Utrzymany w minecraftowej stylistyce "Batmobil" (bo tak właśnie wygląda Peugeot 9X8) powstał w ścisłej współpracy dwóch działów marki – Peugeot Design i Peugeot Sport. W bolidzie startującym w zawodach wytrzymałościowych z oczywistego powodu wygląd musi być podporządkowany funkcji. Ale to nie oznacza, że projektanci mają związane ręce. Przykład? Okazuje się, że da się narysować wydajne pod kątem aerodynamiki hiperauto bez gigantycznego skrzydła w stylu bolidów F1.

"Brak tylnego spojlera na Peugeocie 9X8 to wielki, innowacyjny krok naprzód" – oświadcza Jean-Marc Finot, dyrektor Stellantis Motorsport. "Osiągnęliśmy taki stopień wydajności aerodynamicznej, że pozwala nam obyć się bez tego elementu. Nie pytajcie jednak jak! Mamy zamiar utrzymać to w tajemnicy tak długo, jak to tylko możliwe" – dodaje stanowczo Finot.

Peugeot 9X8 – debiut w 2022 r.

Najnowsze dziecko Francuzów będzie duchowym spadkobiercą modeli 905 i 908. Peugeot po cichutku liczy, że tak jak one model 9X8 zapisze się na kartach historii sportów motorowych zwycięstwem w legendarnym długodystansowym wyścigu 24h Le Mans. Bardzo szybko będziemy mieli okazję przekonać się, czy tak się stanie – nowy bolid wystąpi już w przyszłorocznym sezonie Mistrzostw Świata Wyścigów Długodystansowych FIA (WEC). Tym samym będzie to wielki powrót Peugeota, który wycofał się z udziału w Le Mans po dwóch nieudanych próbach obrony tytułu z 2009 r.

Czy nowy poziom aerodynamiki osiągnięty bez konieczności montowania na bolidzie spojlera wystarczy do wygranej? Raczej nie. Francuzi doskonale o tym wiedzą, toteż zadbali o odpowiednio wydajny układ napędowy. Przed kierowcą znajdują się 272-konny motor elektryczny i jednostopniowa przekładnia. Tuż za nim zaś 900-woltowy akumulator, a kawałek dalej 680-konny, podwójnie doładowany silnik 2.6 V6 i 7-biegowa przekładnia.

Taki zestaw powinien pozwolić Peugeotowi na stanięcie w szranki z najlepszymi. Za sterami bolidów startujących w sezonie 2022 zasiądą Kevin Magnussen, Paul di Resta, Jean-Eric Vergne, Loic Duval, Gustavo Menezes i Mikkel Jensen. Kibice znów będą mogli z radością skandować z trybun: “Vive la France!”.