"Skromna łódeczka" od CentrostileDesign ma być dla multimilionerów tym, czym dla niemieckich emerytów jest Smart (albo Fiat 500) chowany w garażu w kamperze. Ot, taki niewielki środek transportu służący do eksplorowania wód i nabrzeży już po dopłynięciu na miejsce cumowania. A że futurystyczny i czerpiący inspirację ze świata supersamochodów? Tym lepiej!

Nam włoski projekt kojarzy się bardziej z latającymi pojazdami znanymi z filmów i seriali sci-fi, choć widzimy też nawiązania do hybrydowego BMW i8 i elektrycznego Hyundaia IONIQ 5. Obydwa skojarzenia są właściwe. Dlaczego? Pierwsze dlatego, że to formalnie wodolot, który dzięki technologii hydroskrzydeł unosi się nad wodą. Drugie, bo nie napędza go tradycyjny silnik spalinowy, lecz układ elektryczny. Prąd pozwala mu na rozwinięcie prędkości 30 węzłów!

Superauto na wodę

Ale jest też kilka elementów, które łączą łajbę Future-E ze światem prawdziwie sportowych samochodów. Po pierwsze, jej kadłub i kabinę wykonano z włókna węglowego zupełnie jak monokoki superaut (np. Lamborghini i McLarenów) czy bolidów F1. Z tymi drugimi łączą ją też rozwiązania technologiczne zapewniające wygodną i stabilną "jazdę" po wodzie, jak twierdzi CentrostileDesign.

I wiedząc to wszystko, zastanawiamy się tylko, po co kupować supersamochód, skoro łódź Future-E jest od niego lepsza? Nie tylko dlatego, że potrafi poruszać się po wodzie, ale także dzięki przestronnej kabinie. Nie ma tu mowy o ścisku takim jak w samochodach sportowych, więc za fotelem kierowcy (umieszczonym centralnie jak w McLarenie F1!) zmieściła się jeszcze wygodna ławeczka dla trzech osób.

Podoba się? To mamy złe wieści. "Latająca" łódź zaprojektowana przez studio CentrostileDesign jest na razie dostępna tylko w formie projektu, a jedyne jej zdjęcia to rendery. Niewykluczone jednak, że w przyszłości zobaczymy taki wodolot w drogich marinach. To w każdym razie wizja bardziej realna od latających samochodów.