Logo

Nie zapłacisz mandatu, stracisz dowód rejestracyjny. Rząd ma projekt ustawy

W Polsce porządku na drogach strzeże ponad 470 fotoradarów, 71 odcinkowych pomiarów prędkości, 55 zestawów kamer na skrzyżowaniach i przejazdach kolejowych oraz 39 wideorejestratorów zainstalowanych w samochodach Inspekcji Transportu Drogowego. Problem w tym, że łatwo zarejestrować wykroczenie, ale bardzo trudno wyegzekwować mandat od kierowców – statystyki są wręcz szokująco niskie. Rząd ma pomysł, co z tym zrobić, więc przygotowywał projekt ustawy: wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar czy odcinkowy pomiar prędkości będzie problemem właściciela samochodu.
Można powiedzieć, że jest to czeski pomysł polskiego rządu: to Czesi wpadli na pomysł, aby zabierać tablice rejestracyjne zarejestrowanego za granicą samochodu, którego właściciel "ma na koncie" niezapłacony mandat. W Polsce tak to będzie działać w odniesieniu do samochodów obcokrajowców – wynika z rządowego projektu ustawy. Projekt obejmuje też samochody zarejestrowane w Polsce. Jeśli przejdzie, niezapłacony mandat staje się problemem właściciela. Może być z tego trochę chaosu, ponieważ w Polsce znaczna część samochodów jest wykorzystywana przez osoby, które formalnie nie są ich właścicielami.

Ile jest "automatycznych" wykroczeń i ilu kierowców nie płaci mandatów?

Odcinkowy pomiar prędkości
Odcinkowy pomiar prędkościCANARD
"Auto Świat" dotarł do dość szokujących informacji w kontekście wykroczeń, które nie kończą się zapłatą należnego mandatu.
W 2023 r. zarejestrowano blisko milion wykroczeń – dokładnie 985 000 – za pomocą urządzeń należących do systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym (a zatem: fotoradarów, odcinkowych pomiarów prędkości, zestawów kamer rejestrujących przejazd na czerwonym świetle na skrzyżowaniach oraz przejazdach kolejowych, itp.), jednak tylko 545 000 wykroczeń znalazło finał w postaci zapłaconej grzywny. 44,6 proc. spraw "rozeszło się": przedawnieniu uległo ponad 330 000 wykroczeń, natomiast 108 tys. spraw dotyczyło wykroczeń popełnionych samochodami zarejestrowanymi za granicą i w związku z tym nie było szans, aby ustalić i ukarać sprawców.
W tym miejscu należy się wyjaśnienie: chodzi w zdecydowanej większości o samochody zarejestrowane poza UE – te nie podlegają pod unijny system wymiany informacji na temat kierowców i samochodów. Można się domyślić, że chodzi głównie o samochody zarejestrowane w Ukrainie.
W 2024 r. wykryto za pomocą automatycznego systemu rejestrowania wykroczeń 1 mln 169 tys. 522 wykroczenia. Jak wynika z informacji Ministerstwa Infrastruktury, problem z przedawnianiem się wykroczeń i brakiem możliwości ścigania sprawców wykroczeń popełnionych za pomocą samochodów zarejestrowanych w krajach nie należących do UE jest z grubsza stały.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Poznaj kontekst z AI

Jakie są zmiany w odpowiedzialności za mandaty w Polsce?
Ile wykroczeń zarejestrowano za pomocą fotoradarów w 2023 roku?
Co musi zrobić kierowca zagranicznego samochodu, aby uniknąć odholowania?
Jakie zniżki proponuje Ministerstwo Infrastruktury za szybkie opłacenie mandatu?

Czeski pomysł polskiego rządu: na końcu odpowiadać ma właściciel samochodu

Projekt ustawy przygotowywany przez Ministerstwo Infrastruktury jest wielowątkowy, ale jego głównym założeniem jest to, aby w razie niezapłacenia mandatu problem spadał na właściciela samochodu, a w przypadku samochodów zarejestrowany za granicą – na jego aktualnego użytkownika.
  • Ma powstać rejestr samochodów, którymi popełniono wykroczenia zarejestrowane przez automatyczny system nadzoru nad ruchem drogowym. Do rejestru trafią samochody zarówno zarejestrowane w Polsce, jak i za granicą.
  • W przypadku samochodów zarejestrowanych za granicą, jeśli podczas kontroli drogowej okaże się, że samochodem tym popełniono w przeszłości wykroczenie, ale nie udało się ustalić sprawcy albo mandat nie został zapłacony, samochód zostanie niezwłocznie usunięte z drogi, czyli odholowany na parking depozytowy. Aby uniknąć tej procedury, kierowca będzie musiał zapłacić kaucję w wysokości takiej, na jaką opiewa mandat (albo potencjalny mandat) za popełnione w przeszłości wykroczenie.
  • W przypadku samochodów zarejestrowanych w Polsce, gdyby nie udało się ustalić sprawcy wykroczenia albo z różnych przyczyn wyegzekwować mandatu, rząd chce cofać tym samochodom (pojazdom) dopuszczenie do ruchu.
  • Projekt przewiduje, że Inspekcja Transportu Drogowego dostanie uprawnienia oskarżycielskie wobec osób, które odmówiły wskazania osoby, której powierzono pojazd.

Jest kij, będzie i marchewka: kto szybko zapłaci mandat, dostanie zniżkę

Problem z nieopłaconymi mandatami jest tam tak wielki, że Ministerstwo Infrastruktury proponuje, aby sprawcy wykroczeń za szybkie regulowanie należności byli premiowani zniżką: kto zapłaci w krótkim terminie, ten dostanie 25 proc. rabatu.
Fotoradar - zdjęcie ilustracyjne
Fotoradar - zdjęcie ilustracyjneCanon_photographer / Shutterstock

Dziś wskazujesz osobę, której powierzyłeś pojazd. Jutro powiesz, kto był kierowcą

Dziś wystarczy, że właściciel samochodu wskaże osobę, której powierzył samochód lub motocykl z imienia i nazwiska. Projekt ustawy zakłada, że konieczne będzie nie tylko podanie poza nazwiskiem adresu zamieszkania tej osoby, lecz także uzyskanie od niej potwierdzenia, że w chwili, gdy zarejestrowano wykroczenie, faktycznie kierowała ona samochodem. Dopiero gdy ta osoba przyzna, że kierowała samochodem i przyjmie mandat albo wyraźnie odmówi przyjęcia mandatu, właściciel będzie miał pewność, że nie zostanie ukarany grzywną za niewskazanie osoby, która może być odpowiedzialna za popełnienie wykroczenia.
Rząd chce, aby projekt ustawy stał się obowiązującym prawem w trzecim kwartale 2025 r.

Pomysł karania właścicieli aut może napotkać na przeszkody

Wbrew pojawiającym się opiniom, pomysły, aby za popełniane przez kierowców wykroczenia odpowiedzialny lub współodpowiedzialny był właściciel samochodu, nie są zbyt popularne w krajach Unii Europejskiej. Podobno takie przepisy stosują Chorwaci, w pewnym zakresie – przynajmniej wobec cudzoziemców – Czesi.
Kłopot w tym, że nawet okazjonalnie stosowana przez czeską policję zasada odpowiedzialności zbiorowej generuje ogromny chaos, który wynika choćby z tego, że bardzo wielu polskich kierowców przejeżdżających przez Czechy kieruje samochodami, które nie należą do nich, lecz do firm leasingowych. Jeśli okaże się, że jakimś samochodem należącym do tej firmy leasingowej popełnione wykroczenie i nie zapłacono mandatu, policja zabiera tablice rejestracyjne – no chyba że kierowca zapłaci czyjś mandat. Albo pięć mandatów (wpisz dowolną liczbę).
To jednak pół biedy. Większy kłopot może wiązać się z cofaniem dopuszczenia do ruchu samochodów, którymi ktoś popełnił wykroczenie. Z całą pewnością tego typu mechanizm zmniejszy liczbę niezapłaconych mandatów, ale przecież nie wyeliminuje ich w stu procentach. Aż trudno wyobrazić sobie dziesiątki, może setki tysięcy samochodów, które tracą dopuszczenie do ruchu, bo ktoś — niekoniecznie właściciel — popełnił, kierując nimi, wykroczenie drogowe.
Przypuszczam, że ten pomysł na którymś etapie ścieżki legislacyjnej natrafi na ścianę.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji
Posłuchaj artykułu
Posłuchaj artykułu
Przeczytaj skrót artykułu
Zapytaj Onet Czat z AI
Poznaj funkcje AI
AI assistant icon for Onet Chat

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu