Chińskie samochody trzęsą polskim rynkiem. Wcale mnie to nie dziwi [KOMENTARZ]

Maciej "Pertyn" Pertyński
Maciej "Pertyn" Pertyński
Jestem taki stary, że pamiętam jeszcze, jak w Europie, nawet w socjalistycznych krajach, nabijano się z japońskich samochodów jako szczytu prymitywu i tandety. Tak, tak było nawet w Polsce Ludowej, gdzie wówczas właściwie każdy pojazd mechaniczny był niedostępnym przedmiotem marzeń, a na drogach królowały Warszawy i Syrenki, o których wszystko dałoby się powiedzieć, tylko nie to, że są porządnie zrobione, solidne czy nowoczesne. Tak naprawdę dopiero pierwsza Honda Civic zmieniła to nastawienie, ale konieczne było wcześniej jej wpychanie niemal na siłę skandynawskim klientom w cenach grubo poniżej radzieckich Zaporożców (przeraźliwie brzydka i źle zrobiona podróba niemieckiego NSU Prinz).
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej "Pertyn" Pertyński
Maciej "Pertyn" Pertyński

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu