• Dziś każdy ma prawo do odmowy przyjęcia mandatu. Grupa posłów chce to prawo odebrać obywatelom
  • Jeśli odmówisz odbioru i pokwitowania mandatu, funkcjonariusz zrobi to w twoim imieniu
  • Sąd będzie mógł wstrzymać wykonanie zaskarżonego mandatu, o ile zechce i jeśli zdąży. W praktyce szanse na to będą małe
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Od karania, zarówno za przestępstwa, jak i za wykroczenia, są sądy. Postępowanie mandatowe to uproszczona forma „rozliczenia” sprawcy wykroczenia, która jednak możliwa jest jedynie za zgodą zarówno ukaranego, jak i organu wymierzającego karę – np. funkcjonariusza policji. Policjant może stwierdzić, że wykroczenie jest zbyt poważne, by karać je mandatem, a obwiniony, np. kierowca, ma prawo uznać, że wykroczenia nie popełnił lub że jego wina jest mniejsza, niż twierdzi policjant. W sytuacji sporu, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok sądu, kierowca czy inny oskarżony traktowani są jako osoby niewinne. Co ważne, to policja lub inny oskarżyciel ma obowiązek udowadniać przed sądem winę np. kierowcy.

Posłowie PiS, którzy podpisali się pod projektem ustawy zmieniającej Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, chcą ten porządek wywrócić do góry nogami: pragną, aby kierowca nie miał prawa do odmowy przyjęcia mandatu, a jedynie do odwołania od mandatu, który jednak wcześniej i tak trzeba zapłacić. Co więcej, przed sądem oskarżyciel nie musiałby niczego udowadniać – to obwiniony miałby udowadniać swoją niewinność! Ważne: wszystkie posiadane dowody na swoją niewinność kierowca musiałby przedstawić w ciągu 7 dni od ukarania – składanie wniosków dowodowych na swoją obronę na późniejszym etapie postępowania nie byłoby już możliwe.

Odmowa przyjęcia mandatu i inne prawa kierowcy - jak działa to dziś?

Obecnie mandat karny policjant, strażnik miejski czy np. funkcjonariusz ITD może nałożyć jedynie w trzech przypadkach:

  • Gdy sprawca zostanie schwytany na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu wykroczenia. W takim wypadku możliwe są dwie opcje: jeśli ukarany nie ma stałego miejsca zamieszkania lub pobytu, mandat płatny jest na miejscu – funkcjonariuszowi i staje się prawomocny z chwilą jego zapłaty. Druga opcja – odpowiednia w przypadku wszystkich osób mających miejsce stałego zamieszkania w Polsce to mandat kredytowy, który staje się prawomocny z chwilą przyjęcia (podpisania) go przez ukaranego. Należy go zapłacić w terminie 7 dni od chwili przyjęcia.

Uwaga: mandat kredytowy może być wystawiony w terminie 14 dni od stwierdzenia wykroczenia. W praktyce, nawet po odmowie przyjęcia mandatu, kierowca ma prawo zgłosić się do jednostki policji, która prowadzi sprawę i stwierdzić, że jednak chciałby ten mandat przyjąć, a policjant (czy strażnik miejski) nie musi, ale może się na to zgodzić. Nie jest więc prawdą, że „impulsywna, nieprzemyślana odmowa przyjęcia mandatu” jest nieodwracalna.

  • Gdy wykroczenie zostanie stwierdzone pod nieobecność sprawcy, ale nie ma wątpliwości co do osoby sprawcy. Taki mandat (zaoczny) pozostawia się w miejscu, gdzie sprawca może go niezwłocznie odebrać. Mandat zaoczny staje się prawomocny z chwilą zapłaty we wskazanym terminie. Brak zapłaty uznaje się za nieprzyjęcie mandatu i wiąże się to ze skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie.

Uwaga: mandat zaoczny może być nałożony w terminie 90 dni od stwierdzenia wykroczenia.

  • Gdy wykroczenie zarejestruje urządzenie kontrolno-pomiarowe (czyli kamera, fotoradar), sprawca nie został złapany na gorącym uczynku, ale nie ma wątpliwości co do jego osoby. Przed wystawieniem mandatu dopuszczalne są czynności wyjaśniające. W praktyce: organ lub urząd (w Polsce zazwyczaj inspektor ITD zwany często „krokodylem”) ustala właściciela sfotografowanego pojazdu, wzywa go do złożenia oświadczenia o winie bądź wskazania innej osoby, która kierowała w danej chwili samochodem. Gdy sprawca się przyzna (a więc nie ma już wątpliwości co do jego osoby) i zgodzi na przyjęcie mandatu, wtedy dopiero jest on wystawiony. Taki mandat może być wystawiony w terminie 180 dni od ujawnienia wykroczenia.

W każdym z wymienionych przypadków sprawca wykroczenia, kierowca czy inna osoba osoba obwiniana o popełnienie wykroczenia, ma prawo odmówić przyjęcia mandatu. Również w każdym wypadku funkcjonariusz ma prawo uznać, że mandat to za niska kara – i wysłać do sądu wniosek o ukaranie sprawcy na podstawie Kodeksu wykroczeń (maksymalna grzywna to 3 albo 5 tys. zł, w zależności od rodzaju wykroczenia). Policjant może też nie być pewnym, kto jest winien popełnienia wykroczenia (np. w razie stłuczki) – i wtedy sprawa też trafia do sądu.

Posłowie PiS: koniec z odmową przyjęcia mandatu – oskarżony domyślnie winny!

Projekt ustawy podpisany przez 32 posłów PiS wywraca opisany wyżej porządek do góry nogami, przyjmując, że niezależnie od woli ukaranego i od faktycznej sytuacji, nałożony mandat ulega uprawomocnieniu w ciągu 7 dni od nałożenia. Przykład: pieszy został omyłkowo ukarany mandatem za przekroczenie prędkości. Pieszy ma prawo odwołać się od mandatu i udowodnić, że w danej chwili nie kierował samochodem. Niezależnie od tego, czy obwiniony prawidłowo się odwoła, czy też nie, mandat staje się prawomocny w ciągu 7 dni od nałożenia i jest wymagalny. Sąd może – na wniosek ukaranego – wstrzymać wykonanie kary do czasu rozstrzygnięcia postępowania, ale nie ma żadnej gwarancji, że zdąży. Po upływie 7 dni od wystawienia mandatu odwołanie się do sądu nie będzie już możliwe.

Mandaty po nowemu w punktach - nie masz szans na dyskusje!

A oto podstawowe założenia poselskiego projektu ustawy o zmianie Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia:

  • Likwiduje się prawo do odmowy przyjęcia mandatu.

Dotychczasowy art. 97 k.p.w mówi:

Projekt ustawy mówi:

  • Mandat staje się prawomocny w terminie 7 dni od wystawienia:
  • Nie ma opcji uniemożliwienia policjantowi nałożenia mandatu przez odmowę odbioru lub podpisania go. W takiej sytuacji policjant... zrobi to w naszym imieniu:
  • Od mandatu można odwołać się w terminie 7 dni od momentu nałożenia go, co jednak nie gwarantuje, że nie zostanie od ściągnięty z konta ukaranego. Nie ma żadnej gwarancji, że sąd natychmiast „zaksięguje” odwołanie i zadecyduje o wstrzymaniu wykonania kary. Co do zasady posłowie PiS chcą, aby nałożony mandat pozostawał w mocy do czasu jego uchylenia. Czyli: płacisz, a potem może oddamy ci pieniądze.

Sąd może, ale nie ma takiego obowiązku. Może też nie zdążyć.

  • W odwołaniu ukarany musi wskazać, czy kwestionuje swoją winę, czy wysokość kary. Ma obowiązek przedstawić wszystkie dowody na swoją obronę – później nie będzie to już możliwe.
  • Projekt zawiera przestrogę dla osób, które chciałyby się odwoływać: jasno wskazuje, że sąd może orzec na niekorzyść ukaranego – czyli podwyższyć karę. Obniżyć może ją tylko wtedy, gdy ukarany kwestionuje wyłącznie wysokość, a nie zasadność kary. Albo-albo.

Mandaty po nowemu - chodzi o to, że masz się bać!

W uzasadnieniu posłowie wskazują, że większość nieprzyjętych mandatów i tak kończy się wydaniem wyroku skazującego. Większość, czyli jednak... nie wszystkie. Gdyby proponowane przepisy – już na pierwszy rzut oka ograniczające prawo obywateli do postępowania przed sądem – weszły w życie, skuteczne podważanie decyzji policjanta byłoby w praktyce niemożliwe. Przykład: jechałem zgodnie z przepisami, a policyjny miernik prędkości wskazał, że moja prędkość była dwa razy wyższa. Dziś, gdy odmówię przyjęcia mandatu, policjant musi przedstawić w sądzie dokumenty urządzenia, potwierdzenie, że ma ono ważne dopuszczenia. Na podstawie „papierów” miernika prędkości można dowiedzieć się, czy było użyte zgodnie instrukcją. W przypadku fotoradaru biegli mogą – na wniosek oskarżanego – upewnić się, że sprzęt jest sprawny (czę=sto okazuje się, że nie jest). Oskarżony ryzykuje, że poniesie koszty opinii biegłego, ale też ma pewność, że sprawa zostanie zbadana, a wątpliwości będą rozstrzygnięte na jego korzyść. Po zmianie prawa kierowca będzie miał w starciu z policją bez szans – 7 dni to w wielu wypadkach za mało, by zorganizować swoją obronę. Co bodaj najważniejsze, cały wysiłek dowodowy, który dziś obciąża oskarżyciela, spadnie na ukaranego.

Mandaty po nowemu - każdy jeździ z własną kamerą!

Są kraje, w których kamerka za szybą jest niemal domyślnym wyposażeniem każdego prywatnego samochodu. Kierowcy, np. w Rosji, używają powszechnie takich kamer, aby bronić się przed fałszywymi oskarżeniami, by móc ustalić, kto spowodował kolizję i uciekł z miejsca zdarzenia, itp. Gdyby proponowane przepisy weszły w życie, trzeba by i w Polsce – niemal obowiązkowo – instalować w autach kamery z GPS, by bronić się przed błędami lub złą wolą... policjantów. To jedyny – dostępny na szybko, a więc jedyny brany pod uwagę – dowód niewinności kierowcy. Pytanie więc: czy naprawdę tego chcemy?

Warto wiedzieć: projekt ustawy jest formalnie projektem poselskim, co umożliwia wprowadzenie go pod obrady Sejmu bez obowiązku konsultacji, czyli „po cichu” (co, jak już wiemy, nie udało się). Poniżej skan z nazwiskami posłów, którzy podpisali się pod projektem – wszyscy z PiS. Niemniej, niemal na pewno jest, to inicjatywa rządowa. Od projektu odcinają się stanowczo posłowie Porozumienia i – co oczywiste – parlamentarzyści opozycji. Szanse na wejście w życie tego projektu są w związku z burzą, jaką wywołał, znikome. Gdyby się to jednak udało, policjant zastąpi sąd.

Lista z nazwiskami posłów podpisanych pod projektem zmiany ustawy o Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia Foto: Auto Świat
Lista z nazwiskami posłów podpisanych pod projektem zmiany ustawy o Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia