Co w tym nadzwyczajnego? Przecież w każdym mobilnym domu są gniazda 230V, z których płynie prąd po podłączeniu go do sieci energetycznej na kempingu. A co, jeśli wam powiem, że mając amerykańską przyczepę Living Vehicle, ładowanie samochodu można rozpocząć nawet w szczerym polu? Wszystko dzięki wydajnemu systemowi LVEnergy, który sprawia, że to obecnie najmocniejsza samowystarczalna przyczepa kempingowa na rynku.

Ładowanie z mocą nawet 20 kW

Dom na kołach (czterech!) zaprojektowany przez Matthew i Joannę Hofmannów może być samowystarczalny niemal w nieskończoność. No, chyba że w końcu na niebie zbiorą się ciemne chmury i na nic zdadzą się wtedy panele słoneczne SunPower generujące prąd o mocy 3,52 kW. Dzięki energii zgromadzonej w 57,6-kWh akumulatorze (to pojemność bazowej baterii Hyundaia IONIQ 5) i falownikowi o mocy 20 kW samochód elektryczny można ładować niemal tak sprawnie, jak z domowego wallboksa o mocy 22 kW.

Oczywiście, to wartości maksymalne, które gwarantuje tylko zakup najdroższej wersji przyczepy – PRO-ev. W bazowym wariancie Core sytuacja nie jest już tak kolorowa, bo moc paneli spada do 1,32 kW, pojemność banku energii do 14,4 kWh, a falownika do 5 kW. Taki zestaw nadal pozwala na naładowanie samochodu energią pozyskaną ze słońca. Tyle tylko, że będzie to trwało dłużej. Ale kto by się tam spieszył na kempingu?

"Mały" problem

Przyczepy kempingowe Living Vehicle są budowane według "nieco" innej filozofii niż obowiązująca w branży karawaningowej. W tej firmie nikt specjalnie nie patrzy na cenę i wagę zastosowanych materiałów. Wysoka masa własna przyczepy (ponad 5,2 t!) sprawia, że legalnie może ją pociągnąć tylko kilka samochodów... spalinowych. Wśród "elektryków" nie ma żadnego śmiałka, który sprostałby temu zadaniu – nawet potężny Ford F-150 Lightning ma uciąg wynoszący "tylko" 4,5 t.

Ale co z tego, skoro liczy się dający wolność "premium feeling"? Na pokładzie przyczepy może zatem znaleźć się łazienka inspirowana SPA, kuchnia z wyspą, projektor wyświetlający 70-calowy obraz w jakości 4K, system nagłośnienia Sonos Surround, a nawet pralko-suszarka. Do tego przyczepa w wersjach PRO i PRO-ev wyposażona jest w automatyczne poziomowanie.

Wysoka masa własna to duży, ale niejedyny problem. Drugim jest cena. Mała elektrownia na kołach kosztuje w przeliczeniu co najmniej 963 tys. zł. To jeszcze nic przy cenie topowej, "szybkoładującej" przyczepy. Ta kosztuje ponad 1,65 mln zł! Za tyle to można mieć już dom z instalacją fotowoltaiczną i zainstalowanym w garażu wallboksem o mocy 22 kW. Bez sensu ta przyczepa.