• Wypadki na przejazdach kolejowych należą do najgroźniejszych ze względu na olbrzymią masę pociągów, a przez to bardzo długą drogę hamowania
  • Kierowcy bardzo często lekceważą to zagrożenie i ignorują znaki STOP oraz czerwone światło na sygnalizatorze
  • Na każdym przejeździe kolejowym znajdziecie żółtą naklejkę z informacją, gdzie zadzwonić i poinformować o zagrożeniu, aby zapobiec tragedii

Wypadki z udziałem samochodów i pociągów nie są w czołówce policyjnych statystyk. Jednakże to właśnie niebezpiecznie zdarzenia na przejazdach kolejowych mają bardzo często tragiczny finał. W starciu z ważącym kilkaset ton składem samochód osobowy, rowerzysta czy pieszy są bez szans. Tu nie ma miejsca na pomyłkę, dlatego policja apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności na przejazdach.

Tymczasem w ostatnich tygodniach mieliśmy w Polsce co najmniej kilka przypadków skrajnie nieodpowiedzialnego podejścia kierowców do przekraczania torowisk. Kierujący mieli tym razem dużo szczęścia, ale to właśnie lekceważenie znaku STOP, próby przejechania pod zamykającymi się zaporami czy wjeżdżanie na przejazd, kiedy sygnalizator wskazuje czerwone światło, są głównymi przyczynami groźnych wypadków.

Zepsute auto na torach

Pierwsza sytuacja opisywana przez policjantów miała miejsce w noc sylwestrową w miejscowości Zaskocz w pow. wąbrzeskim. Skoda kierowana przez 74-letniego mężczyznę odmówiła posłuszeństwa akurat na przejeździe kolejowym i paradoksalnie za nic nie chciała "zaskoczyć". Ta sztuka udała się kierowcy, który postanowił zaskoczyć wszystkich, stając w obronie swojego auta i machając na torach do maszynisty, by się zatrzymał.

Rozpędzony skład ze względu na swoją wagę, oczywiście, nie miał możliwości wyhamowania. Zatrzymał się dopiero 300 m po uderzeniu w Skodę. Na szczęście, właściciel auta osobowego zdążył w ostatniej chwili odskoczyć i otarł się o przejeżdżający pociąg jedynie dłonią. W lokomotywie siedziało dwóch maszynistów i żaden z nich nie odniósł obrażeń. Kierujący skodą otrzymał nie tylko mandat karny, ale też nauczkę do końca życia.

Kilka dni później podobną "niespodziankę" w miejscowości Rudzienice Suskie (woj. warmińsko-mazurskie) zostawiła maszyniście kobieta, która próbowała przejechać po torach białym Hyundaiem ix35. Tu też na nic zdało się machanie rękami i ostatecznie doszło do groźnie wyglądającej kolizji.

Czerwone to czerwone – nie jedź!

Trzecia przytoczona ku przestrodze sytuacja dotyczy wjazdu na tory, gdy zapaliło się już czerwone światło na sygnalizatorze. We wtorek 11 stycznia 2022 r. kierowca Volkswagena Tourana z przyczepką zignorował je na przejeździe w miejscowości Czystochleb w woj. kujawsko-pomorskim i nie zdążył przeprawić się na drugą stronę torów.

Szlaban zaklinował się między autem i przyczepą Foto: Policja.pl
Szlaban zaklinował się między autem i przyczepą

Zamykający się szlaban zaklinował się między autem i przyczepą. Jedynym sposobem na wydostanie się z tej patowej sytuacji było wyłamanie szlabanu. Dzięki pomocy pasażera kierujący zdążył w porę wycofać, ale zgodnie z nowym taryfikatorem zapłaci za ten wyczyn co najmniej 2 tys. zł.

Zobacz: Nowy taryfikator mandatów. Kto i za co zapłaci najwięcej?

Awaria sygnalizacji i znak STOP

Do następnego niebezpiecznego zdarzenia doszło zaledwie kilka dni później. W sobotę 15 stycznia 2022 r. kierowca czerwonego Forda Mondeo o włos uniknął zderzenia ze składem na przejeździe w miejscowości Pliszka w woj. lubuskim. 56-latek zignorował informację o awarii sygnalizatora i zaczął wjeżdżać wprost pod nadciągający pociąg osobowy relacji Płaszów – Świnoujście. W ostatniej chwili odbił kierownicą i wylądował na międzytorzu.

Mondeo cudem nie zahaczyło o przejeżdżający pociąg Foto: Policja.pl
Mondeo cudem nie zahaczyło o przejeżdżający pociąg

Nikomu nic się nie stało, ale ruch kolejowy na tej trasie został wstrzymany, co spowodowało duże opóźnienia. Przybyli na miejsce policjanci odkryli, że 56-latek nie miał dowodu rejestracyjnego od auta, bo Ford nie miał ważnych badań technicznych. Z tego powodu zamiast zakończyć sprawę mandatem, funkcjonariusze skierowali sprawę do sądu.

Po weekendzie (17 stycznia) na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Czerwionce-Leszczynach (woj. śląskie) doszło do groźniejszej sytuacji. Kierowca nowego BMW serii 3 nie zatrzymał się przed znakiem STOP i wjechał wprost pod przejeżdżający pociąg towarowy. Tym razem również nikomu nic się nie stało i skończyło się na stratach materialnych, ale łatwo sobie wyobrazić tragedię, która mogła się tu wydarzyć. 38-letni mieszkaniec powiatu został ukarany mandatem w wysokości 1300 zł i sześcioma punktami karnymi.

Front BMW serii 3 po starciu z pociągiem Foto: Policja.pl
Front BMW serii 3 po starciu z pociągiem

Jak się zachować na przejeździe?

Policjanci przypominają, że bez względu na to czy przejazd jest strzeżony, czy też nie, należy zmniejszyć prędkość do takiej, która w razie nagłej sytuacji pozwoli na bezpieczne zatrzymanie pojazdu, a także zwracać uwagę na znaki i informacje umieszczone przy przejeździe.

Na tory nie wolno wjeżdżać już wtedy, gdy sygnalizator wskazuje czerwone światło, a zapory są jeszcze w górze. Warto wziąć też pod uwagę, że uniesione zapory mogą być efektem błędu ludzkiego albo awarii. Według nowego taryfikatora mandatów od 1 stycznia 2022 r. za zlekceważenie czerwonego światła na sygnalizatorze kierowcy grozi mandat w wysokości 2 tys. zł, a także sześć punktów karnych.

Żółte naklejki na krzyżu św. Andrzeja i napędzie rogatkowym Foto: Policja.pl
Żółte naklejki na krzyżu św. Andrzeja i napędzie rogatkowym

W razie unieruchomienia pojazdu na przejeździe kolejowym kierujący jest obowiązany niezwłocznie usunąć go z przejazdu, a jeżeli nie jest to możliwe, ostrzec kierującego pojazdem szynowym o niebezpieczeństwie. Najlepiej korzystając z tzw. "żółtej naklejki" informującej o tym, gdzie należy zadzwonić i poinformować o zagrożeniu, aby dyżurny ruchu zatrzymał nadjeżdżające pociągi. Naklejkę można znaleźć na wewnętrznej stronie krzyża św. Andrzeja i napędu rogatkowego.