Pora pożegnać się z jedną z najstarszych japońskich marek. Mimo imponującej i długiej historii (korzenie firmy sięgają 1911 r.) Datsun na dobre znika z rynku. Decyzję o zaprzestaniu produkcji ostatniego dostępnego modelu podjęły władze Nissana (koncern kontroluje Datsuna od lat). Nie jest bowiem tajemnicą, że Datsun i Nissan mają wspólne korzenie i wiele wspólnych modeli, choćby słynny Bluebird (zależnie od rynku używano nawet niekiedy oznaczeń "Datsun by Nissan").

Znamienne, że z Datsunem żegnamy się po raz drugi. Konsekwentne wycofywanie marki z rynku (logo Datsuna zastąpiono znaczkiem firmowym Nissana) rozpoczęło się już na początku lat 80. i to, mimo że na jednym z kluczowych rynków (USA) Datsun był lepiej rozpoznawalny od Nissana. O marce jednak nie zapomniano. Datsuna wskrzeszono bowiem po kilkudziesięciu latach, nie kryjąc nadziei na podbój tzw. rynków wschodzących. W 2012 r. Carlos Ghosn chwalił się nowym logo i planami inwestycji. Miejsce premiery wybrano nieprzypadkowo, czyli Indonezję, którą oceniano wówczas jako jeden z najbardziej perspektywicznych rynków świata.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Datsun jako tania marka wyróżniła się dość niezwykłymi konstrukcjami. Najlepszym przykładem okazała się działalność w Rosji, gdzie na bazie dwóch modeli Łady stworzono Datsuny on-Do (Łada Granta) i mi-DO (Łada Kalina). W Indiach zaś oferowano znacznie nowocześniejszy redi-GO, który był spokrewniony z Renault Kwid (platforma Renault-Nissan CMF i układ napędowy z modelu Kwid).

Dlaczego ponownie żegnamy się z Datsunem? Nissan nie kryje, że kluczowym elementem strategii jest produkcja samochodów z tych segmentów, które przynoszą największe profity. Najwyraźniej Datsun nie był w stanie wygenerować tak pożądanych zysków jak pierwotnie oczekiwano. Cudów nie ma. Nawet najbardziej imponująca historia na niewiele się zda, gdy w firmowej kasie pusto.