Chińskie firmy motoryzacyjne, takie jak BYD, Geely czy BAIC, coraz bardziej przejmują rynki europejskie i amerykański. Ich szybki wzrost i podejrzenie otrzymywania subsydiów od chińskiego rządu zaniepokoiło władze zachodnich regionów, które podejrzewają naruszenie zasad konkurencyjności.
- Przeczytaj także: A podobno nie trzeba wozić przy sobie prawa jazdy. Ten kierowca dostał za to 2 tys. zł kary
Jak Kuba Bogu...
Stany Zjednoczone już wprowadziły 100-procentowe cło na chińskie auta elektryczne. Unia Europejska planuje z kolei podnieść dotychczasowe cło z 10 do 30 proc. Zarówno USA, jak i UE krytykują brak transparentności ze strony chińskich firm, które nie współpracują z władzami w zakresie przejrzystości dotyczącej subsydiów czy łańcuchów dostaw.
- Przeczytaj także: Wojsko wezwie kierowców na obowiązkowe ćwiczenia. Zaczyna wysyłać listy
...tak Bóg Kubie
W obliczu tych zarzutów Chiny zagroziły wprowadzeniem 25-procentowego cła na samochody importowane z Europy i USA. Chińska Izba Handlowa przy UE opublikowała oświadczenie, w którym odnosi się do informacji uzyskanych od "osób posiadających dostęp do poufnych informacji".
W oświadczeniu nawiązano do wywiadu z gazety chińskiej partii komunistycznej "Global Times", w którym to Liu Bin, główny ekspert Chińskiego Centrum Technologii i Badań Motoryzacyjnych, mówił, by podnieść stawkę celną na importowane samochody z silnikami o pojemności powyżej 2,5 litra.
- Przeczytaj także: Nowe przepisy od 17 czerwca. Później część kierowców nie będzie mogła prowadzić auta
Chiny to ogromny rynek dla europejskich producentów
W ubiegłym roku Chiny importowały takie auta, nakładając na nie 15-procentowe cło. Zasady Światowej Organizacji Handlu pozwalają jednak na zwiększenie cła do 25 proc.
Jeżeli chińskie plany zostaną zrealizowane, najbardziej ucierpią europejskie marki premium, które sprzedają w Chinach samochody z dużymi silnikami, bo tego chcą konsumenci. Jednocześnie wielu europejskich producentów już kilka lat temu otwarcie mówiło, że niektóre auta dostępne w Europie są projektowane z myślą o rynku chińskim.
Ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, ale sytuacja staje się coraz bardziej napięta, a widmo wojny celnej przybiera coraz wyraźniejszą formę.