Inicjatywa "Beautification Squad" na Staten Island w Nowym Jorku przyciągnęła uwagę nie tylko okolicznych mieszkańców, ale i mediów. Aktywiści postanowili utrudnić działanie fotoradarów. Według nich nie poprawiają bezpieczeństwa, a jedynie zwiększają wpływy z mandatów. Władze miasta już zapowiadają konsekwencje dla osób, które utrudniają pracę radarów, ale sposób, na który wpadli aktywiści, jest tak wyjątkowy, że dziwią się nawet policjanci.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
GAS-photo/Twitter/Frank Morano / Shutterstock
Odkryli sposób na uniknięcie radaru. Nawet policjanci się dziwią
W Stanach Zjednoczonych radary mierzące prędkość są rozmieszczone bardzo gęsto, zwłaszcza w miejscach, gdzie ruch jest naprawdę duży. Staten Island, jedna z dzielnic Nowego Jorku położona w pobliżu Manhattanu, stała się miejscem nietypowej akcji społecznej. Aktywiści, którzy stoją za inicjatywą "Kwiaty zamiast mandatów", twierdzą, że kamery drogowe służą przede wszystkim generowaniu dochodów, a nie poprawie bezpieczeństwa na drogach.
Według lokalnych władz, każda próba zakłócenia pracy kamer będzie surowo karana. Przewodniczący dzielnicy Staten Island, Vito Fosela, przyznał, że choć nie popiera takich działań, rozumie frustrację mieszkańców, którzy czują się poszkodowani przez system mandatów.
Kamery drogowe na Staten Island montowane są na znacznych wysokościach, co utrudnia ich bezpośrednie zasłonięcie. Aktywiści znaleźli jednak sposób na obejście tej kwestii.
Nie demolują sprzętu, ale używają gałęzi i roślin. W ten sposób starają się ograniczyć pole widzenia urządzeń, co ich zdaniem ma uniemożliwić, albo przynajmniej utrudnić identyfikację samochodów przekraczających dozwoloną prędkość. Niektórzy uczestnicy akcji przynoszą też kwiaty, które umieszczają przed kamerami, by symbolicznie wyrazić swój sprzeciw wobec systemu mandatów. Prawdopodobnie właśnie dlatego całą akcję nazwano "Beautification Squad", czyli w wolnym tłumaczeniu "ekipa upiększająca", choć np. europejskie media, które piszą o tej akcji, nazywają ją raczej "kwiaty zamiast mandatów".
Skąd pomysł na blokowanie fotoradarów?
W ubiegłym roku wpływy z mandatów drogowych na Staten Island sięgnęły niemal 25 mln dol. To właśnie ta kwota, a raczej fakt, że aktywiści uważają fotoradary za sprzęt do generowania takich właśnie ogromnych dochodów
Lokalne władze nie ukrywają, że nie patrzą zbyt przychylnym okiem na działania aktywistów. Nowojorski miejski wydział ruchu drogowego ostrzegł, że każda próba zakłócania pracy kamer będzie karana.
Podobna akcja blokowania fotoradarów odbyła się we Francji. Tam również aktywiści zdecydowali się na nieniszczenie sprzętu, ale właśnie na utrudnianiu mu pracy. Tam jednak nie skorzystano z kwiatów, ale opon.