Norwegia to jeden z tych kierunków, które najczęściej schodzą na drugi plan, gdy myśli się o miejscu na urlopową eskapadę. Jednym z powodów jest pogoda – nawet latem na północy kraju temperatura potrafi spaść nocą do zera, a całodzienne ulewy są tu normą. To jednak nie największy problem, bo ten skalisty kraj jest piekielnie drogi, wystarczy wspomnieć, że bochenek chleba kosztuje tu ponad 20 zł, o cenach w restauracjach i hotelach nie wspominając.

Norwegia liberalnie podchodzi do kwestii biwakowania na dziko

Foto: Piotr Karczmarczyk / Auto Świat
Volkswagen Califroania Ocena w krainie fiordów i trolli

Jednak gwarantuję wam, że wystarczy raz odwiedzić krainę fiordów, by bezgranicznie się w niej zakochać. Norwegia to także idealny kierunek, żeby zacząć przygodę z karawaningiem. I nie chodzi tu o rozwiniętą infrastrukturę kempingową, lecz o możliwość legalnego biwakowania na dziko – nawet w parkach narodowych. Stawiane są tu tylko dwa wymagania: obóz trzeba założyć w odległości co najmniej 150 m od zabudowań (w środkowej i północnej części kraju charakterystycznych czerwonych domów jest jak na lekarstwo), a po biwaku należy zostawić po sobie porządek. Żaden inny kraj w Europie nie ma tak liberalnych przepisów, dlatego też w żadnym innym nie spotkacie na drogach aż tylu kamperów.

Foto: Piotr Karczmarczyk / Auto Świat
Volkswagen Califroania Ocena w krainie fiordów i trolli

Postanowiliśmy sprawdzić na własnej skórze, dlaczego ten surowy, skalisty kraj o nieprzyjaznej pogodzie działa jak magnes na miłośników karawaningu. To także świetna okazja, żeby przetestować w bojowych warunkach najnowszego Volkswagena Californię. Zatem pakujemy nasz dom na kółkach po brzegi bagażami i jedzeniem, napełniamy butlę gazową, zbiornik wody i ruszamy. Wybieramy drogę przez Szczecin, Niemcy i Danię, żeby przeprawić się z Hirtshals do Kristiansand i stamtąd ruszyć na północ kraju.

Foto: Piotr Karczmarczyk / Auto Świat
Volkswagen Califroania Ocena w krainie fiordów i trolli

Tu pierwsza rada: bilet na prom warto zarezerwować wcześniej – będzie taniej. Przed spakowaniem auta należy sprawdzić przepisy celne (www.tool.no). Jest tam kilka dziwnych obostrzeń – na przykład zakaz wwożenia do Norwegii... ziemniaków i fajerwerków. Norwegia jest też krajem, który nigdy nie przystąpił do Unii Europejskiej, dlatego można tam wwieźć znacznie mniej gotówki i np. wyrobów tytoniowych niż do krajów należących do wspólnoty europejskiej.

Koszty życia w Norwegii są wysokie nawet dla Szwedów

Przed wjazdem na prom warto też zatankować auto do pełna, bo mimo że Norwegia ma ogromne złoża ropy naftowej, tutejsze paliwo należy do najdroższych w całej Europie – ok. 6-7 zł za litr. Na szczęście nasza California ma pod maską oszczędnego 2-litrowego diesla. Co prawda, nie jest to najmocniejsza, 204-konna wersja, lecz tylko „150-ka”, co w perspektywie pokonania ponad 5 tys. km, i to głównie górskimi serpentynami, budzi lekkie obawy, ale z drugiej strony brak nadmiaru mocy i napędu na 4 koła sprawia, że po zatankowaniu do pełna zasięg auta wzrasta do blisko 1100 km. Obawy przed brakiem mocy mijają jednak po pierwszych kilkuset kilometrach na norweskich drogach.

Foto: Piotr Karczmarczyk / Auto Świat
Volkswagen Califroania Ocena w krainie fiordów i trolli

Po pierwsze, kamper bez problemu wdrapuje się na trasy o nachyleniu 10 proc., a po drugie, okazuje się, że nawet na nielicznych tu autostradach maksymalnie można się rozpędzić do 110 km/h, w praktyce jednak co chwila pojawiają się ograniczenia do 100 lub 90 km/h. Z kolei przez miasta nie pojedziemy szybciej niż 50 lub 60 km/h. Lepiej tych limitów nie przekraczać, bowiem norweskie mandaty są równie wysokie, jak koszty życia. Za przekroczenie prędkości o więcej niż 30 km/h grozi tu grzywna do 4700 zł! Kary są na tyle wysokie, że nawet zamożni Norwedzy w swoich Teslach i autach sportowych suną karnie z dozwoloną prędkością, nikt nie próbuje nawet wyprzedzać. Z drugiej strony tak spokojny styl jazdy sprawia, że średnie spalanie spada do 7-7,5 l/100 km.

Volkswagen California kontra giganci

W miarę oddalania się od dość gęsto zaludnionego południa kraju wydaje się, że na drogach znajdują się już niemal wyłącznie kampery. W dużej mierze są to auta w rozmiarze XL, zbudowane na Fiatach Ducato, Fordach Transitach i Peugeotach Boxerach, przy których California, bazująca na VW Transporterze, wygląda jak mikrus. Jednak dość szybko doceniamy kompaktowy rozmiar naszego auta. Po raz pierwszy – na promach (w Norwegii co chwilę trzeba z nich korzystać), gdyż mieścimy się w przedziale aut o długości do 6 m.

Foto: Piotr Karczmarczyk / Auto Świat
Volkswagen Califroania Ocena w krainie fiordów i trolli

Po raz drugi – w górach, m.in. w okolicach parku Jostedalsbreen, gdzie znajduje się największe w Europie kontynentalnej pole lodowe. Są tam piękne, malownicze, ale wąskie drogi. Na niektóre z nich pełnowymiarowe kampery mają teoretycznie zakaz wjazdu. Nasza California po złożeniu dachowego namiotu i rolety staje się zwykłym vanem więc zakaz jej nie dotyczy. Większe auta muszą wybierać dłuższe drogi albo najdłuższy na świecie tunel poprowadzony pod lodowcem. Ten rekordzista ma 24,5 km długości i charakterystyczne zielono-niebieskie oświetlenie. Podobno ta barwa oświetlenia mniej nuży kierowców.

Foto: Piotr Karczmarczyk / Auto Świat
Volkswagen Califroania Ocena w krainie fiordów i trolli

Co prawda California nie ma toalety ani mini kabiny prysznicowej, jak większe kampery, ale tą kwestię da się obejść korzystając z płatnych toalet z natryskami na napotkanych po drodze kempingach lub stacjach paliwowych. Wszędzie jest czysto i schludnie.

Pomiędzy lodowcami biwakujemy. Po raz pierwszy korzystamy tu z webasto – wszystko działa perfekcyjnie, choć system mógłby być nieco cichszy – i rozkładamy łóżka na dole. Spanie w namiocie na górze mogłoby skończyć się źle, bo temperatura nocą spada do 0ºC. Warto się tu jednak zatrzymać, bo przestrzeni do rozbicia obozu jest tyle, że bez problemu można znaleźć odosobnione miejsce na biwak z widokiem na magiczny zachód słońca i lodowce. W miejscach jak to, gdzie otaczają cię gołe skały, krystaliczne jeziora oraz magiczna mgła, zaczynasz rozumieć fenomen norweskich kryminałów i fenomenu wakacji w kamperze.