To smutny dzień dla każdego fana motoryzacji. Nissan GT-R, mimo swoich niedoskonałości i dość wiekowej konstrukcji, był samochodem genialnym, wzbudzającym emocje i bezkompromisowym. Jednak w całej historii dziwi powód, z jakiego kultowa "Godzilla" znika z europejskiej oferty. Tym razem nie chodzi o systematycznie zabijające kolejne modele normy emisji spalin, ale o kwestie... głośności. Dokładnie o przekroczenie nowo wprowadzonych w UE i Wielkiej Brytanii wytycznych. Mowa o przepisach, które weszły 1 lipca 2021 r.

Nowe ostrzejsze normy mają na celu walkę z zanieczyszczeniem miast hałasem. W tym celu obniżono limity poziomu dźwięku dla pojazdów silnikowych, a jak wiadomo Nissan GT-R do najcichszych nie należy. Co ciekawe GT-R zniknął już także z australijskiej oferty, ale tam powód wycofania "Godzilli" był zgoła inny – chodziło o kiepskie wyniki uzyskane podczas prób zderzeniowych przeprowadzonych zgodnie z nowymi normami.

Dalsza część tekstu pod wideo

Małym pocieszeniem jest fakt, że z polskiej oferty Nissana na 2022 r. GT-R jeszcze nie zniknął, ale jak już wcześniej pisaliśmy, ten kontyngent liczy sobie zaledwie… dwie sztuki.

Zatem dwóch szczęśliwców, którzy wyłożą co najmniej 915 tys. zł, będą mogli cieszyć się ostatnimi sprzedanymi w Polsce egzemplarzami legendarnego modelu Nissana o mocy 600 KM, który bez większego przygotowania może zjechać z drogi na tor i siać tam prawdziwy postrach.

Niestety wycofanie z oferty modelu G-TR oznacza poważny spadek emocji w ofercie Nissana i to na dłuższy czas, bo niedawno zaprezentowany i świetnie zapowiadający się Nissan Z również pozostanie poza zasięgiem europejskich klientów, przynajmniej oficjalnie.