• Ponad 220 użytkowników aut elektrycznych przejechało już 212 520 km na wyspie Porto Santo
  • Na wyspie Porto Santo zbudowano sieć 40 ładowarek - każda o mocy ok 7,4 kW oraz dwa magazyny energii z wykorzystaniem akumulatorów z kilkuletnich Renault Zoe i Kangoo
  • Już w przyszłym roku na Porto Santo będzie 100 aut elektrycznych (10 proc. z 1000 pojazdów na wyspie)

Porto Santo - mała portugalska wyspa położona nieopodal Maroka. Nieco ponad dwie godziny rejsu promem ze znanej ulubionej przez turystów Madery albo kilka godzin lotu z Warszawy. Niewielkie skaliste miejsce, którego szerokość wyznacza pas lotniska rozciągający się niemal od plaży do plaży. Z punktu widzenia kierowcy – zaledwie 20 km wystarczy, by całą wyspę objechać dookoła. To w sumie kilkadziesiąt minut jazdy z uwzględnieniem dość rygorystycznych limitów prędkości, całkiem aktywnej lokalnej policji i oczywiście punktów widokowych, których nie sposób pominąć. Na wielu drogach nie pojedziemy szybciej niż 60 km/h a w miasteczkach zaledwie 30–40 km/h.

Raj dla turystów i kierowców elektryków

To nie jest jednak opowieść do rubryki stworzonej z myślą o miłośnikach turystyki. To historia dla miłośników aut elektrycznych. A wszystko za sprawą wspólnego projektu lokalnych władz oraz takich firm jak Renault oraz ABB czy Mobility House. Portugalskie władze mają ambicje uczynić wyspę niezależną od tradycyjnych paliw kopalnych. Stąd odważna decyzja, by wyspa stała się prawdziwym elektrycznym poligonem doświadczalnym. Nietrudno zgadnąć, że nie wszystkim mieszkańcom może się to spodobać o czym wspominają przedstawiciele lokalnej administracji.

Przekształcenie wyspy w prawdziwy poligon badawczy jest tym łatwiejsze, że pod względem energetycznym Porto Santo jest praktycznie odcięte od świata. Nie ma bowiem żadnego energetycznego połączenia wyspy z kontynentem. Jest za to imponująca ogromna hala z 6 potężnymi generatorami dieslowskimi (prawdziwa zmora wielu wysp na całym świecie), które przede wszystkim niemiłosiernie hałasują. Do tego jedna turbina wiatrowa oraz dwie farmy fotowoltaiczne. I coś jeszcze - 20 nowych samochodów elektrycznych (12 Renault Zoe i 8 sztuk Kangoo), wśród których 2 sztuki zasługują na szczególną uwagę – to bowiem auta dostosowane do dwukierunkowego ładowania prądem. Całość zaś spięta w inteligentną sieć elektryczną.

Prąd, spryt i ładowanie

Słowo klucz – inteligentna sieć elektryczna. Z punktu widzenia kierowcy oznacza przede wszystkim jedno – ładowanie samochodu może zostać w każdej chwili przerwane, jeśli tylko lokalne zapotrzebowanie na prąd przewyższy możliwości produkcyjne. Z punktu widzenia dostawcy energii zaś oznacza lepszą kontrolę nad tym co się dzieje w sieci. Sami odbiorcy energii korzystający z inteligentnych liczników (korzysta z nich już większość mieszkańców) zyskują zaś cenne informacje o tym co i kiedy pożera najwięcej prądu w domu i oczywiście w garażu czy na podjeździe. To jednak nie wszystko.

Pomysłodawcy wcielają w życie jeszcze jedno rozwiązanie – wykorzystują samochody do stabilizacji sieci elektrycznej na wyspie. Co to oznacza? Ano przede wszystkim to, że auta najchętniej ładuje się wówczas, gdy powstaje nadwyżka w produkcji energii odnawialnej. W praktyce oznacza to piękną słoneczną pogodę i dość silny wiatr (którego i tak nie brakuje na dość płaskiej wysepce). Docelowo nadwyżka prądu oznacza coś jeszcze – ładowanie za darmo. Oczywiście jest też druga strona medalu. Podczas dni z gorszą pogodą (przede wszystkim brak słońca, opady i spadek temperatury co oznacza nie więcej niż ok 2 tygodnie w roku) o ładowanie auta elektrycznego będzie nieco trudniej i rzecz jasna drożej.

Plan związany z Porto Santo podzielono na kilka etapów. Na początek Renault zapewniło 20 elektrycznych Zoe i Kangoo, z których korzystają mieszkańcy (przedstawiciele firmy wspominają o wolontariuszach), turyści, taksówkarze, hotele, ekipa z firmy energetycznej oraz lokalna policja. W ciągu roku pokonali już ponad 212 000 km! Jednym z rekordzistów jest rodzina, która przez 3 miesiące użytkowania Zoe pokonała ponad 3000 km (na objechanie całej wyspy dookoła wystarczy przejechać 20 km). Średnio przeciętny użytkownik przejeżdżał 10 – 20 km dziennie.

Drugie życie baterii ze starych elektryków

Oczywiście Zoe i Kangoo to niejedyne elektryki na Porto Santo. Spotkaliśmy również starsze wersje Nissanów Leaf oraz Mitsubishi i-MiEV. Zobaczyliśmy również to co pozostało ze starych elektryków. Na Porto Santo powstały bowiem 2 magazyny energii, w których wykorzystano akumulatory m.in. z 7 letnich Zoe i Kangoo. W sieć wyspy podłączono w sumie dodatkowe kilkanaście regenerowanych baterii, co oznacza 132 kW (ogniwa mają nawet powyżej 70 proc. pierwotnej pojemności, a ich żywotność przy wolnym ładowaniu szacuje się nawet na kilkanaście lat).

W ramach drugiej części planu od marca trwają eksperymenty z dwoma przedprodukcyjnymi egzemplarzami Renault Zoe dostosowanymi do ładowania dwukierunkowego. Innymi słowy takiego, które wyróżnia możliwość poboru prądu z akumulatorów w samochodzie do sieci w razie zwiększonego zapotrzebowania na energię. Docelowo aut ma być więcej, gdyż Renault planuje rozpoczęcie produkcji w przyszłym roku.

W przyszłym roku na Porto Santo przybędzie także elektryków z ładowaniem jedno- i dwukierunkowym. Według założeń na wyspie pojawi się docelowo aż 100 nowych aut elektrycznych. Tym samym udział elektryków w łącznej flocie pojazdów znajdujących się na wyspie sięgnie 10 proc. Gdyby było ich jeszcze więcej (500 sztuk) to według przedstawicieli jednej z firm energetycznych zaangażowanych w projekt wdrożenie planu uniezależnienia wyspy od paliw kopalnych przebiegło by jeszcze szybciej niż jest to obecnie możliwe. W sumie łatwiej o 500 egzemplarzy niż o milion....