Inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego (ITD) każdego dnia zatrzymują do kontroli setki pojazdów. W wielu przypadkach mundurowi nie mają zastrzeżeń, ale są i takie, przy których jeżą się włosy na głowie. Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) przypomina kilka najbardziej spektakularnych przypadków z ostatnich dni — wszystkie związane z przekroczeniem dopuszczalnej masy całkowitej (dmc).

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

W jednym pojeździe za dużo betonu, w innych zbyt dużo mrożonek

Jednym z najbardziej spektakularnych przypadków była tzw. pompogruszka, którą inspektorzy ITD z Rzeszowa zatrzymali w Mielcu na drodze wojewódzkiej DW985. Pojazd wiózł beton i razem z ładunkiem ważył 47 t. Problem w tym, że dmc tego typu transportów wynosi 32 t. Duża ilość przewożonego betonu sprawiła, że tylko nacisk podwójnej osi napędowej pojazdu wynosił tyle, ile jego dmc.

Kolejnym spektakularnym przypadkiem był samochód dostawczy, którym przewożono drewno leszczynowe. Pojazd do kontroli zatrzymali na drodze ekspresowej S19 (MOP Obroki) inspektorzy z Lublina. Po zważeniu auta okazało się, że wraz z ładunkiem ważyło 10 t. A to nie był koniec zarzutów. Samochód miał pękniętą przednią szybę, a jeden z amortyzatorów nie był zamocowany. Dla kierowcy kontrola zakończyła się mandatem i analogicznie jak w przypadku "pompogruszki" zakazem dalszej jazdy.

Wraz z koparką zestaw ważył o niemal 15 t za dużo

Zastrzeżenia związane z dmc pojazdów mieli również inspektorzy ITD z Iławy, którzy na drodze ekspresowej S7 (MOP Majdany Wielkie) skontrolowali m.in. dwa busy przewożące mrożonki i artykuły spożywcze. Oba auta ważyły po 5,3 t. Kilka dni wcześniej w tym samym miejscu ITD także zatrzymała do kontroli pojazd wiozący mrożonki i wtedy wynik ważenia był jeszcze bardziej bulwersujący, bo wyniósł 5,6 t. Mundurowi podczas kontroli zauważyli również wyrwany amortyzator przy przedniej osi. Dla kierowcy "spotkanie" z ITD zakończyło się mandatem, zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego i zakazem dalszej jazdy.

Równie bulwersującym przypadkiem jak "pompogruszka" był przewóz koparki. Funkcjonariusze zatrzymali ciężarówkę Volvo z naczepą na drodze ekspresowej S7. Po zważeniu okazało się, że rzeczywista masa zestawu wraz z przewożoną koparką wyniósł 54,5 t, czyli była o 14,5 t większa od dopuszczalnej. Oprócz tego transport był za wysoki, za szeroki i za długi. W tym przypadku przewóz maszyny został wstrzymany do czasu uzyskania niezbędnego zezwolenia na przejazd.