Wtrysk bezpośredni, turbodoładowanie i mamy 2-litrowego benzyniaka o mocy 200 KM. Mało? To może zastosujemy chiptuning? Dzięki temu moc wzrasta do 242 KM, a moment obrotowy z obiecywanych 280 Nm do 355 Nm. Brzmi bojowo? No to sprawdźmy, jak spisuje się tak uzbrojony Seat Exeo sedan.

Logo na grillu oraz nieco zmienione światła nie zwiodą znawców tematu – patrząc na sylwetkę Exeo, bez trudu można rozpoznać Audi A4 poprzedniej generacji, które wykorzystano do budowy Seata. Trzeba przyznać, że nowe elementy sprytnie wkomponowano w znaną od lat linię nadwozia i całość wygląda zgrabnie. Wnętrze do tego stopnia przypomina kokpit protoplasty, że gdyby nie znaczek Seata na kierownicy, miałoby się wrażenie, że prowadzi się Audi.

To niewielka cena za przemyślane rozwiązania, które sprawiają, że wszystkie przełączniki obsługuje się intuicyjnie. O ile stylistyka oparła się upływowi czasu, o tyle funkcjonalność – nie całkiem. Na jej brak będą narzekali przede wszystkim pasażerowie tylnej kanapy, którym może być ciasno na wysokości nóg oraz nad głowami. Mankamentem nadwozia jest też bagażnik o przeciętnej pojemności.

Zajmijmy się wreszcie tym, co najważniejsze w przypadku testowanego samochodu – silnikiem. Przecież nikt, kto decyduje się na podniesienie mocy, nie stawia praktyczności pojazdu na pierwszym miejscu. W tym przypadku najważniejsze są osiągi. Te okazują się imponujące już przy standardowych parametrach jednostki napędowej. Wystarczy nieco ponad 7 s, by strzałka szybkościomierza dotarła do 100 km/h.

Dobre przyspieszenie potwierdzają dodatkowo odczucia podczas startu, gdy plecy jadących są mocno wciskane w oparcia foteli. Po co więc tuning, za który trzeba dodatkowo zapłacić 2300 zł, przy tak dobrych osiągach? Przede wszystkim po to, żeby mieć świadomość, iż pod maską mamy kilkadziesiąt dodatkowych koni mechanicznych, a poza tym oprócz mocy wzrasta moment obrotowy.

To czyni jednostkę napędową bardziej elastyczną, dzięki czemu można dynamiczniej przyspieszać przy wyprzedzaniu, a to z kolei przekłada się na większe bezpieczeństwo podróżowania. Mniej optymistycznie można się wypowiadać o zużyciu paliwa stuningowanego auta. Producent deklaruje, że w mieście wystarczy niecałe 11 l/100 km, ale podczas testu okazało się, że w trakcie dynamicznej jazdyExeo spaliło nawet 13 l/100 km.

Elementem, który dowodzi, że mimo wykorzystania starszej techniki mamy do czynienia z dopracowaną konstrukcją, jest skrzynia biegów. Wszystkie przełożenia włączane są precyzyjnie i nawet gdy szybko operuje się dźwignią, nie zdarza się denerwujące haczenie. Istotną kwestią w przypadku auta z mocnym silnikiem jest odpowiednio zestrojone zawieszenie. Tu nie ma miejsca na kompromisy, które sprawią, że prowadzenie straci na precyzji kosztem komfortu.

Z seryjnym zwieszeniem Exeo idealnie zachowywało się na zakrętach, pozwalając na ich dynamiczne pokonywanie. Spodobał się wam ten samochód? Mamy dla was niezbyt miłą wiadomość. Seat Exeo w takiej konfiguracji, w jakiej był egzemplarz testowy, nie jest już w Polsce oferowany. Obecnie 200-konnego benzyniaka można kupić wyłącznie w połączeniu z bezstopniową przekładnią Multitronic w wersji wyposażeniowej Style. Na szczęście dla fanów podwyższonej mocy w dalszym ciągu można za dopłatą stuningować jednostkę napędową.

Odgrzewane kotlety może i smakują gorzej, ale nie są całkiem niejadalne. Podobnie jest z Exeo zbudowanym na Audi A4 poprzedniej generacji. Auto pod wieloma względami ustępuje nowocześniejszej konkurencji, ale w dalszym ciągu potrafi sprawić sporo frajdy, szczególnie gdy pod maską pracuje wzmocniony silnik. Szkoda tylko, że pasażerowie z tyłu nie mogą podzielać radości kierowcy, bo muszą się męczyć w ciasnym wnętrzu.