- Nowoczesne samochody, mimo zaawansowanych zabezpieczeń, są narażone na proste metody kradzieży, takie jak "metoda na kartkę"
- Metoda ta polega na umieszczeniu kartki za tylną wycieraczką, co zmusza kierowcę do opuszczenia pojazdu, często z włączonym silnikiem
- Aby uniknąć kradzieży, nigdy nie wolno zostawiać uruchomionego samochodu
- Zachęcamy do oddawania głosów w ankiecie, która znajduje się na końcu artykułu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
W erze aut pełnych komputerów, czujników i kamer, wydawałoby się, że kradzież pojazdu to zadanie dla specjalistów od zaawansowanej elektroniki. W rzeczywistości jednak okazuje się, że łatwiej to zrobić niż w przypadku zwykłego "starego" samochodu. Przestępcy coraz chętniej wykorzystują proste sztuczki psychologiczne, które nie wymagają ani specjalistycznego sprzętu, ani ryzyka. "Metoda na kartkę" jest tego najlepszym przykładem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPoznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: Kluczyki w lodówce i złodziej jest bez szans? To zależy
Jak działa "metoda na kartkę"?
Schemat działania jest zaskakująco prosty. Złodziej zostawia dużą kartkę papieru lub ulotkę za wycieraczką tylnej szyby zaparkowanego auta. Kierowca rusza, nie zauważając przeszkody. Dopiero po chwili, widząc ograniczoną widoczność w lusterku, odruchowo zatrzymuje się i wychodzi z samochodu – często zostawiając pracujący silnik i otwarte drzwi. To moment, na który czeka przestępca. Nie zawsze musi kraść cały pojazd – często wystarczy, że sięgnie po wartościowe przedmioty pozostawione na widoku.
Niestety, w nowoczesnych samochodach posiadanie kluczyka w kieszeni nie daje żadnej gwarancji, że złodziej nie odjedzie. Systemy bezkluczykowe działają bowiem w taki sposób, że silnik nie zostanie wyłączony nawet mimo braku kluczyka w samochodzie. Dopiero po wyłączeniu pojazdu, nie będzie można go na nowo odpalić, dlatego złodziej bez problemu może odjechać autem, a nam zostaną jedynie kluczyki w kieszeni.
Czy ubezpieczyciel zwróci pieniądze za skradziony samochód?
Tego typu kradzieże rzadko trafiają do policyjnych statystyk – wielu kierowców nie potrafi nawet wskazać momentu, w którym doszło do zdarzenia. Problem pojawia się również przy próbie uzyskania odszkodowania. Prawo jest w tej kwestii bezwzględne: pozostawienie pojazdu z włączonym silnikiem bez nadzoru to rażące naruszenie przepisów i wystarczający powód, by ubezpieczyciel odmówił wypłaty świadczenia. Podobnie jest, gdy zostawiamy w aucie dokumenty.
- Przeczytaj także: Mało znana sztuczka. Tak zamkniesz okno bez włączania silnika
Jak się bronić przed metodą na kartkę?
Odpowiedź jest prosta: wystarczy zmienić jeden nawyk. Jeśli coś zasłania szybę, nie zatrzymuj się natychmiast na ulicy. Najlepiej odjechać w bezpieczne, monitorowane miejsce – na przykład na stację benzynową – wyłączyć silnik, zabezpieczyć auto i dopiero wtedy sprawdzić, co utrudnia widoczność. Prosty odruch może uchronić przed stratami i problemami z ubezpieczeniem.
Ponadto pamiętajmy o tym, żeby zawsze wyłączać silnik i dopiero wysiadać z samochodu. Co ważne, kluczyki zawsze miejmy przy sobie, nie powinniśmy ich zostawiać w stacyjce, a samo auto najlepiej w ogóle zamknąć.