Park rozrywki Ferrari Land jest położony około 100 km na południe od Barcelony w mieście Tarragona. Tuż obok znajduje się jeszcze drugi, zdecydowanie większy park tematyczny PortAventura World. Oba obiekty stanowią jeden kompleks, poza tym jest jeszcze aquapark. Ale my nie przyjechaliśmy pluskać się w wodzie. Nas interesuje Ferrari Land. Czy takie miejsce ma sens? Czy obiekt jest atrakcyjny dla fanów motoryzacji lub prawdziwych "Tifosi" (tym określeniem nazywa się fanów zespołu F1 Scuderia Ferrari)?

Enzo Ferrari nie byłby zadowolony

Prawdziwi "Tifosi" wiedzą, że założyciel Ferrari, Enzo, był całkowicie poświęcony wyścigom. Dla niego nawet budowanie samochodów na ulice było złem koniecznym. Właśnie dlatego jesteśmy przekonani, że gdyby "il Commendatore" zobaczył, jak logo jego firmy zdobi kolejkę górską, to nie byłby zachwycony. Ale nawet Enzo Ferrari rozumiał, że musi wykorzystać potęgę stworzonej przez siebie marki, żeby finansować motorsport. To m.in. dlatego w 1969 r. sprzedał część przedsiębiorstwa Fiatowi.

Red Force to główna atrakcja

Najbardziej spektakularną atrakcją Ferrari Land jest kolejka górska Red Force. Jest to najwyższy oraz najszybszy rollercoaster w Europie. Wagoniki stylizowane na bolidy F1 osiągają prędkość 180 km/h i wspinają się wieżę wysokości 112 m. Dawno temu miałem okazję przejechać się innym coasterem sygnowanym przez team F1 w niemieckim Europapark. Już wtedy emocje sięgnęły zenitu, a tamten lewiatan miał "jedynie" 73 m wysokości i jeździł 130 km/h. Red Force znacząco podniósł tę poprzeczkę i zmienił zasady gry.

Siła przeciążeń jest niesamowita

Podczas gdy na "klasycznym" rollercoasterze zabawa zwykle zaczyna się od powolnego wdrapywania się na wieżę, to w atrakcji Ferrari nie ma na to czasu. Tutaj pasażerowie są katapultowani z dużym przyśpieszeniem od samego startu. Maksymalne przeciążenie, którego doświadczają jadący, wynosi 4,8 G — to mniej więcej tyle, ile odczuwają kierowcy F1 w szybkich łukach. Cała zabawa kończy się w kilka sekund. O dziwo z przejazdu najbardziej w pamięci zapada hala, w której jest początek i koniec. Przypomina ona box zespołu Scuderia Ferrari, z którego team korzysta podczas wyścigów. Trzeba przyznać, że pod kątem stylistycznym wszystko jest dopracowane w najmniejszych szczegółach.

Jeszcze więcej adrenaliny

Jeżeli komuś po przejażdżce na Red Force wciąż będzie mało, to musi spróbować swoich sił na Thrill Towers. Są to dwie 55-metrowe wieże, które wwożą pasażerów na sam szczyt, po czym na jednej z nich następuje swobodne opadanie, a na drugiej wagonik jest szarpany do góry i do dołu. Ich praca inspirowana jest ruchami wykonywanymi przez tłoki silnika.

Wirtualny świat Ferrari

Na deser warto wybrać się do Ferrari Experience. To symulator lotu helikopterem z ogromnym sferycznym ekranem. Ale skąd pomysł na lot helikopterem w Ferrari? Chodzi o to, że symulator zabiera pasażerów w chmury ponad historyczne drogi, którymi jadą najbardziej wybitne modele Ferrari. Wszystkiemu towarzyszą intensywne ruchy foteli i wspaniały dźwięk.

Po odwiedzeniu największych atrakcji wasz błędnik będzie oszołomiony. Warto wtedy dać mu odpocząć i zanurzyć się rozrywkach poświęconych historii kultowej marki. Na terenie parku znajduje się Ferrari Gallery. W budynku na zwiedzających czekają raptem trzy bolidy F1, a tuż obok są dwie repliki kierownic F1. Napis "replika" obok wolantów od razu nakłonił mnie do zastanowienia się, czy aby i całe samochody również nie są jednie wiernymi kopiami oryginałów — pewności nie ma. Poza tym w galerii jest kilka ciekawych ozdób, jak wiszący na ścianie ogromny szkielet Ferrari 250 GTO czy zwisające z sufitu samochodziki w skali 1:18. Muszę przyznać, że z perspektywy miłośnika motoryzacji, byłem zawiedziony tą atrakcją. Na koniec krótkiego spaceru po galerii można zasiąść za kierownicą Ferrari 458 Spider lub w kokpicie wyścigówki F1 i zrobić sobie zdjęcie, za które potem należy zapłacić.

Ferrari Land również dla najmłodszych

Projektanci Ferrari Land nie zapomnieli o najmłodszych gościach. Na terenie parku rozsiane są różne zabawy dla dzieci. Tą największą jest tor wyścigowy o nazwie Maranello Grand Race. Jest to 570-metrowa pętla, po której można przejechać się dwuosobowym elektrycznym samochodzikiem. To zdecydowanie zabawa dla maluchów i jedyną radość, jaką mogą wyciągnąć z niej dorośli, to oglądanie własnych pociech za kierownicą mini Ferrari. W parku znajdują się też miniaturowe wersje dwóch najbardziej ekstremalnych przejażdżek, czyli Red Force Mini oraz Thrill Tower Mini. Są idealne, żeby wynagrodzić dzieciakom fakt, że są zbyt niskie na skorzystanie z ogromnych kolejek dla dorosłych. Poza tym najmłodsi mogą cieszyć się z jazdy na kilku dodatkowych małych karuzelach pełnych samochodzików Ferrari. Do jednej z nich przechodzi się przez replikę kultowej bramy fabryki Ferrari.

Czy Ferrari Land to miejsce dla fana motoryzacji?

Wybierając się do Ferrari Land, byliśmy szczególnie ciekawi, ile samochodów włoskiej marki będzie dostępnych dla gości. Poza autami w galerii w różnych miejscach rozstawione są specjalne gabloty, a w nich prężą muskuły ciekawe sportowe modele z Maranello. Są Ferrari F40 LM, 599 GTB, 599 XX i 612 Scaglietti. Dla fanów jazdy samochodami jest też pomieszczenie z dziewięcioma zaawansowanymi symulatorami F1. Siedzi się tam w kokpitach wyścigówek i ogląda tor przez trzy potężne monitory. Jest też garaż, gdzie zmienia się koła na czas — to coś dla wszystkich, którzy chcą przeżyć te same emocje, co mechanicy Scuderia Ferrari.

Czy warto pojechać do Ferrari Land?

Jeżeli rozpatrujemy wizytę w Ferrari Land pod kątem ilości czystej adrenaliny, to trzeba powiedzieć wprost. Tak dużej dawki ekstremalnych bodźców trudno byłoby sobie dostarczyć w inny sposób, szczególnie za kierownicą auta. Tym bardziej w cenie biletu do FL, czyli za 18 euro. To miejsce jest też genialne dla rodziców chcących zarazić swoich potomków miłością do Ferrari, Formuły 1 oraz w ogóle do motoryzacji. Wizyta w tym parku potrafi zrobić prawdziwego "Tifosi" nawet z najmniej zainteresowanego autami pięciolatka. Natomiast jeśli macie w pamięci swoją wizytę w muzeach Ferrari w Maranello oraz w Modenie i liczycie na podobne wrażenia, to musicie pamiętać, że hiszpańskie miejsce nie jest utrzymane w tym samym klimacie. Jest to park rozrywki, a nie muzeum i tutaj tematyka Ferrari jest potraktowana w luźniejszy sposób.