• Volkswagen ID.4 to elektryczny odpowiednik Tiguana, może więc stać się najpopularniejszym modelem na platformie MEB.
  • Przestronność ID.4 większa niż Tiguana, zasięg do 500 km i cena Tiguana z dieslem.
  • Skoda Enyaq, Audi Q4 e-tron i Cupra Tavascan – na rynku do 2022 roku.

Historia Tiguana jest wam na pewno świetnie znana, bo opowiadaliśmy ją chętnie i często. W swoim czasie Volkswagen przegapił trend i wprowadził na rynek własnego SUV-a o wiele później niż konkurencyjni producenci, a jednak odniósł spektakularny rynkowy sukces – globalnie Tiguan jest najchętniej kupowanym Volkswagenem, z rocznym wynikiem na poziomie 800 tys. egzemplarzy sprzedanych na całym świecie.

Elektrycznemu SUV-owi Volkswagena ID.4 nikt nie może zarzucić, że pojawia się za późno. Z miejsca stanie się ściganym, a nie ścigającym, bo jeśli wszystko pójdzie po myśli niemieckiego producenta, premiera odbędzie się tego lata, a sprzedaż rozpocznie się już w bieżącym roku. Konkurencja nie ma jeszcze gotowych porównywalnych modeli, a w każdym razie do tej pory ich nie zaprezentowała.

Volkswagen ID.4 – dobre walory użytkowe i cena

O samym aucie wiemy już co nieco. Można ID.4 polubić za przestronność, bo choć ma długość 4,60 m, plasującą je pomiędzy Tiguanem a Tiguanem Allspace’em, jest w nim więcej miejsca niż w Touaregu. Jak to możliwe? Wynika to z konstrukcji czysto elektrycznego samochodu. ID.4 będzie oferowane wyłącznie z napędem elektrycznym, przy czym akumulatory (w trzech rozmiarach) są schowane płasko pod podłogą – z dodatkową korzyścią dla właściwości jezdnych, która wynika z obniżenia środka ciężkości – a mały silnik jest umieszczony w podstawowym wariancie z tyłu. Taki układ daje w rezultacie przestronne wnętrze dla pasażerów i ok. 600-litrowego bagażu. W następnej kolejności Volkswagen zamierza wprowadzić na rynek warianty z napędem na 4 koła – do tego będzie potrzebny drugi silnik elektryczny na przedniej osi. Takie rozwiązanie otrzyma m.in. sportowa wersja GTX z układem napędowym o mocy 306 KM.

W elektromobilności jednym z kluczowych parametrów jest zasięg, czyli liczba kilometrów, które auto przejeżdża na jednym ładowaniu akumulatora. Wydaje się, że ID.4, w każdej wersji wielkości akumulatora, osiągnie dobry wynik. Podstawowy model SUV-a z akumulatorem 55 kWh przejedzie do 340 km, a w droższych wariantach, z pojemniejszymi akumulatorami, zasięg wyniesie do 500 km. Innym ważnym parametrem jest czas potrzebny na uzupełnienie prądu. Dzięki szybkiej ładowarce ID.4 będzie naładowane w 40 min do 80 proc. Ceny bazowego modelu mają być zbliżone do Tiguana z dieslem.

Volkswagen przewiduje, że tak przygotowane ID.4 stanie się najchętniej kupowanym autem skonstruowanym na platformie MEB, stworzonej przez koncern specjalnie do samochodów elektrycznych. Nowością jest to, że koncern zaoferował platformę konkurencji. Z oferty skorzystał Ford, który rozwija na tej bazie własnego SUV-a, przeznaczonego na rynek europejski.

Elektryczne SUV-y pozostałych marek – zaraz po ID.4

Oczywiste jest, że platformę wykorzystają inne firmy w koncernie Volkswagena. Bezpośrednio po ID.4 Skoda planuje prezentację pięknego modelu Enyaq, którego sprzedaż miała wystartować jeszcze w tym roku, ale zostanie zapewne przesunięta na przyszły. Podczas gdy ID.4 będzie produkowane w niemieckim Zwickau, Czesi mają Enyaqa wytwarzać w swojej flagowej fabryce w mieście Mladá Boleslav.

Kolejnym elektrycznym SUV-em w Grupie Volkswagena będzie Audi Q4 e-tron. Prezentacja została zaplanowana na ten rok, początek sprzedaży – na przyszły. W dalszej kolejności w 2021 r. zadebiutują warianty coupé tych trzech SUV-ów, a rok później dołączy do nich zapewne produkcyjna wersja studyjnej Cupry Tavascan. Czy hiszpańska marka nie spóźnia się trochę? Pewnie tak, ale w końcu może Cupra bierze przykład z taktyki Tiguana – późno, za to dobrze.

Elektryczne SUV-y Grupy Volkswagena – naszym zdaniem

Grupa Volkswagena metodycznie rozpracowuje temat elektromobilności. Po kompaktowym modelu ID.3 do walki wysyła całą rodzinę elektrycznych SUV-ów. Zasięg, czas ładowania i ceny wydają się w porządku – powinny przekonać klientów. W obecnej sytuacji na świecie trudno jednak przewidzieć, czy pierwotnie zakładane terminy debiutów rynkowych zostaną utrzymane.