu lecz by przede wszystkim swoją aparycją przyciągało spojrzenia. Podobieństwo do większego Megane również można zaliczyć na plus, bo teraz zarówno Megane jak i Clio należą do grona najładniejszych modeli w swoich segmentach. Oczywiście to kwestia gustu lecz szczerze przyznam, że nie spotkałem nikogo, na kim design francuskiego mieszczucha nie zrobiłby pozytywnego wrażenia.

Renault Clio V jest minimalnie krótsze od Clio IV (-12 mm), ale nie ucierpiała na tym przestronność jego wnętrza, a to oznacza typową dla segmentu swobodę na przednich fotelach i ograniczoną przestrzeń na tylnej kanapie. O solidne 91 l do poziomu 391 l wzrosła za to pojemność bagażnika (1096 l po rozłożeniu oparć tylnej kanapy).

Deska rozdzielcza została wykończona miękkim, przyjemnym w dotyku tworzywem, a cyfrowe zegary i w testowanej wersji duży 9,3-calowy ekran multimediów (w pakiecie z nagłośnieniem BOSE za 2500 zł) nadają wnętrzu nowoczesny wymiar. Obsługa pokładowej elektroniki nie sprawia problemów, a w przeciwieństwie do poprzednika, dotykowy ekran szybko reaguje na dotyk i pokazuje doskonałej jakości obraz czy to grafik poszczególnych funkcji czy z kamery cofania. Dostępny za dopłatą 1000 zł system MULTI-SENSE pozwala także kierowcy na wybór kilku trybów prezentowanych informacji, w tym zegarów, kolorów ledowego podświetlenia wnętrza, a także ustawień pracy układu jezdnego i napędowego (My Sense, Sport i Eco), które w ten sposób łatwiej dopasować do osobistych preferencji, np. w trybie Sport szybsze stają się reakcje na ruchy pedałem gazu i zmienia się siła elektrycznego wspomagania układu kierowniczego.

Warto wspomnieć tu także o świetnym wyciszeniu wnętrza, dzięki któremu nawet przy prędkościach autostradowych do uszu kierowcy i pasażerów najczęściej dociera tylko szum wiatru opływającego lusterka zewnętrzne.

Renault Clio 1.0 TCe – silnik

Trzycylindrowy silnik pod maską testowanego modelu to także nowa konstrukcja, która przy odpowiednim traktowaniu pozwala wykrzesać z auta dynamiczny charakter. Zwłaszcza, gdy utrzymujemy powyżej 2500 obr./min Clio chętnie przekazuje swoje 100 KM na przednie koła i w akompaniamencie przyjemnego brzmienia motoru z wigorem nabiera prędkości. Pięciostopniowa przekładnia manualna jest dość precyzyjna i nie ma przesadnie długich przełożeń, choć jak już podkreślałem wcześniej, poniżej granicy 2500 obr./min próba dynamicznego przyspieszania każdorazowo oznacza konieczność sięgnięcia do drążka i redukcji biegów. To jednak typowe wymagania wielu małych turbobenzyniaków. Średnie spalanie w teście sięgnęło 6,3 l i jest to poziom jak najbardziej akceptowalny.

Renault Clio 1.0 TCe – prowadzenie

Już poprzednik oferował niezłe właściwości jezdne, a nowe Clio pod tym względem okazuje się jeszcze lepsze oferując dobrą równowagę między komfortem i pewnym zachowaniem na zakrętach, które auto pokonuje bez wyraźnych tendencji do pod- czy też nadsterowności. Małe Renault popisuje się dużą stabilnością i mimo 17-calowych kół nieźle radzi sobie także z nierównościami, oczywiście jeśli nie przesadzi się w tych przypadkach z prędkością. Także układ kierowniczy nie budzi większych zastrzeżeń, choć pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu silne wspomaganie układu kierowniczego, które, owszem, bardzo dobrze sprawdza się podczas manewrowania i w trakcie jazdy w mieście, ale już na trasie ogranicza nieco dobre wyczucie kół na drodze.

Renault Clio 1.0 TCe – koszty

Testowany egzemplarz wyceniono na ponad 72 tys. zł. To nie mało, ale wersja Intens jest trzecim z czterech dostępnych poziomów wyposażenia (do wyboru są jeszcze: niższe Life i Zen oraz topowy R.S. Line), w którym bogaty standard obejmuje m.in.: automatyczną klimatyzację, kartę Hands Free, system wspomagania parkowania tyłem, reflektory Full LED, obszytą skórą kierownicę, system ostrzegania przed nadmierną prędkością, system automatycznej zmiany świateł, układ aktywnego wspomagania nagłego hamowania z funkcją wykrywania rowerzystów i pieszych, system kontroli bezpiecznej odległości, kontroli pasa ruchu i utrzymania pasa ruchu, a także multimedia obsługujące Apple CarPlay i Android Auto. W testowanym egzemplarzu znalazły się ponadto takie opcje jak: wspomniany EASY LINK 9,3" z nawigacją, Easy Park Assist, kamera360º, MULTI-SENSE, system kontroli martwego pola, automatyczny hamulec postojowy, podłokietnik, aluminiowe obręcze kół 17" i koło zapasowe. Dla porównania, konkurencyjnego Forda Fiestę 1.0/100 KM z pakietem Titanium wyceniono na minimum 62 500 zł, Volkswagena Polo 1.0/95 KM Highline na 67 690 zł, Peugeota 208 PureTech 1.2/100 KM na 72 400 a Opla Corsę 1.2/100 KM Elegance na 65 650 zł.

Renault Clio 1.0 TCe – dane techniczne

Silnik t.benz. R3/12
Pojemność i rodzaj silnika 999 cm3
Maksymalna moc 100 KM przy 5000 obr./min
Moment obrotowy 160 Nm przy 2750 obr./min
Skrzynia biegów i napęd ręczna, 5-biegowa/na przednie koła
Prędkość maksymalna 187 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,8 s
Średnie zużycie paliwa 5,1-5,3 l/100 km (cykl WLTP), testowe: 6,3 l/100 km
Masa własna 1178 kg
Dł./szer./wys., rozstaw osi 4050/1798/1440, 2583 mm
Pojemność bagażnika 391 l
Cena od 62 900 zł (72 500 zł testowany)