Wielu kierowców miało okazję się przekonać, że odcinkowe pomiary prędkości są najskuteczniejszą metodą na skłonienie prowadzących pojazdy do stosowania się do obowiązujących limitów prędkości. W przeciwieństwie do radaru stacjonarnego, działającego punktowo, odcinkowy pomiar studzi zapał kierowców na dłuższym dystansie.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

System działa, ale nie wszyscy kierowcy zwalniają

W przypadku odcinkowego pomiaru prędkości w Białczu pod Gorzowem Wielkopolskim dystans, na którym mierzona jest prędkość przejeżdżających pojazdów, wynosi 3 km. Pomiary w tym miejscu rozpoczęły się 12 kwietnia br. i jak informuje gorzowski oddział TVP3, powołując się na statystyki Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD), w ciągu miesiąca zarejestrowano 1141 wykroczeń.

Z udostępnionych danych wynika, że w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h, część kierowców jechała z prędkością przekraczającą 100 km/h. Dotychczasowy rekordzista rozpędził się do 114 km/h, co oznacza, że przekroczył dopuszczalny limit o 64 km/h.

TVP3 przypomina, że w całym regionie zainstalowano trzy odcinkowe pomiary prędkości — w Białczu, w Szlichtyngowej i w Sulechowie.

Mandaty za przekroczenie dozwolonej prędkości:

  • do 10 km/h – 50 zł;
  • o 11–15 km/h – 100 zł;
  • o 16–20 km/h – 200 zł; 
  • o 21–25 km/h – 300 zł; 
  • o 26–30 km/h – 400 zł; 
  • o 31–40 km/h – 800 zł/1600 zł**;  
  • o 41–50 km/h – 1000 zł/2000 zł**; 
  • o 51–60 km/h – 1500 zł/3000 zł**; 
  • o 61–70 km/h – 2000 zł/4000 zł**; 
  • o 71 km/h i więcej  – 2500 zł/5000 zł**.

Dwiema gwiazdkami (**) oznaczone są stawki za "recydywę". To wykroczenia uznane za najgroźniejsze. Jeśli kierowca w ciągu dwóch lat popełni po raz drugi wykroczenie z tej grupy (niekoniecznie dwa razy identyczne wykroczenie), stawka za każde kolejne wykroczenie jest podwajana.