• DS 9 mierzy 4,93 m długości i 1,85 m szerokości, a rozstaw osi wynosi niemałe 2,9 m. Jest zatem większy nie tylko od Renault Vel Satis, ale także od Peugeota 607
  • W gamie benzynowy silnik PureTech o mocy 225 KM oraz hybrydowe E-Tense o mocy 250 KM (napęd na jedną oś) oraz 360 KM (napęd na wszystkie koła)
  • Jako pierwszy pojawi się hybrydowy DS 9 w wersji plug-in o mocy 225 KM z baterią 11,9 kWh (deklarowany zasięg na prądzie: 40 – 50 km wg. WLTP)

Wydawać by się mogło, że wraz z Citroenem C6, Peugeotem 607 czy Renault Vel Satis Francja w końcu poddała się na rynku dostojnych sedanów czy ekstrawaganckich limuzyn aspirujących do segmentu premium. Zostało zatem mocne i nudne niemieckie trio podgryzane nieśmiało przede wszystkim przez marki z Azji. Chwała Francuzom, że wreszcie zmienili zdanie.

Oto na rynek wkracza DS 9, czyli duża limuzyna reklamowana jako siła elegancji i francuskiego luksusu. Nie jest to oczywiście samochód skonstruowany na nowo od zera. Na to PSA nie może sobie pozwolić, więc sięgnęło po chińską edycję Peugeota 508 z przedłużonym rozstawem osi. A to oznacza, że mamy naprawdę duże auto porównywalne wymiarami z Audi A6 czy BMW serii 5. DS9 mierzy bowiem 4,93 m długości i 1,85 m szerokości a rozstaw osi wynosi niemałe 2,9 m. Tym samym nowa francuska limuzyna jest większa nie tylko od Renault Vel Satis, ale także od Peugeota 607.

W stylizacji nadwozia nietrudno dopatrzyć się podobieństwa do pierwowzoru, czyli Peugeota 508L. Można również doszukiwać się wspólnych stylistycznych cech z oferowanym w Chinach Citroenem C6 drugiej generacji i jego krewniakiem, czyli chińskim Dongfeng Fengshen A9 (oba skonstruowane na starszej platformie PF3). Zupełnie inaczej jest za to w środku, gdzie styliści mieli większe pole do popisu.

DS9 - sprawdzi wzrok kierowcy i odróżni linie na drodze

W kabinie królują oczywiście wyśmienite materiały. DS chwali się deską rozdzielczą pokrytą całkowicie skórą Nappa czy obficie wykorzystaną Alcantarą. Nie zabrakło eleganckich przeszyć (tzw. perłowe szwy), które wzorowano m.in. na eleganckich skórzanych paskach do zegarków. DS. deklaruje, że nie żałowano także na tym czego nie widać – wygłuszeniu kabiny (m.in. laminowane szkło).

DS 9 to oczywiście także zaawansowana technika. Na liście znalazło się aktywne zawieszenie z kamerą skanującą nawierzchnię, układ półautonomicznej jazdy (poziom 2) z utrzymaniem w pasie ruchu (rozpoznaje linie przerywane i ciągłe) do prędkości 180 km/h i asystentem jazdy w korku, rozpoznawanie znaków drogowych, monitorowanie wzroku i zachowania kierowcy (by ocenić poziom zmęczenia) oraz układ night-vision z funkcją wykrywania w nocy pieszych, rowerzystów i zwierząt i aktywne oświetlenie LED z funkcją regulacji wiązki światła (5 różnych trybów).

Co pod maską? DS 9 będzie oferowany z silnikami dobrze znanymi z koncernu PSA. W gamie benzynowy PureTech o mocy 225 KM oraz hybrydowe E-Tense o mocy 250 KM (napęd na jedną oś) oraz 360 KM (napęd na wszystkie koła). Jako pierwszy pojawi się hybrydowy DS 9 w wersji plug-in o mocy 225 KM z baterią 11,9 kWh (deklarowany zasięg na prądzie: 40 – 50 km wg. WLTP). O dieslu ani słowa w pierwszym materiale prasowym.

DS9 - już nie "Made in France" tylko "Made in China"

Nie zabrakło jednak innej, ciekawej informacji. Ogłoszono bowiem, że DS 9 stworzono we Francji, co nie powinno dziwić. Produkcja jednak będzie się odbywać w Chinach (jak Volvo), skąd auto trafi na cały świat. Niewykluczone, że produkcja właśnie się rozpoczyna, gdyż auto powinno się pojawić w salonach w drugiej połowie 2020 roku. O cenach rzecz jasna nie wspomniano.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Czy limuzyna z Chin stanie się nowym reprezentacyjnym samochodem w prezydenckiej flocie? W Polsce prezydent Macron już raz przesiadał się z Renault Espace do auta koncernu PSA (Citroen C6). Pora na zmianę?