• Nowa norma Euro 7 może spowodować koniec nowych modeli z silnikami spalinowymi
  • Młodsi niemieccy kierowcy z większym poparciem dla zakazów aut spalinowych
  • Nawet gdyby w 2025 r. weszły w życie regulacje oznaczające koniec aut spalinowych, dziś i tak 40,7 proc. respondentów kupiłoby jeszcze takie auto

Wiele wskazuje na to, że obowiązująca od 2025 r. norma Euro 7, radykalnie przesuwająca granicę dopuszczalnej emisji spalin, będzie oznaczała koniec dla nowych samochodów z silnikami spalinowymi w Unii Europejskiej. Auta napędzane benzyną lub olejem napędowym nie będą zakazane, ale spełnienie nowych wymogów będzie praktycznie niemożliwe, więc urzędnicy w ten sposób zrzucają na producentów odpowiedzialność wycofania tego typu pojazdów z oferty. Czy kierowcy popierają tak rychły koniec silników spalinowych w osobówkach?

W badaniu przeprowadzonym w Niemczech na zlecenie portalu ogłoszeniowego mobile.de*, 48,2 proc. osób zadeklarowało, że nie chce zakazu silników spalinowych. Z kolei za tak radykalną zmianą jest 41 proc. respondentów. Wśród osób w wieku 18-34 lata zakaz generalnie popiera 51,5 proc. badanych., a 37 proc. z nich chciałoby by wszedł on w życie już w 2025 r.

Co ciekawe, młodsi kierowcy w Niemczech także częściej niż starsi opowiadają się za rządowymi inicjatywami i reglamentacją, jak np. strefy zakazu wjazdu dla aut spalinowych czy podatki i kary dla ich kierowców: wśród osób w wieku 18-34 odsetek ten wynosi 60,1 proc., natomiast w grupie 55+ 48,4 proc.

Gdyby faktycznie taki zakaz miałby zacząć obowiązywać już za 5 lat, 40,7 proc. osób dziś i tak by kupiło auto z silnikiem benzynowym lub dieslowym. Co 10. respondent (9,7 proc.) zdecydowałoby się w takiej sytuacji tylko na leasing takiego samochodu, by móc go bez ryzyka zwrócić przed 2025 r. Natomiast auto z alternatywnym napędem już dziś wybrałoby 21,6 proc. respondentów.

A co gdyby auta spalinowe i elektryczne jednak miały taki sam całkowity bilans emisji CO2?

W ankiecie poproszono respondentów też o wybór pojazdu przy założeniu identycznego bilansu całkowitej emisji CO2: spalinowy zasilany paliwem syntentycznym (tzw. e-fuel) czy elektryczny? 55,9 proc. osób zaznaczyło pierwszy wariant, natomiast na prądzie chciałoby jeździć w tej sytuacji tylko 20,4 proc. uczestników badania. Pozostali nie mieli jednoznacznego zdania.

Przypomnijmy, że w Niemczech aktualnie 75,9 proc. kierowców porusza się samochodami spalającymi benzynę lub olej napędowy. Pozostałe 24,1 proc. przypada na hybrydy, elektryki, auta na wodór i gaz ziemny. U naszych zachodnich sąsiadów obowiązują też liczne finansowe zachęty przy zakupie aut przyjaznych środowisku, niedawno nawet zwiększono kwoty dofinansowań.

W Niemczech już dziś zakup elektryka może być atrakcyjny

Przy zakupie elektryka o wartości netto do 40 000 euro można otrzymać teraz nawet 9000 euro dopłaty. Z kolei przy cenie auta do 65 000 dofinansowanie wynosi 5000 euro (jeszcze droższe samochody nie podlegają dopłatom). W przypadku hybryd plug-in można liczyć na odpowiednio 6750 i 5625 euro. Dopłaty finansowane są przez przez rząd federalny i (w mniejszym stopniu) przez producentów aut. W niektórych gminach będzie można się teraz też ubiegać jednocześnie o lokalnie przyznawany bonus. Ponadto auta elektryczne zarejestrowane w Niemczech do 31. grudnia 2020 r. są przez 10 lat zwolnione z podatku drogowego (obliczanego zwykle na podstawie emisji CO2), natomiast użytkownicy służbowych elektryków i hybryd plug-in płacą podatek tylko od 0,5 proc. ceny zakupu.

Jak jednak pokazuje badanie, mimo tak rozwiniętego programu zachęt znaczna część niemieckich kierowców nie chce zbyt szybko zostać zmuszonym do przesiadki na elektryka.

*badanie online przeprowadziła firma YouGov Deutschland w dniach 24-25 listopada 2020 na reprezentatywnej próbie 1076 osób w wieku od 18 lat.