Dawno, dawno temu kiedy wszyscy byli młodsi, ja zresztą też, byłem fanem rajdów. Bo musicie przyznać, że jakieś dwadzieścia lat temu rajdy nawet rangi mistrzostw Polski to była prawdziwa walka zbrojeń. Każdy kierowca, który nie liczył się z budżetem, lub też miał zacnego sponsora robił wszystko, aby stanąć na starcie w jak najmocniejszym aucie. Nie dziwiły więc nikogo najmocniejsze WRC, czy też A-grupowe ośki. Dla nikogo też nie było zaskoczeniem to, że Celica GT-4, a po niej Corolla WRC były królowymi polskich odcinków specjalnych. Ale nie tylko polskich – bo w tamtych dziwnych czasach każdy szanujący się producent chciał mieć jak największą reprezentację swoich aut na odcinkach specjalnych.

Tamte czasy wspominam bardzo miło. Pomimo wielu nieprzespanych nocy i długich wycieczek na każdy rajd z RSMP zawsze wiedziałem, że jak już dotrę na miejsce, to spotkam się z wyjątkową motoryzacją. Niestety wraz z upływem czasu FIA, jak i lokalne organizacje zajmujące się rajdami, sprawiły, że obecne rajdy to już nie jest to, co było kiedyś. Wszystko przez cięcie kosztów i chęć sprawienia, aby w lokalnych zawodach mogli startować zawodnicy którzy nie dysponują megabudżetami. I w ten oto sposób z naszych odcinków specjalnych zginęły samochody, dla których jeździło się na rajdy. Trochę smuteczek, bo teraz, by zobaczyć auto klasy WRC trzeba jechać gdzieś za granicę. Na szczęście są jeszcze takie firmy jak Toyota, które czasami działają według jakiegoś dziwnego algorytmu.

O czym mowa? O modelach, które nie powinny powstać, a jednak je zbudowano. Bo ktoś miał jakąś wizję i wbrew wszelkiej logice zdecydował się zrobić coś szalonego. I nie mówię tu o udanej Toyocie GT86, czy nowej Suprze – bo te modele chociaż udane, właśnie zostały pokonane, i to przez zwykłego Yarisa!

No dobra, ten Yaris to nie jest taki zwykły – to GR Yaris, czyli zbudowany praktycznie od podstaw nowy sportowy samochód Toyoty. Powiecie, żebym poszedł do lekarza od oczu? No i jesteście w błędzie, bowiem GR Yaris jest autem, które powstać nie powinno. Teoretycznie bazuje na zwykłym Yarisie, ale to tylko pozory, bowiem GR Yaris jest o 55 mm dłuższy i o 60 mm szerszy. Natomiast całość zbudowano z myślą o przepisach WRC, które nie dopuszczają żadnych zmian, oraz dodaniu elementów aerodynamicznych niedostępnych w wersji cywilnej.

Toyota GR Yaris - takie będzie WRC, tylko mocniejsze

Dlatego między innymi zdecydowano się na budowę wersji trzydrzwiowej z obniżającym się ku tyłowi dachem wykonanym z kompozytów, co zdecydowanie widać, jeśli spojrzymy na GR Yarisa z boku. Uwaga, dach w tylnej części nadwozia obniżono o 95 mm – tak dokładnie dziewięć i pół centymetra, aby stanowił jedną płaszczyznę z efektowną tylną lotką. Zmian w stylistyce jest więcej, ale w przypadku tego modelu zdecydowano się na coś, czego naprawdę nie ogarniam - elementy, które z GR Yarisa pasują do cywilnej wersji to: reflektory, lusterka, tylne światła i antena, a cała reszta to zupełnie nowe auto.

A że w autach sportowych masa jest wrogiem numer jeden, no i zgodnie z regulaminem klasy WRC każdy element w aucie musi być seryjny, to w GR Yarisie większość poszyć nadwozia wykonano z aluminium, a żeby było jeszcze ciekawiej, elementy plastikowe, czyli w tym przypadku zderzaki, zrobiono ze specjalnej mieszanki różnych dziwnych rzeczy – dzięki którym osiągnięto naprawdę imponujący wyniki. GR Yaris, czyli chyba jedyny tej wielkości samochód z napędem 4x4, waży jedynie 1280 kg, co przy mocy 261 KM sprawia że mamy do czynienia z megasportowym samochodem, w którym stosunek mocy do masy wynosi równie imponujące 4,9 kg na 1 KM. Dzięki temu do 100 km/h auto przyspiesza w 5,5 sekundy i może maksymalnie rozpędzić się do 230 km/h. Prędkość ograniczono elektronicznie, więc jest potencjał na więcej.

Powiecie, że trzycylindrowy silnik o pojemności 1,6 l z turbosprężarką nie wytrzyma zbyt wiele? Nie wiem, trudno powiedzieć, ale z drugiej strony zakładam, że Toyota wie co robi i nie wypuszcza na rynek produktu, który może popsuć wizerunek marki. Jak wszyscy wiedzą, Toyota kojarzy się nie tylko z hybrydami, ale również z tym, że potrafi wyprodukować samochód, który przez długi lata jeździ bez większych problemów.

Toyota GR Yaris - to niewiarygodne, jak się prowadzi

A skoro już jesteśmy przy jeździe, to powiem wam tak. Zakochałem się – na torze GR Yaris jest takim dzikiem, że nie wiem z czym można porównać to, jak ten model zachowuje się nie tylko podczas przyśpieszania, ale przede wszystkim w zakrętach. Napęd na cztery koła naprawdę robi robotę i co równie ważne możemy sami decydować, czy chcemy mieć przewagę przodu czy z tyłu, a może równy podział mocy pomiędzy przednią a tylną osią. Tak, to wszystko w Yarisie. Lekkość, z jaką to auto pokonuje zakręty, precyzja prowadzenia czy zaskakujące slajdy – w tym modelu to wszystko mamy w pakiecie.

Co równie ciekawe, cena jest z kosmosu i jestem niemal pewien, że do każdego sprzedanego egzemplarza producent musi sporo dołożyć. Bo przecież niewiele ponad 140 000 zł za tak zrobione auto to nie jest możliwe. A jednak właśnie na 143 900 zł wyceniono podstawową wersję GR Yarisa. Jednak ja już mam swoją wymarzoną specyfikację i jest to GR Yaris Dynamic z pakietem Sport – całość za 162 90 zł.

Dlaczego właśnie taka specyfikacja? Otóż w przypadku tego modelu pakiet Sport jest obowiązkowy jak kawa i wuzetka 😊, bo obejmuje między innymi 18-calowe kute felgi, nieco inaczej zestrojone zawieszenie i przede wszystkim przedni oraz tylny mechanizm różnicowy z blokadą.

To wszystko sprawia, że możemy w 100, a nawet w 110 procentach wykorzystać możliwości drzemiące w układzie napędowym GR Yarisa, który przecież jest bazą do budowy auta klasy WRC. Czy to zła rekomendacja? Otóż nie, od lat brakowało na rynku prawdziwego hothatcha. I oto właśnie wjechał – cały na biało.