Przepisy o obowiązkowej konfiskacie samochodów pijanym kierowcom wytrzymały w obecnej formie zaledwie trzy tygodnie – rząd zamierza z nich zrezygnować. Zdaniem ekspertów, którzy krytykowali je od samego początku, to mniej więcej o trzy tygodnie za późno. Zapytaliśmy Marka Konkolewskiego, byłego policjanta, czy to dobre posunięcie.
Źródło zbiorcze dla obrazków importowanych w ramach Onet Editorial Workflow
Marek Konkolewski dosadnie o konfiskacie samochodów pijanym
Jednak nie będzie obligatoryjnej konfiskaty pojazdów. W wykazie prac legislacyjnych rządu pojawił się zapis o nowelizacji ustawy
Marek Konkolewski gratuluje zmiany podejścia. Już wcześniej sugerował, by przepadek pojazdów nie był orzekany "z automatu"
Ekspert nie zostawia suchej nitki na poprzednim projekcie ustawy. Sam dorzuciłby do nowelizacji kilka innych przypadków konfiskaty pojazdów
Rząd rezygnuje z obligatoryjnej konfiskaty samochodów, ale...
Tuż przed świętami, gdy większość Polaków była pochłonięta przygotowaniami do spotkania z rodziną, w wykazie prac legislacyjnych pojawił się projekt zakładający rezygnację z obowiązkowej konfiskaty pojazdów pijanym kierowcom. Nie oznacza to jednak, że prawna prowizorka od razu przestaje działać – przepisy w obecnej formie będą obowiązywać, dopóki nie zostanie przyjęta nowa ustawa. To zaś ma się wydarzyć w drugim kwartale 2024 r.
Co zmieni nowelizacja? Konfiskata samochodu jako środek karny nie zniknie. Nie będzie już jednak obligatoryjna, lecz fakultatywna – kierowca straci pojazd, jeśli sąd uzna zastosowanie tego środka za zasadne.
Po nowelizacji samochody nie będą konfiskowane automatycznieŹródło: Źródło zbiorcze dla obrazków importowanych w ramach Onet Editorial Workflow
Zamiana obowiązku na możliwość to krok w bardzo dobrą stronę. To sądy powinny rozpoznawać każdy przypadek indywidualnie i potem ewentualnie orzekać konfiskatę pojazdu, biorąc pod uwagę całe spektrum okoliczności. Elementy, takie jak uprzednią karalność sprawcy, jego właściwości osobiste i majątkowe czy stopień szkodliwości społecznej czynu, a więc to jakie realne zagrożenie stworzył ten, kto prowadził samochód. To, że ktoś kieruje pojazdem dobrej klasy, nie musi być tożsame z tym, że jest bogatym człowiekiem. Trzeba brać też pod uwagę zachowanie sprawcy po popełnionym przestępstwie, np. ucieczkę przed policją
Pijany pijanemu nierówny. Nieścisłości w prawie o konfiskacie
Gwoli przypomnienia: obecnie kluczyki musi oddać każdy, kto "wydmucha" podczas kontroli co najmniej 1,5 promila albo spowoduje wypadek, mając w organizmie powyżej 1 promila alkoholu. Zasady te nie dotyczą kierowców zawodowych (ci płacą nawiązkę w wysokości min. 5 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości) i osób prowadzących cudzy pojazd (ich dotyczy przepadek równowartości samochodu).
To jednak też może się zmienić, choć na razie wiadomo tylko, że resort sprawiedliwości pracuje nad zastąpieniem dyskusyjnych zapisów. W opisie projektu nowelizacji autorzy mówią o "konieczności wyeliminowania regulacji prawnych budzących zastrzeżenia konstytucyjnie i dostosowaniu przepisów dotyczących przepadku pojazdów mechanicznych do standardów konstytucyjnych". Niewykluczone, że na tapecie są właśnie wspomniane nierówności w wysokości kar, ale też wysoko ustawiony próg nietrzeźwości.
Ekspert krytykuje próg nietrzeźwości ustalony przez ustawodawcęŹródło: Auto Świat / Piotr Czypionka
Cały czas zastanawiam się, dlaczego ustawodawca ustalił ten próg na poziomie 1,5 promila, skoro mamy określoną w kodeksie karnym dolną granicę nietrzeźwości (0,5 promila), od której kierowca karany jest za przestępstwo. Może przecież dojść do takiej sytuacji, że komuś, kto ma "tylko" promil, urywa się film, a ktoś, kto ma 1,5 promila, znosi to dużo lepiej. To może budzić kontrowersje, ale twierdzę, że ewentualną konfiskatę powinno brać się pod uwagę już od tej granicy, czyli od 0,5 promila w górę
– Konkolewski punktuje nieścisłości w polskich przepisach.
Konfiskata samochodu nie tylko za jazdę po pijanemu. Za co jeszcze?
Ekspert podkreśla, że był, jest i będzie zwolennikiem konfiskaty pojazdów. Ale nie takiej, która zamienia sądy w automaty do wystawiania pieczątek i obejmuje tylko pijanych kierowców. Jego zdaniem w kodeksie karnym powinien pojawić się zapis o możliwej konfiskacie samochodu nieograniczonej do jazdy na podwójnym gazie. Przypomina, że do tragicznych w skutkach zdarzeń doprowadzają także trzeźwi kierowcy, których omijają poważne konsekwencje (często nie tylko nie tracą samochodu, ale nawet prawa jazdy!).
Do tragicznych wypadków doprowadzają nie tylko pijani kierowcyŹródło: Auto Świat
Gdyby to ode mnie zależało, konfiskata pojazdu byłaby rozszerzona o dwa przypadki. Pierwszy to niezatrzymanie się do kontroli drogowej i ucieczka. Dlaczego? Doprowadzając do pościgu, kierowca stwarza realne zagrożenie i zmusza funkcjonariuszy do użycia broni palnej. Nie zatrzymujesz się do kontroli, policja podejmuje ryzykowny pościg, a do wypadku nie dochodzi tylko dzięki przytomności umysłów policjantów i innych kierowców czy pieszych. Drugi przypadek rozszerzenia konfiskaty? Nielegalne wyścigi uliczne. Nie byłoby Froga i jego naśladowców. Gdyby ktoś chciał się zabawić podrasowanym samochodem za 100-300 tys. zł, ale miał zakodowane z tyłu głowy, że za udział w takim wydarzeniu może go stracić, na pewno zastanowiłby się 10 razy
– przekonuje ekspert.
Marek Konkolewski chciałby, żeby sądy po prostu miały w palecie środków karnych konfiskatę pojazdu i mogły ją rozpatrywać w każdej sytuacji – od drobnej kolizji po rażące wykroczenia. Oczywiście po uwzględnieniu wspomnianego już wcześniej całego spektrum okoliczności.
Nasz rozmówca ma nadzieję, że nowelizacja ustawy pójdzie właśnie w tym kierunku. Przypomina, że tworzenie dobrego prawa wymaga ciszy, spokoju i koncentracji. "Trzeba zamknąć się w zaciszu gabinetu i pracować, a nie robić to w świetle kamer i fleszy aparatów. Inaczej powstaje prawo, które jest nieskuteczne, a taka oderwana od rzeczywistości atrapa może wyrządzić naprawdę dużo krzywdy" – podsumowuje.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.