• Mercedes sprzedał w Polsce w trzech kwartałach 2018 roku aż 12,7 tys. aut osobowych – więcej niż Audi (11 556 szt.) i BMW (10 787 szt.) – i zajął 10. miejsce w rankingu sprzedaży 
  • SUV-y GLA, GLC, GLE i GLS mają w sumie największy udział w globalnej sprzedaży Mercedesa, ale klasa C jako pojedynczy model sprzedaje się najlepiej

Tegoroczny salon paryski ludzie Daimlera obeszli jak zwykle, zwracając szczególną uwagę na stoisko konkurencji z Monachium. BMW w tym roku zaprezentowało bowiem nowy model serii 3. Stuttgartczycy odetchnęli z ulgą – nowa generacja monachijskiej klasy średniej jest oczywiście dobrym samochodem, ale też bardzo przewidywalnym. Alarm u Mercedesa odwołano – dokładnie tego się spodziewano.

Dla inżynierów i stylistów zatrudnionych przez stuttgarcki koncern ta informacja była szczególnie ważna, ponieważ prace rozwojowe nad ich konkurencyjnym modelem – klasą C – znalazły się na ostatniej prostej. Dla Mercedesa ten model jest ważny, bo sprzedawany w dużej liczbie egzemplarzy, w większości konserwatywnie usposobionym klientom. Stąd pytanie, na ile zmian można sobie pozwolić.

Wyprzedzić konkurencję z BMW

Ludzie Mercedesa są dumni z tego, że ich model posuwa się dalej niż monachijski rywal. Mimo to o następnej generacji klasy C nie można też w żadnym razie powiedzieć, że ulegnie rewolucyjnej zmianie w stosunku do aktualnego modelu. Nowość stylistycznie podąża szlakiem klasy A, czyli ma mniej przetłoczeń i krawędzi, więcej gładkich powierzchni. Gabaryty prawie się nie zmienią – tu dział rozwoju nie widzi takiej potrzeby. I rzeczywiście, klasa C osiągnęła optymalne wymiary – wewnątrz dość przestronna, żeby zaspokoić rozmaite potrzeby transportowe, na zewnątrz wystarczająco kompaktowa, żeby manewrować nią i parkować nawet w centrach miast. Także GLC, SUV bazujący na klasie C, nie zmieni formatu.

Nowy Mercedes GLC - wizaulzacja

Daimler zelektryfikuje klasę C. O tym, że pod względem technologii napędu trzeba zrobić jednak większy krok do przodu, świadczą dane o sprzedaży w USA. W trzecim kwartale Tesla sprzedała tam po raz pierwszy więcej samochodów niż Mercedes. Podczas gdy na tym tak ważnym dla Daimlera rynku auta stuttgarckiego koncernu znalazły 66 542 nabywców, team Tesli sprzedał 69 925 samochodów. Rozkręcająca się na dobre sprzedaż samego konkurującego z klasą C Modelu 3 w ciągu trzech miesięcy wyniosła 55 800 egzemplarzy.

To jeszcze jeden powód, by dać klasie C moduł napędu elektrycznego. Wszystkie wersje otrzymają 48-woltową instalację, podzespół hybrydowy ma z jednej strony obniżyć zużycie paliwa, z drugiej – poprawić osiągi. Zwiększenie momentu o 100 Nm powinno sprawić, że nawet podstawowe wersje z małymi 4-cylindrowymi silnikami będą odczuwalnie żwawsze niż dotychczas. Elektryfikacja pomoże także spełnić przyszłe normy emisji spalin. Dla Daimlera to nie jest wcale łatwe zadanie, bo mało który producent ma tyle dużych samochodów w ofercie.

O ile zainstalowanie podzespołu elektrycznego powoduje konieczność zdecydowanego zmodyfikowania jednostek napędowych, o tyle układy jezdne wymagają tylko delikatnego dostrojenia. Wprawdzie już aktualna klasa C przekonuje udanym kompromisem pomiędzy komfortem a żwawością, jednak w przyszłości ma być nawet lepiej. Wszystko po to, żeby jeszcze bardziej zbliżyć się do BMW serii 3, mistrza w pokonywaniu zakrętów. Dlatego Mercedes jako jedyny niemiecki producent oferuje w klasie średniej zawieszenie pneumatyczne. To opłacalna inwestycja przede wszystkim w przypadku kombi – modelu T – i SUV-a GLC.

Mercedes Klasy C kombi (2021) - wizualizacja

Klasa C, jako pierwszy model po klasie S i jeszcze przed większą klasą E, dostanie systemy asystenckie następnego stopnia ewolucji. W przyszłości będzie to poziom 3., co znaczy, że w określonych sytuacjach na drodze dowodzenie przejmie komputer. Kierowca mógłby wtedy czytać, odpowiadać na e-maile lub oglądać filmy. Ma to być możliwe podczas jazdy z prędkością do 130 km/h – dodajmy, że w Audi planują, żeby było to 60 km/h – i na dystansie liczonym w setkach kilometrów.

Gotowa do jazdy autonomicznej

Wprowadzenie stopnia 3. powoduje konieczność odnowienia całej platformy elektronicznej, która będzie musiała przetrwać kolejne lata. Przede wszystkim chodzi o zintegrowanie czujników pracujących redundantnie, czyli dublując się. Wtedy, jak mówią w Stuttgarcie, klasa C byłaby gotowa, żeby osiągnąć poziom 4., a nawet 5. Czyli jeździć w pełni autonomicznie. Przy założeniu oczywiście, że prawodawstwo nadąży za rozwojem technologii.

Mercedes EQC

Kokpit będzie całkiem nowy. Klasa A i EQC (zdjęcie powyżej) pokazują, którędy droga prowadzi. Duży wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości ma zastąpić klasyczne instrumenty. Poza tym sterowanie głosowe „Hej, Mercedes” ma osiągnąć perfekcję, sprawiając tym samym, że przełączniki i przyciski staną się zbędne.

Mimo całego tego rozwoju pewne rzeczy pozostaną jednak niezmienne. Także w przyszłości w ofercie znajdą się gorące odmiany AMG, włącznie z 8-cylindrową. Premierę nowej klasy C zaplanowano na 2021 r. – zapewne na salonie frankfurckim.

Naszym zdaniem

Mercedes próbuje nową klasą C trudnej sztuki – nie może stracić starej klienteli, a jednocześnie chce wyjść naprzeciw przyszłościowym zadaniom, jak choćby skuteczne stawienie czoła Modelowi 3 Tesli. Czy to się uda? Pierwsze informacje, które tu zebraliśmy, wskazują na to, że Mercedes jest na dobrej drodze – stylistycznie tylko trochę unowocześnił swoje modele klasy średniej, ale technologicznie poszedł zdecydowanie do przodu.