• Seat Tarraco może być wyposażony w opcjonalny trzeci rząd siedzeń
  • Silnik 1.5 TSI w Seacie Tarraco zupełnie nie ma siły na niskich obrotach
  • Sens silnika 1.5 TSI w Tarraco ratowałaby przekładnia DSG, ale nie ma takiej opcji

Dopłacasz niecałe 3,5 tys. zł i 5-osobowy SUV zmienia się w 7-osobowe auto rodzinne. Owszem, krzesełka trzeciego rzędu (dla dzieci, nie dla dorosłych – należy to wyraźnie zaznaczyć!) zabierają nieco przestrzeni w bagażniku, jednak po ich złożeniu uzyskujemy w miarę płaską podłogę – ta opcja wydatnie poprawia uniwersalność Tarraco, dokładnie tak samo jak w przypadku jego kuzynki Skody Kodiaq. Jeśli dodać do tego możliwość przesuwania dzielonej kanapy drugiego rzędu, otrzymujemy auto praktyczne. Owszem, nie tak praktyczne jak w przypadku Seata Alhambry, ale vany są przecież niemodne...

Seat Tarraco 1.5 TSI – jakość wykończenia w porządku

Tarraco w droższej wersji Xcellence (140 tys. zł za wersję 1.5 TSI) ma wnętrze wykończone przyzwoicie i spójnie. „Przyzwoicie” to właściwe słowo: nie ma tu bowiem nic, co kojarzy się z klasą premium, ale montaż jest solidny, a materiały przyjemne dla oka i niezłe w dotyku. Fotele twarde, ale wygodne, sprawdzają się na dłuższą metę. Kierowca ma przed sobą zegary w formie wyświetlacza, na których można oglądać wskazania nawigacji albo wyświetlane wskaźniki w dwóch wersjach: złej (całkowicie nieczytelnej), albo akceptowalnej.

Jest jeszcze duży wyświetlacz-interfejs użytkownika na środku deski rozdzielczej – łatwy w obsłudze, to się liczy na plus. Ogólne wrażenie jest pozytywne: kawał samochodu zrobionego może bez polotu, ale porządnie i przy wykorzystaniu dopracowanych, sprawdzonych po wielokroć w innych modelach rozwiązań.

Seat Tarraco 1.5 TSI – ale dlaczego on gaśnie?!

Wystarczy przejechać kilka kilometrów po zatłoczonym mieście w godzinach szczytu, by znienawidzić procedurę homologacyjną WLTP, która z pewnością wpłynęła na charakterystykę silnika 1.5 TSI zastosowanego w Tarraco: ten silnik po prostu „nie ma dołu”, albo przy ruszaniu wkręcamy go na nierozsądnie wysokie obroty i podpalamy sprzęgło, albo gaśnie. Jeśli ktoś wysiadł z diesla, który ma siłę na niskich obrotach i pozwala ruszać autem bez wysiłku i zastanawiania się, jak to zrobić gładko, a potem wsiądzie do Tarraco 1.5 TSI, to auto będzie mu gasło przez wiele dni, zanim się nie przyzwyczai, a potem jeszcze okazjonalnie zawsze wtedy, gdy się zapomni.

Mnie ten piękny SUV Seata zgasł przy ruszaniu kilkanaście razy i na nic funkcja automatycznego uruchamiania zdławionego silnika, bo zanim się uruchomi, już z tyłu ktoś się irytuje, i słusznie! Ale może ja nie umiem jeździć? Pytam zatem młodszego kolegę, który tym autem jeździł wcześniej: gasł ci? No... gasł. Proszę innego kolegę, żeby przejechał tym autem parę kilometrów: no i jak? Jakiś dziwny ten silnik... Gasł? No... gasł. Pewnie wszystkim gaśnie, tylko nie każdy się do tego przyzna!

Seat Tarraco 1.5 TSI – a na trasie...

Gdy już napędzimy się Seatem Tarraco, to jedzie. Mały benzyniak zamknięty w sporym SUV-ie praktycznie nie wytwarza wibracji i jest bardzo cichy. Za to słychać dobrze szum powietrza. Dopóki nie będziemy wyprzedzać kogoś przy prędkości 80 km/h lub wyższej, nie zauważymy problemu z silnikiem innego niż ten, że jeśli na 6. biegu wciśniemy gaz do deski, to w sumie nic się nie stanie, a w każdym razie nie od razu: nie będzie ani głośniej, ani szybciej. Spalanie jest nawet stosunkowo przyzwoite, trzeba liczyć 10-12 litrów na „setkę” w trybie mieszanym z przewagą zakorkowanego miasta – zasługa braku napędu 4x4 i automatu. Zużycie paliwa gwałtownie spada, jeśli wolno ale jednostajnie poruszamy się po drogach pozamiejskich – nawet do 8 l/100 km.

Seat Tarraco 1.5 TSI – brać?

Wiem, że wersja 1.5 TSI prawdopodobnie będzie tą, która sprzeda się najlepiej, ale radzę to przemyśleć. Gdyby ten silnik dało się „pożenić” z przekładnią DSG, zapewne rozwiązałaby ona podstawowe problemy tego napędu, ale... nie można. Napędu na 4 koła do silnika 1.5 TSI domówić nie da się, ale to nie szkodzi – nie chcę nawet myśleć, jak wtedy ruszałoby się tym autem spod świateł. Tak, wiem, dieslom nie można ufać, no i te straszne cząstki stałe, ale... w przypadku Seata Tarraco to zapewne jedyny słuszny wybór. Już za 131 tys. zł można dostać 150-konnego diesla 2.0 w manualu, którym po prostu będzie się jeździć o wiele lepiej! A niecałe 150 tys. zł kosztuje diesel z napędem 4x4 i DSG. Wersja 190-konna, niestety, jest już istotnie droższa, ale i 150-konny diesel prawdopodobnie da radę. 150-konny benzyniak nie daje rady.  

Seat Tarraco 1.5 TSI – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1498 cm3, R4, turbobenzyna
Moc 150 KM
Moment obrotowy 250 Nm przy 1500-3500 obr./min.
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa ręczna, napęd na przód
Prędkość maksymalna 201 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,7 s (w teście 11,3 s)
Średnie zużycie paliwa 7,5-7,9 l/100 km (producent), ok. 11,7 l/100 km w teście
Masa własna 1657 kg, ładowność 603 kg
Cena (Tarraco 1.5 TSI Excellence) od 140 000 zł