• Opel zapowiada, że nowa Corsa będzie lżejsza aż o 10 proc. w porównaniu z poprzednikiem
  • Do tej pory sprzedano ponad 13,6 mln egzemplarzy Opla Corsy. W marcu w Europie sprzedaż małego Opla wzrosła nawet o kilkanaście procent
  • Sprzedaż nowego modelu rozpocznie się latem. Klienci odbiorą pierwsze egzemplarze jesienią 2019 roku

Do premiery nowego Opla Corsy (auto powstaje w ramach wspólnej konstrukcji z maluchami koncernu PSA - będzie mocno spokrewnione m.in. z nowym Peugeotem 208) zostało już niewiele czasu. Jego sprzedaż rozpocznie się już za kilka miesięcy, a pierwsze dostawy mają mieć miejsce jesienią. Zanim to jednak nastąpi, Opel zdradza szczegóły testów modelu szykowanego do produkcji.

Od grudnia zeszłego roku mała Corsa poddawana jest różnym próbom w centrum testowym pod kręgiem polarnym oraz w dwóch ośrodkach w Niemczech (Dudenhofen i Russelsheim). Sprawdzane są m.in. adaptacyjne oświetlenie IntelliLux LED, zawieszenie, elektronika oraz całe nadwozie.

Thomas Wanke, odpowiedzialny za rozwój pojazdów w Oplu, wyjaśnia: „Nowy model jest znacznie lżejszy, co przyczynia się do obniżenia zużycia paliwa i zwiększa przyjemność z jazdy. Podobnie jak w przypadku poprzednich generacji, przy których pracowałem, podwozie, które teraz dopracowujemy było konfigurowane na wszystkich rodzajach europejskich dróg, w tym na szybkich odcinkach niemieckich autostrad”. 

Nowy Opel Corsa - nawet o niemal 130 kg mniej!

Opel zapowiada, że nowa Corsa będzie lżejsza aż o 10 proc. w porównaniu z poprzednikiem. To oznacza, aż o 108 - 126 kg mniej zależnie od wybranej do porównania wersji z silnikiem benzynowym (obecnie w gamie nie ma już diesla). Otwartą kwestią pozostaje jak redukcja masy wpłynie na prowadzenie. Nie dziwi zatem, że Opel tak podkreśla testy zachowania samochodu także przy większych prędkościach przekraczających 140 km/h. Wśród procedur testowych są zatem m.in.: kontrola stabilności w czasie hamowania, charakterystyka podczas zmiany pasa ruchu, pokonywanie falistych nierówno oraz obserwacja nadwozia pod kątem drgań czy wibracji. Na tym nie koniec.

Nie zabrakło też specyficznych prób, które w Oplu nazywają kąpielą. Samochód musi bowiem pokonać testowe kałuże o różnej głębokości (25 cm i więcej). To dobre próby, by upewnić się czy nie ma ryzyka przedostania się wody do kabiny, silnika czy zalania układu elektrycznego. Opel zapewnia, że podczas testów bada się także czy dolna osłona komory silnika wytrzyma napór wody i nie zostanie wyrwana z mocowań.

Nowy Opel Corsa - trzaski w radiu? To już było

Symbolem zmian we współczesnej motoryzacji są także testy w laboratorium kompatybilności elektromagnetycznej w Rüsselsheim. Przedstawiciele Opla wspominają, że przed laty wystarczyło upewnić się, czy alternator, zapłon, pompa paliwa czy silnik wycieraczek nie zakłócają pracy radioodbiornika. Obecnie sporo czasu poświęca się na kontrolę pracy wszystkich układów elektronicznych i ich wzajemnego oddziaływania. Innymi słowy sprawdza się m.in. to czy włączenie świateł LED albo radia z nawigacją nie spowoduje problemów np. z działem systemów wspomagających kierowcę.

Bez względu jednak na to, ile czasu poświęci się na badania w laboratoriach czy próby w różnych regionach świata to i tak finalnym testem okażą się jazdy egzemplarzy z pierwszych partii produkcyjnych jakie trafią do klientów. Nie zapominajmy, że to mimo wszystko także prawdziwy poligon badawczy.