• Linia nadwozia Mercedesa klasy G nie zmieniła się, ale właśnie takie są oczekiwania klientów
  • W Niemczech ceny nowej klasy G zaczynają się od 107 tys. euro, czyli nowy model będzie kosztować tyle, co odchodzący
  • Jedną z nowości w kabinie jest system multimedialny przeniesiony z nowego Mercedesa klasy E

Jest wiele samochodów, które wedle opinii ich fanów mają już doskonałą formę. Nie potrzebują więc rewolucyjnych zmian, lecz unowocześnienia. Rozglądając się po różnych segmentach, możemy znaleźć wiele takich modeli. To choćby Fiat 500 albo Volkswagen Golf, a w gronie terenówek Jeep Wrangler (niedawno pokazano nowy model), czy też Land Rover Defender (niedługo prezentacja następcy). Do grona tego należy też oczywiście kanciasty, masywny Mercedes klasy G, który właśnie doczekał się kolejnej generacji.

Mercedes klasy G – większy i wygodniejszy

Mercedes twierdzi, że nowy model ma być bardziej komfortowy niż poprzednik, lecz jednocześnie pozostanie równie sprawny w trudnym terenie. Nie ma zatem mowy o żadnym kompromisie. Przedstawiciele Mercedesa przyznają zresztą, że dopracowanie i udoskonalenie modelu o statusie ikony nie było prostym zadaniem. Wiadomo jednak, że klasa G potrzebowała zmian. Może niekoniecznie jeśli chodzi o sylwetkę lub rozwiązania czysto mechaniczne, ale na pewno należało odświeżyć kokpit i wprowadzić lepszy system multimedialny – klienci w Rosji i na Bliskim Wschodzie tego właśnie oczekują.

Nadwozie nie zostało jednak znacząco zmodyfikowane, przynajmniej gdy idzie o wygląd. Pozostały charakterystyczne, kanciaste kształty, pozostały rozpoznawane przez fanów modelu detale, takie jak klamki, listwa chroniąca nadwozie, zawieszone na pokrywie bagażnika koło zapasowe, czy też pokaźne lampy kierunkowskazów.  Brak istotnych zmian jest jednak pozorny, bo nowa klasa G jest dłuższa od poprzedniczki o 5,3 cm i szersza o 12,1 cm – to bardzo dużo. Korzystają na tym podróżni, którzy otrzymują po kilka centymetrów więcej na nogi, a także na wysokości ramion i łokci. Osoby siedzące z tyłu mają zaś dodatkowe 15 cm na nogi. To różnica, którą odczujemy bardzo mocno. Warto dodać, że mimo większych wymiarów, nowa klasa G jest lżejsza o 170 kg od poprzedniczki, a jej konstrukcja jest bardziej sztywna.

Mercedes klasy G – kabina jak z limuzyny

Bardziej istotne nowości, i to akurat dobra wiadomość, znajdziemy w kabinie, która jednak musiała zachować charakter klasy G, łącząc cechy prawdziwej terenówki (a więc pewną surowość) ze światem luksusowych limuzyn, którymi szkoda wjeżdżać nawet na zwykłą, szutrową drogę. Kokpit zyskał więc nowocześniejszy wygląd, choć pozostały detale takie, jak np. panel z włącznikami blokad mechanizmów różnicowych. Tyle że w tym modelu są one otoczone chromową obwódką.

Nowoczesności nie wpychano jednak do wnętrza klasy G na siłę. Przykładowo, w standardzie – mimo że to luksusowe auto – nie ma tu cyfrowego zestawu wskaźników, jak w klasach E i S. Mamy za to analogowe zegary, które bardziej pasują do samochodu o takiej historii. Mercedes robi jednak ukłon w stronę miłośników technologii, zatem można też zamówić wariant z dwoma 12,3-calowymi ekranami – jednym zamiast „zegarów”, a drugim na centralnej konsoli. Oba przykryte są wspólną, szklaną pokrywą, jak we wspomnianych limuzynach, co daje wrażenie szerokiego, panoramicznego ekranu. Sterowanie całym systemem odbywa się, jak w innych nowych Mercedesach, za pomocą panelu dotykowego, pokrętła i kilku klawiszy ułatwiających dotarcie do podstawowych funkcji, w tym np. ustawień foteli, które mogą mieć funkcje masażu.

Mercedes klasy G – naprawdę terenowy

Jednym z mankamentów generacji klasy G, która właśnie kończy swój rynkowy żywot, było nie najlepsze prowadzenia na asfaltowych drogach. Tymczasem duża część tych aut w ogóle ich nie opuszcza, poruszając się na co dzień w moskiewskich korkach. Nowy model ma zatem – bez uszczerbku dla własności terenowych – lepiej jeździć po utwardzonym gruncie. Z jednej strony mamy zatem trzy blokady mechanizmów różnicowych, zachowano reduktor, jest też spory, 27-centymetrowy prześwit oraz zdolność pokonywania 70-centymetrowych brodów. Kąty zjazdu, natarcia i rampowy wynoszą zaś odpowiednio 30, 31 i 26 stopni.

Z drugiej strony na pokładzie jest system Dynamic Select, który wpływa na działanie pedału gazu, skrzynię biegów, zawieszenie, układ kierowniczy i elektronicznych pomocników. Do wyboru są programy Comfort, Sport, Eco oraz Individual – dający możliwość samodzielnego ustawienia poszczególnych parametrów. Na komfort jazdy wpływa oczywiście adaptacyjne zawieszenie, które – zależnie od rodzaju drogi – może dawać więcej komfortu przy powolnej jeździe, nieco usztywnić się przy dużych prędkościach na autostradzie albo dawać skuteczną amortyzację w terenie. Nowością jest tryb „G-Mode”, który np. zmniejsza liczbę zmian biegów, które w terenie bywają niepożądane (np. na piasku lub w błocie), a na ekranie pokazuje poziom przyczepności poszczególnych kół.

Na przyjemność prowadzenia wpływa też nowy układ kierowniczy, już nowoczesny, bo z zębatkową przekładnią i elektromechanicznym wspomaganiem. System ten pozwolił wprowadzić w klasie G elektronikę, czyli wspomaganie parkowania, a także możliwość zmiany parametrów wspomagania: od silnego po słabe, zależnie od wybranego trybu jazdy.

Mercedes klasy G – na początek jeden silnik

O ile obecna generacja klasy G daje klientom spory wybór, jeśli chodzi o silniki, to w przypadku nowego modelu na początku będzie dostępny tylko jeden wariant: G 500. To auto z silnikiem 4.0 V8 z podwójnym doładowaniem. Moc tej jednostki to 422 KM, a – co ważniejsze w przypadku tego modelu – moment obrotowy równy jest 610 Nm, a dostępny od 2000 do 4750 obr./min. Silnik ten współpracuje tylko z jedną skrzynią: 9-biegowym automatem, który zmodyfikowano pod kątem wymagań pojazdu terenowego. Kolejne warianty, w tym AMG, będą wprowadzane do sprzedaży w późniejszym czasie.

Premiery rynkowe Mercedesa klasy G w Niemczech i USA zaplanowano na czerwiec tego roku, w Polsce będzie to zapewne podobny termin. Cena modelu G 500 w Niemczech to 107 040,50 euro. To oznacza, że auto będzie kosztować tyle, co poprzedni model i to mimo że otrzyma bogatsze wyposażenie obejmujące m.in. LED-owe reflektory czy też elektroniczne systemy zwiększające bezpieczeństwo jazdy.