• Scala w prezentowanym wydaniu skutecznie zwraca na siebie uwagę
  • To spore auto, którym przyjemnie się jeździ. W dodatku niewiele pali
  • Czar pryska po spojrzeniu w cennik - czy warto tyle wydać za "kompaktową" Skodę?

Skoda chciałaby zmienić swój wizerunek z nudnej marki flotowej i rodzinnej na modną i aspirującą coraz wyżej. W zainteresowaniu kolejnej grupy klientów, poza nowymi, coraz bardziej zaawansowanymi modelami, mają pomagać wersje specjalne, jaką niewątpliwie jest seria Monte Carlo. Tak wykończona Skoda Scala może nie zmienia się nie do poznania, ale daleko jej do bazowej czy pośredniej odmiany, jakie najczęściej widujemy na drogach.

Skoda Scala Monte Carlo – błyskotki i sportowe dodatki

Na atrakcyjniejszą, delikatnie sportową prezencję przekłada się wiele czarnych dodatków – od ramki na grillu i elementów stylistycznych zderzaków przez obudowy lusterek bocznych, listwy na progach i ramki drzwi aż po 17-calowe alufelgi i spojler dachowy. Elegancji dodaje z kolei przedłużona, przyciemniona szyba tylnej klapy bagażnika (ten zabieg stosowano już w poprzedniku, czyli Rapidzie Spaceback). Trzeba przyznać, że całość w połączeniu z niebieskim lakierem i ledowymi światłami (tylne z dynamicznymi kierunkowskazami) wygląda naprawdę nieźle.

Sportowe akcenty znajdziemy również we wnętrzu. W oczy od razu rzucają się mocniej wyprofilowane, czerwono-czarne fotele ze zintegrowanymi zagłówkami. Skutecznie otulają one ciało, ale mogłyby być mniej „gąbczaste”. Każdy kierowca powinien za to być zadowolony ze sportowej kierownicy, lekko spłaszczonej u dołu i wykończonej perforowaną skórą, która świetnie wygląda, zapewnia pewny chwyt i ma łopatki do ręcznej zmiany biegów. Do tego w kabinie pojawiło się sporo dodatków w błyszczącej czerni, czerwone szwy, czarną podsufitkę i ozdobne nakładki na pedały – stylista naprawdę się postarał. Ogólnie wykończenie stoi na przyzwoitym poziomie, jak to w Skodzie, chociaż w testowanym, prawie nowym egzemplarzu co jakiś czas trzeszczała deska rozdzielcza...

Opisywaną Skodę Scalę wyposażono chyba we wszystkie możliwe elementy dostępne w cenniku. Mamy efektowne wirtualne wskaźniki (kilka widoków do wyboru), duży ekran dotykowy (niestety już bez pokrętła od głośności), nawigację Amundsen, kamerę cofania (słaba jakość obrazu), bezprzewodową ładowarkę smartfonu i szklany dach. Są nawet wysuwające się listwy, chroniące krawędzie drzwi przy ich otwieraniu.

Skoda Scala Monte Carlo – jak jeździ?

Pod maską Scali Monte Carlo znalazł się najmocniejszy silnik oferowany w tym modelu, czyli 1.5 TSI. Czterocylindrowy motor charakteryzuje się zdecydowanie wyższą kulturą pracy niż bazowy, trzycylindrowy 1.0 TSI. Jest też zdecydowanie mocniejszy (150 KM zamiast 95 lub 110) i generuje sporo momentu obrotowego (250 Nm od 1500 obr./min). Takie parametry w połączeniu z szybką, dwusprzęgłową skrzynią biegów oznaczają ponadprzeciętne osiągi (8,3 s od 0 do 100 km/h i 218 km/h prędkości maksymalnej).

Wybór sportowego profilu jazdy wyostrza reakcję silnika i sprawia, że brzmi on nieco lepiej, skrzynia przechodzi w tryb „S”, a układ kierowniczy usztywnia się. Kto by przypuszczał, ze Scala będzie potrafiła dostarczyć frajdy z prowadzenia. Oczywiście, nie jest to sportowy R.S. (takiej wersji nie ma w tym modelu), ale auto pozytywnie zaskakuje. Może jest trochę zbyt miękkie, ale można wybrać sportowe zawieszenie, obniżone o 15 mm (egzemplarz testowy miał standardowe).

Nie sposób narzekać na spalanie, które przy normalnej jeździe jest bardzo niskie. W mieście, ale bez większego ruchu w czasie pandemii, wynosiło od 6,5 do 7,0 l/100 km. Trochę ponad stukilometrowa trasa drogą ekspresową i krajową (mniej więcej pół na pół) dała wyniki 5,5-6,0 l. Średnie zużycie paliwa z całego testu (400 km) skończyło się wskazaniem przez komputer pokładowy 6,2 l/100 km.

Skoda Scala Monte Carlo – prawie kompakt

Skoda przyzwyczaiła nas już do oferowania wyrośniętych modeli, które mogą konkurować z autami wyższych klas. Tak jest z Octavią, która pod względem ilości miejsca może się zaliczać do klasy średniej. To samo dotyczy Superba, aspirującego do klasy wyższej. Podobnie jest ze Scalą, która chciałaby być kompaktem. Platformę MQB A0, na której powstają również Volkswagen Polo czy Seat Ibiza, rozciągnięto więc do granic możliwości.

To zaowocowało dużą ilością miejsca również na tylnej kanapie oraz bardzo pojemnym bagażnikiem, który standardowo ma aż 467 l (dla porównania, w Volkswagenie Golfie ma on tylko 381 l). Niewielki minus dla Skody za brak płaskiej podłogi po złożeniu tylnych foteli. Pochodzenie z segmentu B zdradza jednak węższe wnętrze Scali. Przestrzeń na szerokości ramion wynosi: 1439 z przodu i 1425 mm z tyłu, a np. w Golfie to odpowiednio: 1471 i 1440 mm. Jeśli jednak nie podróżujesz z kompletem pasażerów, nie ma to aż takiego znaczenia.

Skoda Scala Monte Carlo 1.5 TSI – moim zdaniem

To przyzwoity samochód, do którego trudno się o cokolwiek przyczepić - jest funkcjonalny, a w testowanej wersji również bogato wyposażony i w sportowym stylu. Ponadto przyjemnie się nim jeździ, a spalanie nie jest wygórowane. Ale czy nawet „wszystokomająca” Skoda Scala warta jest wydania ponad 124 tys. zł? Moim zdaniem nie i to propozycja dla naprawdę zagorzałego fana marki lub ciekawa oferta, ale w przypadku egzemplarza podemonstracyjnego, który będzie znacznie tańszy. Osobiście w tej kategorii cenowej wybierałbym spośród pełnoprawnych kompaktów. Za podobne pieniądze można mieć np. 182-konną Hondę Civic.

Skoda Scala Monte Carlo 1.5 TSI DSG - dane techniczne

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1498 cm3, benzynowy, turbo, R4
Moc 150 KM przy 5000 obr./min
Moment obrotowy 250 Nm przy 1500-3500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 7-biegowa dwusprzęgłowa, napęd przedni
Prędkość maksymalna 219 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,2 s
Średnie zużycie paliwa 6,1 l/100 km
Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi 4362/1793/1471/2649 mm
Masa własna/ładowność 1190 kg/528 kg
Pojemność bagażnika 467-1410 l
Cena od 100 700 zł (egz. testowy: 124 250 zł)