Suzuki powoli zrywa z wizerunkiem marki produkującej nudne samochody. Nowa generacja Ignisa jest kolejnym modelem po Vitarze, który zwraca na siebie uwagę właśnie stylistyką. Ignis może się podobać lub nie, to kwestia gustu, ale z całą pewnością ma swój styl, nie jest nijaki. Patrząc na auto od przodu, można powiedzieć, że wygląda uroczo. Dla osób lubiących się wyróżniać, przygotowano możliwość wyboru dwukolorowego nadwozia (dach jest czarny).

Suzuki Ignis – świeży powiew

Stylistom starczyło pomysłów również na projekt wnętrza. Do deski rozdzielczej doczepiono siedmiocalowy ekran dotykowy systemu audio i nawigacji Nietypowy jest panel klimatyzacji. Nawet uchwyty drzwi bocznych są fajne. Takie detale dodają autu tego czegoś.

Suzuki Ignis

Cieszy również fakt, że wnętrze Ignisa nie jest już czarną dziurą. Skutecznie mogą je rozjaśniać białe dolne elementy kokpitu i drzwi. Ponadto kabinę można jeszcze rozweselić dodatkowymi akcentami kolorystycznymi. W pomarańczowym lub szarym kolorze mogą być polakierowane konsola centralna i uchwyty w drzwiach.

No dobrze, wystarczy tych zachwytów. Minusem nadal pozostaje niska jakość użytych materiałów wykończeniowych. Plastiki są twarde i niemiłe w dotyku. Wszystkie elementy są jednak starannie spasowane. Dziwi niewygodna obsługa komputera pokładowego. Przycisków nie umieszczono na kierownicy, a na desce pomiędzy wlotem powietrza a zegarami.

Suzuki Ignis – potrafi się dostosować

Mały samochód (Ignis ma 3,7 m długości) nie musi być niepraktyczny. Trzeba tylko pomyśleć jak w konkretnej sytuacji najlepiej wykorzystać dostępną przestrzeń. Japończycy tak zrobili. Ignis dostępny jest w wersji pięcio- lub czteroosobowej. Zdecydowanie lepiej wybrać tę drugą. Podróż w trójkę z tyłu i tak będzie karą, a tak dostaniemy dwa niezależne fotele, które można przesuwać.

Suzuki Ignis

W ten sposób pasażerowie z tyłu mogą mieć więcej miejsca na nogi kosztem mniejszego bagażnika lub odwrotnie. Proste i praktyczne rozwiązanie. Bagażnik ma standardową pojemność od 204 (z napędem AllGrip) do 260 litrów. Na codzienne zakupy powinno wystarczyć. W razie potrzeby,po złożeniu oparć tylnych foteli (nie tworzy się płaska podłoga) otrzymamy ponad 1000 litrów przestrzeni do wykorzystania.

Suzuki Ignis – chciałby być hybrydą

Ignis będzie oferowany z wolnossącym silnikiem benzynowym 1.2 oraz w wersji SHVS. Drugi wariant Suzuki określa jako „mild hybrid”. I słusznie, ponieważ stanowi on dopiero początek drogi tej marki do pełnego napędu hybrydowego. Na samym silniku elektrycznym jeszcze nie pojedziemy nawet kilometra. Elektryczne „doładowanie” ma pomagać benzyniakowi podczas sprawnego ruszania (zintegrowany rozrusznik z alternatorem) i obniżać zużycie paliwa. Energia elektryczna pochodzi z hamowania.

Jak to działa w praktyce? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Silnik szybko się uruchamia, ale znacznej poprawy osiągów nie czuć. Spalanie rzeczywiście jest niskie – w mieszanej trasie testowej wyniosło 5,5 l/100 km. Sprint od 0 do 100 km/h trwa w granicach 12 sekund (w zależności od wersji). Suche dane mogą sugerować co innego, jednak Ignis nie jest wcale taki powolny. Auto jest bardzo lekkie (odmiana 4WD waży tylko 885 kg), więc 90 KM i 120 Nm w zupełności wystarczą do sprawnej jazdy w mieście, czyli w naturalnym środowisku tego samochodu.

Suzuki Ignis – miejska terenówka

Marka Suzuki kojarzy się z autami 4x4. W Ignisie opcja napędu na cztery koła również istnieje. To napęd AllGrip Auto, który za pośrednictwem sprzęgła wiskotycznego automatycznie dołącza tylną oś, gdy wykryje uślizg przednich kół. Napędu 4x4 nie można zablokować, ale taka bezobsługowa opcja wystarczy do wyjazdu z zaśnieżonego parkingu – z całą pewnością podnosi bezpieczeństwo na śliskiej nawierzchni.

Suzuki Ignis

Warto wiedzieć, że wersja 4WD ma inną konstrukcję zawieszenia. W przednionapędowej z tyłu jest belkę skrętną. Tutaj mamy sztywną oś z wahaczami wleczonymi (jak w dzielnym modelu Jimny). Takie rozwiązanie w krótkim samochodzie znacząco pogarsza komfort jazdy. Nawet niewielkie nierówności są mocno odczuwane w kabinie.

Auto zawieszono 18 cm ponad ziemią, więc pokonywanie wzniesień czy dużych krawężników nie skończy się od razu obtarciem podwozia czy zarysowaniem przedniego zderzaka. Wysoki prześwit oznacza wysoką pozycję za kierownicą, więc lepszą widoczność drogi. Ignis cechuje się też dużą zwrotnością. Żaden miejski teren nie będzie mu straszny.

Małe samochody nie odstają już wyposażeniem. Jeśli jesteśmy skłonni dopłacić, Ignisa zaopatrzymy w najnowsze technologie marki: wspomniany system multimedialny umożliwiający integrację z różnymi smartfonami, automatyczną klimatyzację, system zapobiegania kolizjom (rozpoczyna hamowaniem przed wykryta przeszkodą) czy system ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu.

Ile kosztuje nowe Suzuki Ignis? Cena bazowa wyniesie 49 900 zł. Szczegółowy cennik poznamy już niebawem Auto trafi do polskich salonów sprzedaży w styczniu 2017 roku.

Suzuki Ignis 1.2 SHVS 4WD – dane techniczne

Silnik benz./R4/16 + ISG
Pojemność 1242 cm3
Łączna moc układu 90 KM/6000 obr./min.
Maks. moment obr. 120 Nm/4400 obr./min.
Napęd/skrzynia biegów 4x4/ręczna, 5-biegowa
Dł./szer./wys. 3700/1690/1595 mm
Rozstaw osi 2435 mm
Poj. bagażnika 204/1086 l
Poj. zbiornika paliwa 30 l
Masa własna 885 kg
Prędkość maksymalna 165 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,5 s
Średnie spalanie testowe 5,5 l/100 km
Cena b.d.