Na tempo pracy polskich służb trudno narzekać. Przez przypadek przekonał się o tym niemiecki kierowca hybrydowego Lexusa UX 250h. W jaki sposób? O tym, że stracił swój samochód, dowiedział się dopiero po skutecznie przeprowadzonej akcji patrolu Straży Granicznej. Doświadczenie pozwoliło funkcjonariuszom bezbłędnie rozpoznać sytuację, z którą mieli do czynienia na granicy w Świecku. Nie przeszkodziło im nawet to, że pojazd nie figurował jeszcze w żadnej międzynarodowej bazie. Zgłosili kradzież Lexusa, zanim zrobił to właściciel.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Poznaj kontekst z AI
Kiedy miała miejsce akcja Straży Granicznej z Lexusem?
Jakie dokumenty znaleziono w bagażniku Lexusa?
Jak reagowała Straż Graniczna na brak dokumentów od kierowcy?
Ile jest wart odzyskany Lexus?
Kiedy Straż Graniczna odzyskała "nieskradzionego" Lexusa?
Do opisywanej sytuacji doszło we wtorek 24 lutego. Podczas tymczasowej kontroli granicznej na autostradzie A2 w Świecku mundurowi ze Słubic wytypowali do sprawdzenia Lexusa UX 250h z holenderskimi tablicami rejestracyjnymi. Samochód nadjechał od strony Niemiec, a za kierownicą siedział 31-letni Polak, który od razu po zatrzymaniu oświadczył, że nie posiada żadnych dokumentów od pojazdu. Co gorsza, nie był też w stanie wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w posiadanie hybrydowego SUV-a.
Dla funkcjonariuszy Straży Granicznej sytuacja była już niemal jasna — rozpoczęli dokładną inspekcję pojazdu. Mundurowi nie musieli się natrudzić, żeby znaleźć w bagażniku oryginalne niemieckie tablice oraz autentyczny dowód rejestracyjny. Zamontowane na samochodzie żółte "blachy" pochodziły z zupełnie innego pojazdu zarejestrowanego w Holandii, co jeszcze pogorszyło kłopotliwą już sytuację kierowcy, który stawił się do odprawy granicznej.
Holenderskie tablice pochodziły z innego autaKomenda Główna Straży Granicznej
Jak udało się potwierdzić, że Lexus faktycznie był skradziony?
Szybka weryfikacja pojazdu w międzynarodowych bazach danych zakończyła się niepowodzeniem — choć wszystko wskazywało na to, że auto zostało skradzione, nie figurowało na żadnej liście poszukiwanych pojazdów. Polskim pogranicznikom nie pozostało zatem nic innego, jak tylko skontaktować się z niemieckimi służbami.
Zagraniczni policjanci odezwali się do właściciela brązowego Lexusa i zaskoczyli go informacją o tym, że czeka właśnie na wjazd na terytorium Polski. On nie czekał, ale jego samochód już tak. Mężczyzna potwierdził, że to jego auto i zgłosił kradzież, dzięki czemu można było uruchomić standardowe procedury. 31-letni Polak został zatrzymany i przekazany policjantom ze Słubic, a Lexus UX o szacunkowej wartości 150 tys. zł wkrótce wróci do prawowitego właściciela.
Zniszczone wnętrze skradzionego LexusaKomenda Główna Straży Granicznej
Straż Graniczna regularnie odzyskuje skradzione auta
Polscy funkcjonariusze Straży Granicznej od lat są uważani za jednych z najbardziej doświadczonych w Europie w zakresie zwalczania przestępczości samochodowej. Wschodnia granica Polski jest równocześnie granicą Unii Europejskiej, dlatego nasi pogranicznicy są wyspecjalizowani w dokładnym przeprowadzaniu kontroli.
Nasz kraj jest często ostatnim przystankiem skradzionego pojazdu przed opuszczeniem UE. Dzięki szybkiej wymianie danych ze służbami innych państw członkowskich polscy funkcjonariusze mogą bardzo łatwo wykryć pojazdu figurujące w systemach SIS czy Interpolu. To właśnie takie procedury pozwoliły Bieszczadzkiemu Oddziałowi SG odzyskać kilka dni temu Opla Vivaro skradzionego w Belgii i quada Polaris wywiezionego z Norwegii. Złodzieje często liczą na to, że wystarczy prosta zmiana tablic i podrobienie dokumentów — nic bardziej mylnego.