W ofercie poszczególnych producentów będzie więcej modeli hybrydowych i elektrycznych. Wszystko po to, żeby średnia emisja CO2 nie przekraczała 95 g na kilometr. Jeśli wynik będzie wyższy, wówczas producent zapłaci 95 euro kary za każdy gram powyżej normy. Sankcje zaczną być dotkliwe i będą nakładane na producentów aut od 2021 roku.

Natomiast od września tego roku producenci w danych technicznych muszą podawać średnie spalanie w nowych samochodach na podstawie badań w rzeczywistych warunkach użytkowania (RDE). Pamiętamy, jak ubiegłego lata trwała gorączka wyprzedaży w salonach, gdyż wchodziła nowa wtedy norma spalania, tzw. WLTP. Okazuje się, że to za mało i teraz wprowadza się kolejny wymóg. To oczywiście powoduje dodatkowe koszty i zamieszanie na rynku. Można się spodziewać wyprzedaży aut, które nie będą spełniały nowych norm spalania. Na razie trudno przewidzieć rozwój sytuacji rynkowej, gdyż w czerwcu na polskie drogi wyjechało o kilka proc. nowych aut mniej niż w maju i mniej niż w ubiegłym roku.

Na tym się jednak sprawa nie kończy. Wszystkie nowe technologie, wymogi ekologiczne i potencjalne kary za ich nieprzestrzeganie na pewno spowodują wzrost cen samochodów. Niektórzy przewidują, że od 10 do nawet 20 proc., w zależności od marki i modelu. 

Zapraszamy do lektury najnowszego numeru Auto Świata

Foto: Auto Świat
Auto Świat 28/2019