Skoda Vision S - nowy SUV nadchodzi (pierwsza jazda)

Michał Szymaczek
Michał Szymaczek
Podczas tego pokazu, który miał miejsce w jednej z hal magazynowych na terenie zakładów Skody w Mlada Boleslav, miałem możliwość pojeżdżenia modelem Vision S, co - nie ukrywam - bardzo mnie ucieszyło. Ale ponieważ jest to jedyny, bezcenny egzemplarz, mogłem poruszać się wyłącznie po hali magazynowej, do której został wstawiony, z prędkością nieprzekraczającą 15 km/h. Obok mnie siedział "anioł stróż" w koszulce z logo Skody, pilnujący, żebym nie wymyślił czegoś głupiego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Jak się potem dowiedziałem, auto nie do końca jest bezcenne. Ten jedyny istniejący egzemplarz, wykonany ręcznie od początku do końca, wart jest około… 3 mln euro.
15 km/h i wiele radości
Jazda polegała na przemieszczaniu się na wprost, od jednej ściany do drugiej. Nuda? Wcale nie! Mając świadomość, że auto warte jest kosmiczne pieniądze i jest tylko jedno takie na świecie, rozumiałem środki ostrożności, bo też nie uśmiechało mi się być na ustach całego motoryzacyjnego świata jako ten, który rozbił Skodę Vision S.
Przemieszczanie się w żółwim tempie po hali magazynowej było emocjonujące też z innego powodu. Nieczęsto ma się okazję jeździć modelami samochodów koncepcyjnych. A te zbudowane są głównie po to, by wyglądać i prezentować drogę, jaką pójdzie dany producent w przyszłości. Możliwość przemieszczania się nimi jest często, choć nie zawsze, tylko dodatkiem.
Skoda Vision S
Onet
Skoda Vision S
Z takim samochodem trzeba obchodzić się jak z jajkiem. Nie szarpać drzwi, nie trzaskać, najlepiej czekać, aż miły "pan Skoda" je otworzy, a potem zamknie, w środku niczego nie dotykać, a wsiadać tylko za pozwoleniem. Kiedy przyszła moja kolej, nacisnąłem klamkę, która po chwili wysunęła się i… nic. Nie chciałem mocno szarpać, ale pociągnąłem za nią. Drzwi nie otwierają się. I nagle słyszę zza pleców głos – puść klamkę!
Okazało się, że drzwi trzeba otworzyć lekkim szarpnięciem klamki od razu, kiedy ta wysunie się sponad powierzchni blachy. W przeciwnym razie drzwi nie otworzą się, a klamka po paru sekundach schowa się z powrotem, w najlepszym razie mocno przytrzaskując palce. Choć "pan Skoda" twierdził, że można je nawet stracić. Nie wierzę mu. Na pewno przesadził. Chociaż może…?
Skoda Vision S
Onet
Skoda Vision S
Niemniej, wsiadłem do futurystycznego wnętrza, wykończonego jasną, przyjemną w dotyku skórą. Wszędzie dookoła ekrany i brak przycisków. Za kierownicą, przed pasażerem, na konsoli środkowej, a także z tyłu, w każdym zagłówku fotela. Dodatkowo, przy każdym siedzeniu umieszczony jest Phone Box, czyli miejsce na telefon, w którym bateria naładuje się bezprzewodowo.
W kabinie żadnych przycisków, wszystko na dotyk. Chociaż tak naprawdę ekrany były nieaktywne i pokazywały zapętlone "demo", prezentując potencjalne możliwości związane z rodzajem i sposobem wyświetlania informacji. Wszystko to na razie jest jednak pieśnią przyszłości.
Skoda Vision S
Onet
Skoda Vision S
Pan siedzący obok mnie przesunął dźwignię zmiany biegów i powiedział, że mam jechać. Ruszyłem więc, z charakterystycznym dla samochodów elektrycznych szumem i ledwie słyszalnym gwizdem. Próbuję lekko skręcić kierownicą i czuję, że nie ma wspomagania, a szerokie, potężne 21-calowe koła przy tej prędkości mocno opierają się moim zamiarom. Słysząc dochodzące zewsząd, głównie z okolic kolumny kierowniczej, skrzypienia i trzaski, odpuściłem. Zresztą i tak nie wolno było za mocno skręcać, bo gigantyczne koła ocierały wówczas o ładnie skrojone nadkola.
Oprócz wspomagania, auto praktycznie pozbawione było zawieszenia, przez co nawet na gładkim betonie nowego magazynu Skody w Mlada Boleslav czuć było każdą nierówność. Oprócz trzasków podczas jazdy, przy otwieraniu skrzypiały drzwi, co słychać nawet na powyższym filmie z prezentacji, kiedy wsiadam do środka. Przeżycie nie z tej ziemi.
Skoda Vision S
Onet
Skoda Vision S
Po dojechaniu do ściany trzeba było zrobić to samo, tylko tyłem. Zawracanie nie było przewidziane, ze względu na owe ocieranie kół o nadkola. Dlatego ten i podobne manewry zarezerwowane były dla "pana Skody". Wspomniany miły pan przesunął dwukrotnie dźwignię w tył, powiedział "go" i już sunąłem około 15 km/h w przeciwną stronę.
Swoja drogą, te 15 km/h było bardzo umowne, bo ekran zamiast prędkości wciąż wyświetlał program demonstrujący potencjalne możliwości systemu. W lusterku wstecznym nie widziałem nic, ale nie chciałem nawet próbować go ustawiać, żeby, nie daj Boże, nie zostało mi w rękach.
Skoda Kodiaq - już jesienią nowy SUV
Tak mniej więcej wyglądał test koncepcyjnego modelu Vision S, który zostanie na długo w mojej pamięci. A już jesienią w Paryżu zobaczymy Skodę Kodiaq, czyli nowego, 7-miejscowego SUV-a Skody. Co do nazwy, nie jest to jeszcze oficjalnie potwierdzone, ale raczej możemy spodziewać się, że nowy model w gamie Skody tak właśnie będzie się nazywał. Nawet projektant Skody, z którym rozmawiałem podczas prezentacji, miał wyraźne trudności z unikaniem podawania tej nazwy. Swoją drogą, nazwa Kodiaq oznacza dużego niedźwiedzia, zamieszkującego okolice Alaski - niedźwiedzia kodiackiego, który mierzy prawie 2,5 metra i waży nawet 1000 kg.
Skoda Vision S
Onet
Skoda Vision S
Skoda Vision S jest zapowiedzią nie tylko nowego SUV-a, czy w ogóle wejścia Skody do segmentu SUV-ów. To też pierwszy krok w kierunku wprowadzenia napędów hybrydowych, a potem również elektrycznych, w modelach spod znaku skrzydlatej strzały. Już wiemy, że pierwszą hybrydą Skody będzie Superb, ale to dopiero bliżej 2019 roku.
Napęd i silniki
Do napędu Skody Vision S użyto benzynowego silnika 1,4 TSI o mocy 155 KM, połączonego z 55-konnym silnikiem elektrycznym. Jest jeszcze drugi motor elektryczny, który napędza tylną oś. Ma on 115 KM. Łącznie moc hybrydy sięga 225 KM, co pozwala przyspieszać od 0 do 100 km/h w czasie 7,4 s i rozpędzić się do 200 km/h.
Skoda Vision S
Onet
Skoda Vision S
Bateria pozwala pokonać 50 km w trybie elektrycznym i można ją ładować z domowego gniazdka, a Skoda pracuje nad wdrożeniem możliwości szybkiego ładowania indukcyjnego. Łączny zasięg całego napędu ma sięgać 1000 km, przy spalaniu sięgającym 1,9 l/100 km.
Skoda Kodiaq - ile może kosztować?
Jak obiecuje producent, nowy SUV ma być stuprocentową Skodą. Poza atrakcyjną stylistyką dostaniemy więc pojemne wnętrze, rozwiązania Simply Clever i - miejmy nadzieję - rozsądną cenę. Prawdopodobnie będzie ona oscylować wokół 90 tys. złotych za bazową wersję 5-drzwiową, z napędem na jedną oś, co nie byłoby złą informacją, porównując z konkurencją. Czekamy zatem na debiut Skody Kodiaq i potwierdzenie tych, na razie dość jeszcze "luźnych", przymiarek cenowych. A premiera już tej jesieni na salonie samochodowym w Paryżu.
Autor Michał Szymaczek
Michał Szymaczek
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI. Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!