W Stanach Zjednoczonych radary mierzące prędkość są rozmieszczone bardzo gęsto, zwłaszcza w miejscach, gdzie ruch jest naprawdę duży. Staten Island, jedna z dzielnic Nowego Jorku położona w pobliżu Manhattanu, stała się miejscem nietypowej akcji społecznej. Aktywiści, którzy stoją za inicjatywą "Kwiaty zamiast mandatów", twierdzą, że kamery drogowe służą przede wszystkim generowaniu dochodów, a nie poprawie bezpieczeństwa na drogach.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Poznaj kontekst z AI
Jakie działania podejmują aktywiści na Staten Island?
Dlaczego aktywiści uważają fotoradary za problem?
Jakie konsekwencje grożą za utrudnianie pracy fotoradarów?
Czym różni się akcja aktywistów w Stanach Zjednoczonych od tej we Francji?
- Przeczytaj także: Fotoradar "rekordzista" znowu zniszczony. Tym razem oblali go farbą
Jak amerykańscy aktywiści blokują fotoradary?
Według lokalnych władz, każda próba zakłócenia pracy kamer będzie surowo karana. Przewodniczący dzielnicy Staten Island, Vito Fosela, przyznał, że choć nie popiera takich działań, rozumie frustrację mieszkańców, którzy czują się poszkodowani przez system mandatów.
Kamery drogowe na Staten Island montowane są na znacznych wysokościach, co utrudnia ich bezpośrednie zasłonięcie. Aktywiści znaleźli jednak sposób na obejście tej kwestii.
Nie demolują sprzętu, ale używają gałęzi i roślin. W ten sposób starają się ograniczyć pole widzenia urządzeń, co ich zdaniem ma uniemożliwić, albo przynajmniej utrudnić identyfikację samochodów przekraczających dozwoloną prędkość. Niektórzy uczestnicy akcji przynoszą też kwiaty, które umieszczają przed kamerami, by symbolicznie wyrazić swój sprzeciw wobec systemu mandatów. Prawdopodobnie właśnie dlatego całą akcję nazwano "Beautification Squad", czyli w wolnym tłumaczeniu "ekipa upiększająca", choć np. europejskie media, które piszą o tej akcji, nazywają ją raczej "kwiaty zamiast mandatów".
Skąd pomysł na blokowanie fotoradarów?
W ubiegłym roku wpływy z mandatów drogowych na Staten Island sięgnęły niemal 25 mln dol. To właśnie ta kwota, a raczej fakt, że aktywiści uważają fotoradary za sprzęt do generowania takich właśnie ogromnych dochodów
Lokalne władze nie ukrywają, że nie patrzą zbyt przychylnym okiem na działania aktywistów. Nowojorski miejski wydział ruchu drogowego ostrzegł, że każda próba zakłócania pracy kamer będzie karana.
Podobna akcja blokowania fotoradarów odbyła się we Francji. Tam również aktywiści zdecydowali się na nieniszczenie sprzętu, ale właśnie na utrudnianiu mu pracy. Tam jednak nie skorzystano z kwiatów, ale opon.
- Przeczytaj także: Tak walczą z fotoradarami. Znaleźli rozwiązanie chroniące przed karami