Początek testu na dystansie 100 tys. km przebiegł rutynowo i zgodnie z planem. Czerwona Mazda CX-5 zasiliła flotę długodystansową 13 maja 2013 r. Od razu zaczęła zbierać niemal same pochwały. Najwięcej pozytywnych wpisów dotyczyło 2,2-litrowego turbodiesla i wyważonego, przyjemnego układu jezdnego. Taka kombinacja – jak się zapewne domyślacie – oznaczała, że japoński SUV był chętnie zabierany w długie trasy.
Uwadze testujących nie umknęły również inne przyjemne detale, jak np. gniazda USB i AUX w podłokietniku i szybko działające podgrzewanie foteli. Po 15 tys. km dziennik testowy podsumował sytuację: „przyjemne auto. Zawieszenie, silnik, fotele, sprawna nawigacja i przestronna kabina – pojazd na cztery i pół gwiazdki w 5-punktowej skali”.
Szybko znaleźliśmy też kilka słabych punktów Mazdy CX-5, ale żaden z nich nie zmienił naszej pozytywnej oceny. Spośród bardziej irytujących drobnostek warto wymienić m.in.: stale wypadającą z oprawki lampkę od podświetlenia tablicy rejestracyjnej, zbyt małe kieszenie w drzwiach, niechlujnie zamocowane dywaniki, a także słabą widoczność do tyłu.
Niestety, sielanka miała się wkrótce skończyć. Po przejechaniu 34 224 km na autostradzie Mazda pokazała swe ciemniejsze oblicze. Lampka awarii silnika i komunikat o zbyt niskim ciśnieniu oleju wystraszyły jednego z redaktorów nie na żarty. Jakby tego było mało, komputer ostrzegł o ryzyku zatarcia jednostki napędowej.
Musieliśmy więc szybko zareagować: hamowanie, zjazd na pas awaryjny, wyłączamy silnik. Maska do góry, bagnet w dłoń, a na nim... wystarczający poziom oleju. Po ponownym uruchomieniu jednostki napędowej wszystkie komunikaty zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czyżby więc fałszywy alarm?
Nie do końca, bo od tej pory komunikat pojawiał się już dość regularnie, po czym znów znikał. To nie jest, rzecz jasna, normalna sytuacja, więc postanowiliśmy przyspieszyć przegląd przewidziany po przebiegu 40 tys. km i zgłosiliśmy problem technikom w ASO. Po spuszczeniu starego oleju okazało się, że środek smarny jest bardzo mocno zużyty i rozcieńczony. Ciekawe, dlaczego komputer pokładowy nie zasugerował wcześniejszej wizyty w serwisie, a chyba powinien to zrobić...
Cóż, może i tak by się stało, gdyby podczas poprzedniej wizyty w ASO mechanicy wgrali najnowszą dostępną wówczas wersję oprogramowania sterującego. Amnezja dotknęła niestety serwisantów Mazdy również w kwestii aktualizacji map w nawigacji. Kiepsko – i to tylko delikatnie mówiąc. Na szczęście nasze CX-5 nie dało się zbić z tropu i dzielnie połykało kolejne kilometry. Wszystko szło zgodnie z planem, a Mazda ponownie zebrała pochlebne opinie z ust testujących.
Średnie spalanie z całego testu wyniosło 8,3 l/100 km
Aż do przebiegu 87 389 km, bo wtedy znów na zestawie zegarów zaświeciła się złowieszcza kontrolka awarii silnika. Kolejna nieplanowana wizyta w ASO i po raz kolejny miało się okazać, że zawiódł czynnik ludzki. Podczas ostatniej wizyty w serwisie mechanicy nie zresetowali komputera, dlatego przez cały czas szacował jakość oleju na podstawie nieaktualnych danych. Tym sposobem CX-5 doszło do wniosku, że olej się zużył, tymczasem wciąż nadawał się do jazdy.
Dwie wpadki serwisantów w trakcie jednego testu długodystansowego? Chyba wystarczy. Na nieco zaniepokojonych wyglądali też przedstawiciele Mazdy, kiedy zatem CX-5 bez kolejnych przygód dobrnęło do granicy 100 tys. km, wszyscy odetchnęli z ulgą. Cóż, zbyt wcześnie, bo podczas końcowego demontażu doznaliśmy kolejnego szoku. Wszystko szło świetnie aż do chwili, gdy postanowiliśmy przyjrzeć się przednim hamulcom. Rzeczoznawca Dekry stwierdził, że klocki są pokruszone (!), a na tarczach widać głębokie rysy.
Zgadnijcie, czyja to wina? Tak, to prawda, znów popisali się serwisanci Mazdy w Niemczech. Podczas ostatniej wymiany okładzin ciernych ktoś wpadł na świetny pomysł, żeby w naszym CX-5 zamontować klocki z linii budżetowej, przeznaczone dla kierowców pokonujących niewielkie dystanse. W aucie długodystansowym raczej nie mogły się sprawdzić, prawda?
Na szczęście w Polsce taka przygoda by się nie zdarzyła – gdy zadzwoniliśmy do kilku ASO Mazdy i zapytaliśmy o klocki tego typu, mechanicy ze zdziwieniem odpowiedzieli, że nigdy o takich nie słyszeli, a w ofercie są tylko oryginały.
Zero wycieków, świetny stan mechaniki, dobre zabezpieczenie przed korozją – kluczowe podzespoły Mazdy były w świetnej kondycji
Tak czy inaczej, ASO Mazdy w Niemczech dało plamę. To zniweczyło szanse naszego „maratończyka” na zajęcie najwyższej lokaty w rankingu testów długodystansowych. Na szczęście ich błędy nie miały wpływu na nasze bardzo pozytywne spostrzeżenia dotyczące auta, a także na świetną kondycję kluczowych podzespołów po rozebraniu modelu na części. CX-5 z dieslem 2.2 uznajemy za solidny samochód, który zasłużenie otrzymał ocenę celującą.
Mazda CX-5 - przebieg testu
11 600 km - poluzowana prawa lampka od podświetlenia tablicy rejestracyjnej
15 112 km - auto zbiera wysokie noty od testujących
36 224 km - alarm na autostradzie – ostrzeżenie o zbyt niskim poziomie oleju
45 997 km - pochwały za dobre zachowanie na śniegu
50 521 km - wysokie obroty silnika po „zimnym” rozruchu. Denerwujące w niskich temperaturach
80 440 km - wymiana przednich tarcz i klocków hamulcowych (1589 zł)
87 389 km - zaświeciła się kontrolka awarii silnika – kolejna nieplanowana wizyta w serwisie
93 309 km - pochwały po powrocie z wycieczki do Rumunii z czterema osobami na pokładzie
Mazda CX-5 - oferta nie jest zbyt bogata
Prześwietliliśmy rynek wtórny i okazało się, że oferta modelu jest umiarkowana. Dominuje wersja benzynowa – stanowi blisko 70 proc. całej populacji modelu. Wiele aut pochodzi z rynku amerykańskiego, ale bez większych problemów znajdziecie też CX-5 sprowadzone z krajów Unii Europejskiej.
Wśród nich (mowa także o autach pochodzących z polskich salonów) sporo jest diesli. Deklarowane przebiegi przeważnie oscylują w granicach od ok. 30 tys. do 80 tys. km, choć można też spotkać egzemplarze, które – jak zapewniają sprzedający – przejechały ok. 20 tys. km.
Ceny CX-5 z dieslem? Są różne, auta z początku produkcji przeważnie wycenia się na 70 000-80 000 zł.
Mazda CX-5 - dane techniczne
Silnik
Rodzaj
t.diesel R4/16
Pojemność
2191 cm3
Średnica cylindra x skok tłoka
86,0 x 94,3 mm
Napęd rozrządu
łańcuch
Moc maksymalna
150 KM/4500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy
380 Nm/1800 obr./min
Prędkość maksymalna
197 km/h
Skrzynia biegów
man. 6
Napęd
4x4
Nadwozie/podwozie
Długość/szerokość/wysokość
4555/1840/1710 mm
Rozstaw osi
2700 mm
Masa własna/ładowność
1632/473 kg
Hamulce (przód/tył)
tarczowe went./tarczowe
Pojemność zbiornika paliwa
58 l
Dop. masa przyczepy z hamulcem
2000 kg
Pojemność bagażnika
503-1620 l
Mazda CX-5 - koszty
Ubezpieczenie
Przejechane kilometry
100 757 km
Ubezpieczenie
7230 zł
Paliwo i olej
8355 l ON (4,40 zł za litr)
36 762 zł
Olej silnikowy na dolewkę
-
Opony
Letnie: 1 kpl. Yokohama Geolander G98 225/65 R 17 V
2560 zł
Zimowe: 1 kpl. Bridgestone Blizzak LM-80225/65 R 17 H
2870 zł
Przeglądy
20 000 km
932 zł
40 000 km
1319 zł
60 000 km
1212 zł
80 000 km
1220 zł
100 000 km
936 zł
Łączne koszty przeglądów
5619 zł
Cena
Cena testowanej wersji w 2013 r.
133 400 zł
Aktualna cena testowanej wersji (po lift.)
142 900 zł
Obecna wartość auta testowego
91 860 zł
Utrata wartości
41 540 zł
Koszty łącznie
Koszty po 100 757 km
56 630 zł
Koszt 1 km
0,56 zł
Koszt 1 km z utratą wartości
0,97 zł
Mazda CX-5 - osiągi pomiary testowe
Początek testu
Koniec testu
Przyspieszenie
0-50 km/h
3,0 s
3,2 s
0-100 km/h
9,6 s
10,2 s
0-130 km/h
16,6 s
16,9 s
Elastyczność
60-100 km/h
6,4/8,5 s 4./5. bieg
6,5/8,8 s 4./5. bieg
80/120 km/h
8,8/11,5 s 5./6. bieg
9,0/11,6 s 5./6. bieg
Droga hamowania
100 km/h hamulce zimne
37,9 m
37,4 m
100 km/h hamulce rozgrzane
38,6 m
39,5 m
Hałas w kabinie
50 km/h
58 dB (A)
58 dB (A)
100 km/h
67 dB (A)
67 dB (A)
130 km/h
71 dB (A)
71 dB (A)
Średnie zużycie paliwa (początek testu) - 6,3 l/100 km
Średnie zużycie paliwa (koniec testu) - 6,6 l/100 km
Pomiar mocy na hamowni (koniec testu) - 110,1 KW/150 KM
Średnie zużycie paliwa wg ECE - 5,67 l/100 km
Mazda CX-5 - nasza opinia
Jak się okazuje, nawet zaniedbania serwisowe nie zdołały powstrzymać CX-5 od zajęcia dobrej lokaty i otrzymania wysokiej noty. Gdyby mechanicy bardziej przyłożyli się do swojej pracy i nie pominęli aktualizacji oprogramowania, Mazda dostałaby ocenę celującą. Tak czy inaczej, samochód pozostawił po sobie bardzo korzystne wrażenie i okazał się tak dobry, jak każe tradycja, bo co jak co, ale Mazdy od lat przecież doskonale spisują się w testach długodystansowych i zajmują czołowe miejsca w naszym rankingu.
1/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Mazda CX-5 przekonała nas do siebie. Gdyby tylko serwisanci Mazdy wykazali się większą skrupulatnością, mielibyśmy nowego lidera rankingu.
Mazda CX-5 przekonała nas do siebie. Gdyby tylko serwisanci Mazdy wykazali się większą skrupulatnością, mielibyśmy nowego lidera rankingu.
2/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Początek testu na dystansie 100 tys. km przebiegł rutynowo i zgodnie z planem. Czerwona Mazda CX-5 zasiliła naszą flotę długodystansową 13 maja 2013 r. Od razu zaczęła zbierać niemal same pochwały. Najwięcej pozytywnych wpisów dotyczyło 2,2-litrowego turbodiesla i wyważonego, przyjemnego układu jezdnego. Taka kombinacja – jak się zapewne domyślacie – oznaczała, że japoński SUV był chętnie zabierany w długie trasy. Uwadze naszych testujących nie umknęły również inne przyjemne detale, jak np. gniazda USB i AUX w podłokietniku i szybko działające podgrzewanie foteli. Po 15 tys. km dziennik testowy podsumował sytuację: przyjemne auto. Zawieszenie, silnik, fotele, sprawna nawigacja i przestronna kabina – pojazd na cztery i pół gwiazdki w 5-punktowej skali.
Początek testu na dystansie 100 tys. km przebiegł rutynowo i zgodnie z planem. Czerwona Mazda CX-5 zasiliła naszą flotę długodystansową 13 maja 2013 r. Od razu zaczęła zbierać niemal same pochwały. Najwięcej pozytywnych wpisów dotyczyło 2,2-litrowego turbodiesla i wyważonego, przyjemnego układu jezdnego. Taka kombinacja – jak się zapewne domyślacie – oznaczała, że japoński SUV był chętnie zabierany w długie trasy. Uwadze naszych testujących nie umknęły również inne przyjemne detale, jak np. gniazda USB i AUX w podłokietniku i szybko działające podgrzewanie foteli. Po 15 tys. km dziennik testowy podsumował sytuację: przyjemne auto. Zawieszenie, silnik, fotele, sprawna nawigacja i przestronna kabina – pojazd na cztery i pół gwiazdki w 5-punktowej skali.
3/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Szybko znaleźliśmy też kilka słabych punktów Mazdy CX-5, ale żaden z nich nie zmienił naszej pozytywnej oceny. Spośród bardziej irytujących drobnostek warto wymienić m.in.: stale wypadającą z oprawki lampkę od podświetlenia tablicy rejestracyjnej, zbyt małe kieszenie w drzwiach, niechlujnie zamocowane dywaniki, a także słabą widoczność do tyłu.
Szybko znaleźliśmy też kilka słabych punktów Mazdy CX-5, ale żaden z nich nie zmienił naszej pozytywnej oceny. Spośród bardziej irytujących drobnostek warto wymienić m.in.: stale wypadającą z oprawki lampkę od podświetlenia tablicy rejestracyjnej, zbyt małe kieszenie w drzwiach, niechlujnie zamocowane dywaniki, a także słabą widoczność do tyłu.
4/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Niestety, sielanka miała się wkrótce skończyć. Po przejechaniu 34 224 km na autostradzie Mazda pokazała swe ciemniejsze oblicze. Lampka awarii silnika i komunikat o zbyt niskim ciśnieniu oleju wystraszyły jednego z redaktorów nie na żarty. Jakby tego było mało, komputer ostrzegł o ryzyku zatarcia jednostki napędowej. Musieliśmy więc szybko zareagować: hamowanie, zjazd na pas awaryjny, wyłączamy silnik. Maska do góry, bagnet w dłoń, a na nim... wystarczający poziom oleju. Po ponownym uruchomieniu jednostki napędowej wszystkie komunikaty zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czyżby więc fałszywy alarm?
Niestety, sielanka miała się wkrótce skończyć. Po przejechaniu 34 224 km na autostradzie Mazda pokazała swe ciemniejsze oblicze. Lampka awarii silnika i komunikat o zbyt niskim ciśnieniu oleju wystraszyły jednego z redaktorów nie na żarty. Jakby tego było mało, komputer ostrzegł o ryzyku zatarcia jednostki napędowej. Musieliśmy więc szybko zareagować: hamowanie, zjazd na pas awaryjny, wyłączamy silnik. Maska do góry, bagnet w dłoń, a na nim... wystarczający poziom oleju. Po ponownym uruchomieniu jednostki napędowej wszystkie komunikaty zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czyżby więc fałszywy alarm?
5/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Nie do końca, bo od tej pory komunikat pojawiał się już dość regularnie, po czym znów znikał. To nie jest, rzecz jasna, normalna sytuacja, więc postanowiliśmy przyspieszyć przegląd przewidziany po przebiegu 40 tys. km i zgłosiliśmy problem technikom w ASO. Po spuszczeniu starego oleju okazało się, że środek smarny jest bardzo mocno zużyty i rozcieńczony. Ciekawe, dlaczego komputer pokładowy nie zasugerował wcześniejszej wizyty w serwisie, a chyba powinien to zrobić...
Nie do końca, bo od tej pory komunikat pojawiał się już dość regularnie, po czym znów znikał. To nie jest, rzecz jasna, normalna sytuacja, więc postanowiliśmy przyspieszyć przegląd przewidziany po przebiegu 40 tys. km i zgłosiliśmy problem technikom w ASO. Po spuszczeniu starego oleju okazało się, że środek smarny jest bardzo mocno zużyty i rozcieńczony. Ciekawe, dlaczego komputer pokładowy nie zasugerował wcześniejszej wizyty w serwisie, a chyba powinien to zrobić...
6/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Cóż, może i tak by się stało, gdyby podczas poprzedniej wizyty w ASO mechanicy wgrali najnowszą dostępną wówczas wersję oprogramowania sterującego. Amnezja dotknęła niestety serwisantów Mazdy również w kwestii aktualizacji map w nawigacji. Kiepsko – i to tylko delikatnie mówiąc.
Cóż, może i tak by się stało, gdyby podczas poprzedniej wizyty w ASO mechanicy wgrali najnowszą dostępną wówczas wersję oprogramowania sterującego. Amnezja dotknęła niestety serwisantów Mazdy również w kwestii aktualizacji map w nawigacji. Kiepsko – i to tylko delikatnie mówiąc.
7/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Na szczęście nasze CX-5 nie dało się zbić z tropu i dzielnie połykało kolejne kilometry. Wszystko szło zgodnie z planem, a Mazda ponownie zebrała pochlebne opinie z ust testujących. Aż do przebiegu 87 389 km, bo wtedy znów na zestawie zegarów zaświeciła się złowieszcza kontrolka awarii silnika. Kolejna nieplanowana wizyta w ASO i po raz kolejny miało się okazać, że zawiódł czynnik ludzki. Podczas ostatniej wizyty w serwisie mechanicy nie zresetowali komputera, dlatego przez cały czas szacował jakość oleju na podstawie nieaktualnych danych. Tym sposobem CX-5 doszło do wniosku, że olej się zużył, tymczasem wciąż nadawał się do jazdy.
Na szczęście nasze CX-5 nie dało się zbić z tropu i dzielnie połykało kolejne kilometry. Wszystko szło zgodnie z planem, a Mazda ponownie zebrała pochlebne opinie z ust testujących. Aż do przebiegu 87 389 km, bo wtedy znów na zestawie zegarów zaświeciła się złowieszcza kontrolka awarii silnika. Kolejna nieplanowana wizyta w ASO i po raz kolejny miało się okazać, że zawiódł czynnik ludzki. Podczas ostatniej wizyty w serwisie mechanicy nie zresetowali komputera, dlatego przez cały czas szacował jakość oleju na podstawie nieaktualnych danych. Tym sposobem CX-5 doszło do wniosku, że olej się zużył, tymczasem wciąż nadawał się do jazdy.
8/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Dwie wpadki serwisantów w trakcie jednego testu długodystansowego? Chyba wystarczy. Na nieco zaniepokojonych wyglądali też przedstawiciele Mazdy, kiedy zatem CX-5 bez kolejnych przygód dobrnęło do granicy 100 tys. km, wszyscy odetchnęli z ulgą. Cóż, zbyt wcześnie, bo podczas końcowego demontażu doznaliśmy kolejnego szoku. Wszystko szło świetnie aż do chwili, gdy postanowiliśmy przyjrzeć się przednim hamulcom. Rzeczoznawca Dekry stwierdził, że klocki są pokruszone (!), a na tarczach widać głębokie rysy. Zgadnijcie, czyja to wina? Tak, to prawda, znów popisali się serwisanci Mazdy w Niemczech. Podczas ostatniej wymiany okładzin ciernych ktoś wpadł na świetny pomysł, żeby w naszym CX-5 zamontować klocki z linii budżetowej, przeznaczone dla kierowców pokonujących niewielkie dystanse.
Dwie wpadki serwisantów w trakcie jednego testu długodystansowego? Chyba wystarczy. Na nieco zaniepokojonych wyglądali też przedstawiciele Mazdy, kiedy zatem CX-5 bez kolejnych przygód dobrnęło do granicy 100 tys. km, wszyscy odetchnęli z ulgą. Cóż, zbyt wcześnie, bo podczas końcowego demontażu doznaliśmy kolejnego szoku. Wszystko szło świetnie aż do chwili, gdy postanowiliśmy przyjrzeć się przednim hamulcom. Rzeczoznawca Dekry stwierdził, że klocki są pokruszone (!), a na tarczach widać głębokie rysy. Zgadnijcie, czyja to wina? Tak, to prawda, znów popisali się serwisanci Mazdy w Niemczech. Podczas ostatniej wymiany okładzin ciernych ktoś wpadł na świetny pomysł, żeby w naszym CX-5 zamontować klocki z linii budżetowej, przeznaczone dla kierowców pokonujących niewielkie dystanse.
9/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
W aucie długodystansowym raczej nie mogły się sprawdzić, prawda? Na szczęście w Polsce taka przygoda by się nie zdarzyła – gdy zadzwoniliśmy do kilku ASO Mazdy i zapytaliśmy o klocki tego typu, mechanicy ze zdziwieniem odpowiedzieli, że nigdy o takich nie słyszeli, a w ofercie są tylko oryginały. Tak czy inaczej, ASO Mazdy w Niemczech dało plamę. To zniweczyło szanse naszego „maratończyka” na zajęcie najwyższej lokaty w rankingu testów długodystansowych.
W aucie długodystansowym raczej nie mogły się sprawdzić, prawda? Na szczęście w Polsce taka przygoda by się nie zdarzyła – gdy zadzwoniliśmy do kilku ASO Mazdy i zapytaliśmy o klocki tego typu, mechanicy ze zdziwieniem odpowiedzieli, że nigdy o takich nie słyszeli, a w ofercie są tylko oryginały. Tak czy inaczej, ASO Mazdy w Niemczech dało plamę. To zniweczyło szanse naszego „maratończyka” na zajęcie najwyższej lokaty w rankingu testów długodystansowych.
10/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Na szczęście ich błędy nie miały wpływu na nasze bardzo pozytywne spostrzeżenia dotyczące auta, a także na świetną kondycję kluczowych podzespołów po rozebraniu modelu na części. CX-5 z dieslem 2.2 uznajemy za solidny samochód, który zasłużenie otrzymał ocenę celującą.
Na szczęście ich błędy nie miały wpływu na nasze bardzo pozytywne spostrzeżenia dotyczące auta, a także na świetną kondycję kluczowych podzespołów po rozebraniu modelu na części. CX-5 z dieslem 2.2 uznajemy za solidny samochód, który zasłużenie otrzymał ocenę celującą.
11/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Rzeczoznawca podczas pomiarów tulei cylindrycznych – nie miał większych zastrzeżeń do ich kondycji.
Rzeczoznawca podczas pomiarów tulei cylindrycznych – nie miał większych zastrzeżeń do ich kondycji.
12/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Silnik wspomaga 2-stopniowa turbosprężarka. Dzięki niej auto dobrze przyspiesza już od niskich obrotów. Co ważne, po pokonaniu 100 tys. km była w dobrym stanie.
Silnik wspomaga 2-stopniowa turbosprężarka. Dzięki niej auto dobrze przyspiesza już od niskich obrotów. Co ważne, po pokonaniu 100 tys. km była w dobrym stanie.
13/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Silnik, skrzynia biegów i osprzęt są suche i czyste – osłony spełniły swe zadanie.
Silnik, skrzynia biegów i osprzęt są suche i czyste – osłony spełniły swe zadanie.
14/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Plastikowe klipsy mocujące wygłuszenia trzymają się już tylko na słowo honoru.
Plastikowe klipsy mocujące wygłuszenia trzymają się już tylko na słowo honoru.
15/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Słabe mocowanie dywaników: jeden ruch ręką i... wszystko wędruje do góry.
Słabe mocowanie dywaników: jeden ruch ręką i... wszystko wędruje do góry.
16/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Klocki po 20 tys. km (założone pod koniec testu). Okładziny cierne nie przeszły końcowej próby hamowania – naszym zdaniem nie powinny być montowane.
Klocki po 20 tys. km (założone pod koniec testu). Okładziny cierne nie przeszły końcowej próby hamowania – naszym zdaniem nie powinny być montowane.
17/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Turbodiesel pracujący pod maską CX-5 ma 16-zaworową głowicę, DOHC, system CR i bardzo niski stopień sprężania (14:1).
Turbodiesel pracujący pod maską CX-5 ma 16-zaworową głowicę, DOHC, system CR i bardzo niski stopień sprężania (14:1).
18/18 Test długodystansowy Mazdy CX-5
ACZ / Auto Bild
Jak się okazuje, nawet zaniedbania serwisowe nie zdołały powstrzymać CX-5 od zajęcia dobrej lokaty i otrzymania wysokiej noty. Gdyby mechanicy bardziej przyłożyli się do swojej pracy i nie pominęli aktualizacji oprogramowania, Mazda dostałaby ocenę celującą. Tak czy inaczej, samochód pozostawił po sobie bardzo korzystne wrażenie i okazał się tak dobry, jak każe tradycja, bo co jak co, ale Mazdy od lat przecież doskonale spisują się w testach długodystansowych i zajmują czołowe miejsca w naszym rankingu.
Jak się okazuje, nawet zaniedbania serwisowe nie zdołały powstrzymać CX-5 od zajęcia dobrej lokaty i otrzymania wysokiej noty. Gdyby mechanicy bardziej przyłożyli się do swojej pracy i nie pominęli aktualizacji oprogramowania, Mazda dostałaby ocenę celującą. Tak czy inaczej, samochód pozostawił po sobie bardzo korzystne wrażenie i okazał się tak dobry, jak każe tradycja, bo co jak co, ale Mazdy od lat przecież doskonale spisują się w testach długodystansowych i zajmują czołowe miejsca w naszym rankingu.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.