• Wielkie i ciężkie Audi A6 Avant przyspiesza bowiem w 5,7 s do przysłowiowej setki. Po osiągnięciu 135 km/h kończy się jazda wyłącznie w trybie elektrycznym.
  • Kierowca ma do wyboru trzy tryby jazdy: EV (tylko na prądzie), Hybrid (automatyczne przełączanie) oraz Hold (oszczędzanie energii, czyli w praktyce jazda w trybie spalinowym).
  • Wbudowane akumulatory wiążą się w wyrzeczeniami. Trzeba bowiem pogodzić się z mniejszym bagażnikiem i zbiornikiem paliwa.

Oto luksusowe hybrydowe kombi o osiągach nie do pogardzenia. Wielkie i ciężkie Audi A6 Avant przyspiesza bowiem w 5,7 s do przysłowiowej setki. Po osiągnięciu 135 km/h kończy się jazda wyłącznie w trybie elektrycznym. Samochód przestaje zaś przyspieszać po osiągnięciu 250 km/h. Trudno narzekać.

Narzekać można za to na długość nazwy. Nową wersję nazwano bowiem Audi A6 Avant TFSi e quattro. Innymi słowy spore oznaczenie dla hybrydy plug-in, czyli benzynowego modelu ładowanego z gniazdka. Wedle Audi to koncepcja napędu do „wykonywania większości codziennych operacji w trybie jazdy ekonomicznej, czyli zerowej emisji”. Czyli?

Kierowca ma do wyboru trzy tryby jazdy: EV (tylko na prądzie), Hybrid (automatyczne przełączanie) oraz Hold (oszczędzanie energii, czyli w praktyce jazda w trybie spalinowym). Zadbano nawet o to, by nie wyczerpać akumulatorów od razu po rozpoczęciu podróży tylko tak zarządzać pracą silników, by ostatni etap dojazdu do celu pokonać głównie na prądzie. W praktyce zatem w trakcie podróży silnik spalinowy będzie miał jeszcze jedno zadanie do wykonania – doładować baterie.

W najbardziej oszczędnym trybie energii powinno wystarczyć na przejechanie 51 km (co ciekawe w Niemczech Audi podaje zasięg 45 km). Potem na postoju można skorzystać z ładowarki 7,4 kW i naładować do pełna baterię litowo-jonową w ciągu ok 2,5 godziny. W praktyce zatem zdążymy odłączyć kabel zanim jeszcze trzeba będzie pójść spać (o ile wróciliśmy z pracy o typowej porze).

Wbudowane akumulatory wiążą się w wyrzeczeniami. Trzeba bowiem pogodzić się z mniejszym bagażnikiem (i nie tylko). W kombi oznacza to pojemność 405 litrów (w zwykłej odmianie spalinowej jest zaś 565 litrów). Na pocieszenie pozostaje jedno: Audi obiecuje, że podłoga bagażnika jest płaska i nie zawiera żadnych stopni. To jednak nie koniec wyrzeczeń. W A6 zmniejszono także zbiornik paliwa. Zamiast 73 litrów mamy zatem 52 l. No i jeszcze nadwaga. W porównaniu ze zwykłym benzynowym A6 hybryda plug-in jest cięższa o prawie 400 kg (2150 kg zamiast 1760 kg)!

Co pod maską? Benzynowe 2-litrowe TFSI o mocy 252 KM. Łączna moc układu hybrydowego to 367 KM. Do tego aż 500 Nm momentu obrotowego. Z tym wszystkim musi się zmierzyć dwusprzęgłowa 7-stopniowa skrzynia biegów S tronic.

Choć polska cena nie jest jeszcze znana, to z pewnością tanio nie będzie (w Niemczech cennik zaczyna się od 91 940 euro). Hybrydowe Audi A6 Avant TFSi e quattro standardowo oferowane będzie w pakiecie stylistycznym S line wraz z takimi elementami jak matrycowe światła przednie, sportowe fotele, wirtualny kokpit, czterostrefowa klimatyzacja, sportowe zawieszenie czy 19 calowe felgi. W praktyce oznacza to ponad 30 tys. zł więcej (gdy skonfigurujemy zwykłą benzynową odmianę Sport 45 TFSI).